373. Doświadczona kochanka
Na środku dużego, szklanego pomieszczenia, które oddzielało nas od basenu, ustawiona była skórzana, biała leżanka. To na niej wygodnie się wyciągnąłem z szeroko rozłożonymi udami, kiedy tylko kiedy tylko skinęła głową.
Dosłownie chwilę później usadowiła się między moimi nogami i zaczęła robić to, co wcześniej tyle tylko, że w wygodniejszej pozycji. Obydwiema dłońmi chwyciła mojego gigantycznego zaganiacza, mocno pociągnęła w swoją stronę, tak że zabolało, aż dotknął głowicą jej rozgrzanych ust.
Posiadała mnie w najdoskonalszym wydaniu, jakie mogłem sobie wyobrazić. Byłem obiektem pożądania, a konkretnie mój wielki chuj i nie musiałem nic robić, a ona to wkładała wiele wysiłku w to, abym był szczęśliwy i zadowolony.
Dyszałem ciężko, szarpiąc się w konwulsjach rozkoszy. Cudowne fale gorąca przeszywały moje ciało od stóp do głów. Patrzyłem, jak ta piękna naga blondynka leży płasko między moimi udami, trzyma w dłoniach mojego wielkiego penisa i językiem muska grubą, oplatającą twardy łeb, żyłę. Jej jasne jak len włosy spięte ciasno w urocze warkoczyki i opadające luźno po obydwu stronach głowy, nadawały jej twarzy wygląd młodej, nastoletniej dziewczyny, choć to, co robiła, przyprawiało mnie o silne zawroty głowy i totalne niedowierzanie.
Pomimo że rano, przed wyjazdem od cioci wziąłem prysznic i mogłoby się wydawać, że powinienem być świeży i ładnie pachnieć, to teraz czułem, że mój penis wydziela z siebie ten charakterystyczny, ciężki aromat męskości i podniecenia. Zawstydziłem się trochę, bo wydawało mi się, że to nie wypada, lecz kiedy spojrzałem na nią i dostrzegłem, że jej się to bardzo podoba, wywołało we mnie jeszcze większe fale podniecenia.
Zarówno mój wstyd jak i zapach mojego śmierdzącego przyrodzenia wywoływały w niej pozytywne, pełne uśmiechu i, co najważniejsze pożądania, reakcje. Patrzyłem na jej duże piersi, jędrne, kształtne pośladki, zgrabne uda, patrzyłem na to, jak zawzięcie pracuje nad moim penisem, jak stara się, aby subtelnie doprowadzić mnie na sam szczyt i nie dopuścić, bym trysnął zbyt wcześnie i podniecałem się coraz bardziej. Nie mogłem zapanować nad swoim pożądaniem, nad reakcjami mojego organizmu. Wszystko, co się działo wywoływało we mnie kolejne fale gigantycznego pożądania i dreszcze przeszywające mnie od stóp pocztówek głowy.
Nie umiałem ocenić, jak długo to jeszcze potrwa, ale nie chciałem też niczego zmieniać w tym cudownym układzie, spowalniać, ani zatrzymywać. Chciałem, aby to wszystko było rozegrane krok po kroku, od początku do samego końca. Zaufałem jej i wiedziałem, że zrobi wszystko, abym poczuł tę wyjątkową wzniosłość, pożądanie i subtelny bukiet doznań. Niemniej to wciąż było tylko preludium przed czymś znacznie mocniejszym.
Później mnie dosiadła — tyłem. I to było jak podróż do innego świata, do zaczarowanej krainy moich najbardziej wyuzdanych marzeń i snów, do krainy Narnii, która kryła się za szafą mojej podświadomości.
Anastazja była idealna, taka, jaka powinna być doskonała kochanka. Weszła na mnie gładko, włożyła mojego fiuta w swoją cipkę z najwyższą sprawnością, choć jej wnętrze było obłędnie ciasne, dużo ciaśniejsze, niż sobie wyobrażałem. Natychmiast przeszyła mnie fala gorąca, która opanowała mnie totalnie i zdawało się, że nie mam nad nią żadnej kontroli.
To było dziwne, bo choć miałem świadomość, że to dojrzała, doświadczona kochanka i że jej mokra gorąca muszelka powinna być nieco luźniejsza, to jednak w tej chwili mój kutas był tak przerośnięty, napęczniały, jakby na sterydach, że z trudem przedzierał się przez jej zakamarki. Mimo to, z wielkim oporem, ale jednak wchodził głębiej i głębiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz