370. Jesteś tutaj legendą.
O tym, że wszystko było zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach, świadczył biały, duży ręcznik rozłożony nad brzegiem basenu. Teraz powoli przeszła do konkretów. Opadła na nim na kolana i już wiedziałem, co się stanie. Kiedy tylko o tym pomyślałem, zakręciło mi się w głowie. Znów miałem wrażenie, że upadnę i stracę przytomność. Nie mogąc zapanować nad własnym pożądaniem, westchnąłem głęboko.
-Och Boże, jakaś ty piękna!
Wyglądało na to, że Anastazja nigdzie się nie spieszy, że wszystko ma dokładnie przemyślane i przygotowane. Prowokacyjnie i zmysłowo położyła dłonie na biodrach, a w tej samej chwili jej uda lekko się rozchyliły. Pomimo to jej cipka wyglądała tak jak wcześniej. Drżałem na całym ciele, bo to nie była wielka pizda zruchanej trzydziestolatki, to była wąska szparka niewinnej nastolatki. Kiedy pomyślałem sobie, jak bardzo ciasna, mokra i głęboka jest w tej chwili, znalazłem się na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. A to był dopiero początek, jeszcze nic się nie stało, a ja już byłem strzępem człowieka.
Jej i tak już duże piersi szybko nabrzmiały i opuchły jeszcze bardziej. Brodawki zrobiły się ciemniejsze, a niewidoczne do tej pory sutki, wykształciły się i bardziej wysunęły do przodu. To była bomba, która miała za chwilę ją wybuchnąć i to ja byłem w zasięgu pola jej rażenia.
Po chwili uniosła głowę i odważnie spojrzała na moją sylwetkę. Cóż mogła zobaczyć – wyczerpanego z podniecenia młodego chłopaka, który czekał na totalne zatracenie. Zaraz później uchyliła usta i przeszyła mnie swoimi błękitnymi źrenicami. Chciała mieć pewność, że niczego nie pominęła i wszystko przebiega dokładnie według jej planu. Chciała mieć pewność, że nie wycofam się i nie ucieknę w tym decydującym momencie. To była jej gra, a ja byłem jej zabawką.
-No i co bohaterze, - rzuciła bez ogródek, - będziesz miał odwagę wyruchać mnie jak starą kurwę?
I znów to był strzał w dziesiątkę. Rozsypałem się na kawałki.
-Och Boże, nie! Teraz? Już? Och nie! - wyrzuciłem z siebie, nie mogąc pozbierać myśli.
Wiedziała, że ma mnie w swojej władzy.
-Tak, teraz, - powiedziała spokojnym, choć pewnym siebie głosem, - nie wiem, czy wiesz, że jesteś tutaj legendą.
-Ja, legendą? Nie, nie jestem żadną legendą, - powiedziałem, kręcąc głową.
-Och jesteś, jesteś Julian, a właściwie, to… - na chwilę przerwała, by zaraz podjąć z powrotem, - twój wielki, gruby i napęczniały kutas. Krążą o tobie opowieści, że w spodniach masz prawdziwą petardę.
-Ja? No co ty mówisz? Ja nie mam żadnej petardy, - tłumaczyłem się tak, jakbym zupełnie nie wiedział, o co chodzi i to podziałało na nią jak płachta na byka.
-Jeśli szybko się rozbierzesz, pokażę ci, jaki tkwi w tobie potencjał. Gwarantuję ci, że nie zapomnisz naszego spotkania na długo.
Przez chwilę zastanawiałem się, co to właściwie miało znaczyć, ale szybko stwierdziłem, że to nie ma sensu. Do pełnego zaangażowania nie musiała mnie jakoś specjalnie zachęcać. Już po chwili dałem się ponieść fali emocji i wciąż narastającego podniecenia. Wiedziałem, że to będzie kolejne bzykanie i trzeba dać z siebie wszystko. Zrzuciłem z siebie T-shirt i jeansy, zdjąłem też slipy i stałem przed nią w pełnej gotowości. Stał przed nią młody chłopak z jasnymi włosami, niczym Apollo, Amor-bóg miłości. Moje ciało było ładnie ukształtowane, skóra delikatna i miękka, a potężna fujara tak twarda i żylasta, że mogła zawrócić w głowie każdej młodej i starszej kobiecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz