Szukaj na tym blogu

14 stycznia 2025

Ostatnie wakacje.

408. Sporo rzeczy o tobie słyszałam.


Patrzyłem na jej sylwetkę, jak delikatnie falowała na tle nieba, jej postać poruszała się z gracją, jakby sama natura chciała podkreślić jej urok. Jej włosy tańczyły na wietrze, a ja czułem, jakby mi się wymykała, jakby ta odległość między nami rosła, choć nadal byliśmy tak blisko. Byłem przekonany, że coś w niej ucieka, coś, co pragnęło być wolne, nieuchwytne, a jednocześnie wiedziałem, że to jest naturalny bieg rzeczy. W jej ruchach było coś nieuchwytnego, coś dzikiego, jak ptak, który unika złapania, by potem powrócić, z jeszcze większą radością i pełnią życia.

Czułem, że to, co teraz się działo, to nie był koniec, lecz tylko etap w tej naszej historii. Choć jej postać oddalała się ode mnie, wiedziałem, że to nie była ucieczka w sensie dosłownym. To była chwila, kiedy trzeba pozwolić drugiej osobie na chwilę wolności, by później, w pełni szczęśliwi, móc zbliżyć się jeszcze bardziej, jak dwa bieguny, które przyciągają się z ogromną siłą. Ona była jak dziki ptak, pełna energii, pełna pragnienia, ale zarazem pełna tajemnicy. I wiedziałem, że to właśnie ten nieuchwytny, wolny element w niej sprawiał, że wszystko, co do tej pory działo się między nami, miało w sobie magię, której nie dało się opisać słowami.

A potem znowu usiadła na miękkiej trawie, delikatnie rozgarniając kłosy trawy przedramieniem, jakby nie zauważając niczego wokół. Jej wzrok był daleki, jakby patrzyła gdzieś w przestrzeń, zagubiona w swoich myślach, a jej usta, choć wciąż w uśmiechu, nie były już tak radosne, jak wcześniej. Patrzyłem na nią, starając się odczytać, co może się dziać w jej głowie, ale to, co widziałem, sprawiało, że nie potrafiłem być pewny niczego. Czułem się, jakbym stał na brzegu przepaści, nie wiedząc, czy powinienem zrobić krok naprzód, czy może zostać w miejscu.

– Wiesz, może się zgodzę być twoją dziewczyną – powiedziała nagle, przechylając głowę na bok w sposób, który sprawił, że jeszcze bardziej pokochałem jej profil. 

Oczy, które kiedyś były pełne ciepła i zainteresowania, teraz wydawały się nieco chłodniejsze, jakby szukała czegoś, czego nie potrafiła znaleźć. Jej słowa były jak nieoczekiwany, subtelny zwrot w naszej rozmowie. I choć w jej głosie brzmiała pewna nuta zabawy, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że mówi to bardziej z ciekawości, niż z pełnym przekonaniem.

Wszystko to było tak dziwne i nowe. Byłem taki śmiały przez cały ten czas, pewny siebie, pewny tego, co czuję, ale w tej chwili poczułem się jak zupełnie inna osoba. Nagle zabrakło mi odwagi, tego tupetu, który wciąż miałem w sobie, gdy rozmawiałem z innymi. Zamilkłem, nie wiedząc, co zrobić, choć przecież miałem wszystko, co mogłem sobie wymarzyć. Patrzyłem na nią, a w moich rękach, w mojej wyobraźni, trzymałem jej serce. To dziwne, jak niepotrzebne stają się słowa, kiedy czujesz coś tak silnego, jakbym ją tulił w swoich ramionach, jakbym trzymał ją na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie wiedział, że nie mogę tego zrobić.

– W sumie jesteś fajny chłopak, inteligentny, mądry i przystojny – mówiła, a w jej słowach było coś tak lekkiego, ale zarazem pełnego powagi, jakby chciała wyważyć to, co mówiła. – No, ale wiesz, sporo rzeczy o tobie słyszałam, niekoniecznie dobrych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...