374. Głowicą w jej dupeczce
Kiedy wsunąłem w nią połową długości mojego kutasa, przechyliła się do tyłu i podparła dłońmi na mojej klatce piersiowej. Chwyciłem ją za pośladki i ściskając, kontrolowałem tempo opadania w dół. Szeroko rozstawione kolana, wygodna, bezpieczna pozycja, kazały się domyślać, że ta dziewczyna ma ogromne doświadczenie w seksie i że doskonale kontroluje wszystko to, co się ze mną dzieje. Absolutnie nie mogłem się z nią nudzić.
Zaraz później rozpoczął się łagodny, spokojny, posuwisto-zwrotny taniec. Zdawało mi się, że huśta się, płynąc łagodnie na moim dyszlu, który wchodził do samego końca i wysuwał się po koniec głowicy.
-Och Julian, jakiego ty masz wielkiego penisa, - dyszała ciężko, - och chłopaku, czy ty wiesz, jak cudownie mnie wypełniasz. Ruchaj mnie mocno, nie przerywaj. Och tak, tak…
Seks był naprawdę pierwszorzędny. To wszystko działo się samo, jakby bez naszej kontroli, choć wiedziałem, że i to też ma zaplanowane. Bzykanie się z nią był boskim rydwanem, który miał mnie zawieźć na wyżyny mojej świadomości. Była doskonale zgrabna, wiotka, giętka, pełna kształtów i ponętna. Pragnąłem jej każdą komórką swojego ciała.
Już po chwili klęczała przede mną z szeroko rozstawionymi kolanami. Była oparta na łokciach, a ja trzymając dłonie na jej biodrach, wchodziłem w nią od tyłu. Obserwowałem, jak mój wielki, lśniący od soków, farby, żylasty i napęczniały kutas wdziera się z oporem w jej ciasne wnętrze, jak dociera do samego końca i wysuwa się powoli, wydając siebie głośne, mokre mlaskanie.
Mój kutas ostatnio zrobił się bardzo długi, gruby i oplatała go sieć fioletowych żył. Jej zgrabne ciało lśniło od potu, a ciasna, mokra cipka reagowała intensywnymi, gwałtownymi skurczami na każde najdrobniejsze pchnięcie. Jej ciało odpowiadało na moje mocne posuwisto-zwrotne ruchy, przesuwając się jak wahadło w jedną i w drugą stronę. Dawałem z siebie wszystko. Chciałem wypaść jak najlepiej, bo miałem jakieś nieodparte poczucie, że jest to pewnego rodzaju egzamin, test moich męskich możliwości. Starałem się, jak mogłem, aby moment szczytowania i wytrysku odsunąć jak najdalej w czasie, a jednocześnie, żeby nie zwalniać moich ruchów i nie spłycać pchnięć. Chciałem, aby odbierała wszystko równie mocno jak ja. To miało być ostre twarde ruchanie, a nie jakaś dziecinada. Wiedziałem, że muszę temu sprostać, choćby nie wiem co.
-Och Julian, kurwa Julian, ależ ty ruchasz, chłopaku! - wyrzucała z siebie gorące westchnienia, które miały mnie zachęcić do jeszcze wytrwalszej pracy z jej gorącą, gładką wydepilowaną cipką.
W tej chwili to nie była już tylko niewinna zabawa niedoświadczonego młodego kochanka z wyuzdaną starszą kobietą, lecz prawdziwa jazda bez trzymanki. Można powiedzieć, że obydwoje równie mocno zatraciliśmy się w tym wszystkim. Szalona, zboczona i bezpruderyjna zabawa zdawała się nie mieć końca i przesuwać granice tego, co dla mnie akceptowalne.
Już po chwili Anastazja leżała na plecach z szeroko rozłożonymi udami, a ja pchałem mojego wielkiego chuja w jej obłędnie ciasną dupę. Tak, tak, to nie jest żart, chciałem wepchnąć się w jej kakaowe oczko, aby poczuć jej twardość i sprężystość. Do tej pory już sama myśl o tym sposobie kochania się, przyprawiała mnie o obłędne zawroty głowy, a teraz miałem możliwość zrealizowania swoich najskrytszych pragnień. Mój kutas był prosty długi jak lufa czołgu i siedział głowicą w jej dupeczce, a ona patrzyła na mnie jakby z wyrzutem. W jej oczach było zaskoczenie, że w ogóle byłem do czegoś takiego zdolny, ale nie protestowała w żaden widoczny sposób. Można powiedzieć, że to zaskoczenie miało bardzo pozytywny wymiar i zdawało mi się, że chce tego więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz