Szukaj na tym blogu

29 stycznia 2025

Ostatnie wakacje.

423. Wytrysk był tuż tuż.


To było niesamowite. Trzymając ją za uda, mocno napierałem, ruchałem szybko i dynamicznie, a ona dyszała coraz głośniej, coraz bardziej intensywnie. Jej oczy płonęły żądzą, z twarzy płynęły stróżki potu. Była moja, jej cipka była szaleńczo ciasna, kurczyła się w spazmach rozkoszy, opływała sokami miłości, a ja dawałem z siebie wszystko. Byłem królem świata, miałem jej cipkę w swoim posiadaniu. 

– Uuuhhhuu, uuuhhhuu! Pieprz mnie! Uuuhhhuu, oooo taaaak! Pieprz! Aaaaaa taaaaak! – darła się na całe gardło, a w jej oczach płonęła dzika żądza. 

Kiedy zwolniłem i zacząłem wykonywać głębsze, spokojniejsze pchnięcia, próbowała uspokoić rozszalały oddech, ale patrzyła na mnie, jakby wciąż żądała jeszcze więcej. Wchodziłem w nią głęboko, do samego końca, po same jaja, rozgniatałem swój worek. To przyprawiało mnie o słodkie dreszcze i mocne zawroty głowy. Była półprzytomna z rozkoszy. Patrzyła na mnie z głębokim pożądaniem. Widać było, że zapada się w szaleństwo, zatraca w tym wszystkim. 

Kiedy pochyliłem się nad nią, otworzyła usta i złączyliśmy się w gorącym, słodkim, upajającym i długimi pocałunku. Pochylony nad nią, wygięty w łuk, całowałem z jednej strony, a z drugiej poruszałem biodrami. Szybko, dynamicznie, może nie tak szybko, jak wcześniej, ale wciąż mocno grzmociłem jej cipkę. Teraz ja czułem, że efekt końcowy jest już bardzo blisko. Moje ruchy były krótkie, ale bardzo głębokie, uderzenia zadziorne, ostre, wbijające się w nią po same trzewia. Skóra na moim penisie obciągnęła się do granic możliwości. Jej cipka kurczyła się na nim, jakby nie pozwalając mu się wepchnąć głębiej. Rozkosz napływała ze wszystkich stron do mojej świadomości, rozsadzając mi głowę. 

Pochylony nad nią, posuwałem ją nieco od góry. Za każdym uderzeniem moje jaja odbijały się od jej pośladków, co jeszcze zwiększało efekt podniecenia. To było jak wyścig z czasem, tak jakbyśmy ścigali się, kto pierwszy z nas dojdzie do mety, kto pierwszy osiągnie szczyt i jak wysoko będzie eksplodował. 

W końcu z jej gardła wydobył się długi, modulowany jęk, który przeszył mi uszy. Posuwałem ją tak mocno, że sofa pod na moim naporem przesuwała się po podłodze, skrzypiąc i trzeszcząc, jakby za chwilę miała się zarwać. Ona krzyczała, darła się na całe gardło, a ja ją ruchałem z całych sił. Przed moimi oczami stopniowo zapanowała ciemność, w uszach słyszałem narastający szum jakby wodospadu. Płynąłem na fali rozkoszy pod same niebiosa. 

Dysząc wyrzucała z siebie: 

– Dawaj Julian! Jeszcze! Och jeszcze, jeszcze, mocniej! Och tak, tak!

W pewnym momencie już nie miałem sił. Byłem na granicy wytrysku. Rozkosz potężną mocą rzuca moim ciałem, więc zamiast skoordynowanych ruchów jak paralityk rzucałem się na jej gorącym, miękkim ciele, wbijając się głęboko i z trudem wysuwając. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Od finałowej sceny i potężnego wytrysku gorącym nasieniem prosto jej cipkę dzieliły mnie już tylko sekundy, a ona stękała, krzyczała na całe gardło: 

– O kurwa, o kurwa, o tak, o tak!

Ruchy moimi biodrami były coraz krótsze, coraz szybsze, coraz bardziej urywane. Wykonywałem je coraz większym trudem. Wytrysk był tuż tuż. Nie byłem w stanie się powstrzymać. Mogłem tylko to wypchnąć, wyrzucić z siebie z potężną siłą wszystko, co miałem w swoich jądrach. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...