Szukaj na tym blogu

25 grudnia 2024

Ostatnie wakacje.

 388. Budziło się we mnie dzikie zwierzę.


Gdy późnym wieczorem wszedłem do jej do pokoju, spała. No w sumie to nie wiem, czy tak było. Mogła tylko udawać, że śpi. W każdym bądź razie, kiedy ją zobaczyłem, zacząłem tracić kontrolę nad swoim ciałem. W momencie, kiedy wszystko było grą, słodkim flirtem, doskonale wypracowaną strategią uwodzenia, tak trudno było zorientować się, co jest naturalne, a co tylko perfekcyjną choreografią. Nie wiem, który to już raz, wrażenie było tak silne, że cały jest zadrżałem. Ona była zupełnie inna, taka niesamowicie piękna. Zobaczyłem ją w nowej odsłonie. Miałem poczucie, że patrzę na doskonały obraz, a nie na istotę z krwi i kości. Była tak piękna, jakby nie z tego świata. 

Leżała na dużym, wygodnym łóżku, do połowy przykryta białą, nieskazitelnie czystą pościelą i była naga. Od razu spostrzegłem, że nie ma na sobie stanika. Duża jędrna pierś kryła się jedynie za łokciem, a głowa spoczywała na miękkiej równie białej poduszce. Zamknięte oczy świadczyły, że jest w stanie głębokiego relaksu.  Ramiona i plecy przykryte jasnymi miękkimi włosami podkreślały jej niezwykły powab.

Chodź moja pierwsza myśl była taka, że jednak śpi, to kiedy spojrzałem na jej twarz miałem wrażenie, że jej usta wykrzywiają się w delikatnym uśmiechu. Błyszczały i były ogromnie pociągające, jakby gotowe do długiego, gorącego pocałunku. Patrząc na nią, zdałem sobie sprawę, że nie mogę ocenić jej obiektywnie. Byłem po prostu w niej zadurzony.

Błądziłem wzrokiem po jej aksamitnych włosach, ustach, po odkrytej pierśi i miałem nieodpartą ochotę podejść, chwycić za brzeg kołdry i wsunąć dłoń do jej pięknego, podniecającego ciała. Jednak mimo tak silnych pragnień, nie zrobiłem nic. Czekałem. Byłem przekonany, że w pewnym momencie i tak to się stanie, niezależnie od tego, czy będę tego chciał, czy nie. Jak mogło być inaczej, skoro już tutaj wszedłem? Drzwi do jej pokoju były otwarte, a ona udawała, że śpi, prowokując i zachęcając do pełnego zaangażowania w tę grę miłosną. Pragnąłem zbliżyć do jej piersi swoje usta i zacząć całować każdy centymetr ich powierzchni. 

Jednak mimo wszystko to był dopiero początek, preludium przed czymś bardziej namiętnym i gorącym. Oczywiście, że powinienem był się tego spodziewać, przecież to nie był pierwszy raz, jednak znów mnie zaskoczyła. Zaskoczyła w tak bardzo pozytywny i przyjemny sposób, że dech mi zaparło. Spała? Oczywiście, że nie. To wszystko było grą, zabawą w “co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Ja byłem kotkiem, a ona myszką i wszystko układało się tak pięknie i gładko.

To było jak magia rozgrywająca się na moich oczach. Wystarczył tylko jeden ruch, wystarczyło tylko, aby obróciła się wokół własnej osi i już była bez przykrycia. Leżała kompletnie naga. Była jak Ewa z raju. Patrzyła na mnie tymi swoimi zielonymi oczami, nie pozwalając mi się odwrócić. Nie wiedziałem, gdzie zawiesić swój wzrok. Byłem głodny szczegółów jej ciała. Bezwstydnie gapiłem się na jej śliczną buzię, na duże napompowane cycki, na szerokie jędrne pośladki, no i oczywiście na cipkę wyłaniającą się spomiędzy lekko ugiętych ud.

Podniecenie rozsadzało mnie od środka, a penis w spodniach był gotowy do ostrych igraszek miłosnych. Sztywny, gruby, twardy jak kij bejsbolowy pulsował przy najmniejszym bodźcu. Każdy dotyk sprawiał, że kręciło mi się w głowie. To nagie ciało było tak cudownie podniecające i działało na mnie tak niesamowicie mocno, że coraz trudniej było mi zapanować nad swoim podnieceniem. Budziło się we mnie dzikie zwierzę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...