Szukaj na tym blogu

8 grudnia 2024

Ostatnie wakacje.

371. Wiedziała, czego mi potrzeba. 


Jej też niczego nie brakowało. Miała w sobie wszystko, co może pociągać zarówno dojrzałego mężczyznę jak i młodego chłopaka. Była piękna, zgrabna, miała duży biust, jędrne zdrowe pośladki oraz niewinną, działającą na wyobraźnię cipeczkę. Podniecała mnie nieziemsko i nie umiałem sobie z tym poradzić. Napięcie między nami rosło błyskawicznie. 

Obydwoje czekaliśmy na ten jeden moment tylko, że ja nie bardzo wiedziałem, od czego mam już zacząć i jak się do tego wszystkiego zabrać. Im dłużej się nad tym zastanawiałem, tym trudniej było mi się na cokolwiek zdecydować. Pojawił się mętlik w głowie i lekki paraliż mięśni. Tymczasem, miałem wrażenie, że ona zupełnie niczym się nie przejmuje. 

Była spokojna i pewna siebie. Czułem, że bawi ją moje zażenowanie, wyczuwalny w moim zachowaniu wstyd i brak odwagi. Miałem wrażenie, że bawi ją mój brak doświadczenia w tej dziedzinie. Z drugiej strony jeżeli chodzi o doświadczenie, to nie było aż tak źle. Na tych właśnie wakacjach szybko nadrabiałem stracony czas i zdobywałem nowe umiejętności. Niemniej w tej chwili czułem, że ona właśnie takiego chce mnie mieć, takiego, nieco zagubionego, wystraszonego chłopaczka.

Oczywiście było jeszcze kilka innych rzeczy, które mogły wzbudzać jej zainteresowanie. Między innymi mógł być to mój młody, świeży wygląd, doskonale wyrzeźbione ciało i oczywiście sterczący, twardy kutas. To być może te aspekty mojej osoby przemawiały w moim imieniu, były niejako z moimi ambasadorami. 

Jednak to, co się stało po chwili, sprawiło, że całkowicie straciłem poczucie czasu i miejsca. Śmiało, bez śladu skrępowania podeszła do mnie, odwróciła się plecami i przykleiła do mojego tortu swoim rozgrzanym ciałem. To było ponad moje siły, byłem na granicy wybuchu. Choć stałem wciąż na ziemi, miałem wrażenie, że szybuję gdzieś w powietrzu. Niemniej to wciąż nie była scena finałowa. To był dopiero początek, przedsmak tego, co miało nastąpić. 

Wkrótce uniosła przedramię, chwyciła mnie za szyję i pociągnęła mocno do siebie. Mój rozgrzany policzek dotknął jej śnieżnobiałych, aksamitnych włosów. Przymknąłem powieki i ciężko oddychałem. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. To było jak sen na jawie. Nie umiałem tego określić, nazwać. Byliśmy jak para dla gladiatorów przed decydującą walką. Próbowaliśmy zmierzyć i ocenić swoje szanse na zwycięstwo w tej potyczce. 

Kilka dni temu na ulicy w Giżycku wydawała się jakby wyższa, to może przez te szpilki, w których wtedy była. Teraz miałem wrażenie, że była niższa ode mnie o całe pół głowy. Jednak czy miało to jakieś znaczenie? Chyba takie, że czułem się trochę bardziej pewnie. 

Nieśmiało położyłem dłoń na jej biodrze, a ona przysunęła się do mnie pośladkami i otarła się o moją wielką, nabrzmiałą, sękatą fujarę. Wrażenie było piorunujące. Myślałem, że rozsadzi mnie od środka. 

Pomimo że byłem przygotowany na taką ewentualność i stałem w rozkroku, mój kutas o mało nie trysnął potężną porcją gorącego nasienia. Był tak sztywny, tak napęczniały, że najmniejszy dotyk mógł sprawić, iż pozbyłbym się całego ładunku w przeciągu kilku sekund. Po prostu byłem już na granicy i nie mogłem tego powstrzymać. Jednak jakimś cudem, do tego nie doszło.

Anastazja była prawdziwą profesjonalistką. Nawet pod tym względem działała w sposób wręcz doskonale wyćwiczony i skoordynowany. Wiedziała, czego mi potrzeba. Wiedziała, jak grać na moim podnieconym instrumencie, w jaki sposób go pobudzać, jak precyzyjnie prowadzić przez zakręty gorącego seksu, aby wydobyć z niego najczystsze nuty, wszystko to, co No i doskonalsze. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...