Szukaj na tym blogu

26 stycznia 2025

Ostatnie wakacje.

420. Teraz mnie zaskoczy.


W odpowiedzi z jeszcze większym zaangażowaniem zaczęła pracować nad moim podnieconym przyrodzeniem. Robiła mi tak dobrze, że kręciło mi się w głowie, a moje nogi stały się jak z waty. W końcu przestała. Widziałem, że nie jest w stanie dłużej zajmować się moim narzędziem. Włożyła swoje dłonie między uda i razem ze mną zaczęła zabawiać się swoją podnieconą myszką. 

W którymś momencie stwierdziłem, że zrobiło się tu za ciasno i przesunąłem palce nieco wyżej. Teraz zacząłem bawić się jej kakaowym oczkiem, zostawiając cipeczkę do jej wyłącznej dyspozycji. Tym sposobem teraz to ona była w centrum uwagi, a ja miałem trochę wytchnienia. Musiałem nabrać sił przed nowym rozdaniem w tej gorącej grze. 

Trwało to jakiś czas, aż w końcu uniosła głowę i samymi włosami zaczęła pieścić moją klatkę piersiową. 

– Och Julian, Julian, jaki ty jesteś gorący. Uwielbiam cię. Tak mi rób, tak mi rób… – szeptała zachęcając mnie do kontynuowania zabawy. 

Delikatnie wodziłem moimi palcami po jej napęczniałej cipeczce, muskałem wystające wargi sromowe i twardą, napęczniałą łechtaczkę. 

– Och Julian, tak mi dobrze. Och, kochanie ty moje. Och, tak mi rób, – słyszałem z jej strony coraz bardziej podniecone westchnienia.

Nie przerywałem, pieściłem. Czułem zapach miłości, zapach podnieconej cipki, zapach prawdziwej kobiety. To mnie jeszcze bardziej nakręcało. Nie potrzebowałem dodatkowych pieszczot i stymulacji, by czuć się w pełni usatysfakcjonowanym. A kiedy głęboko, bardzo głęboko włożyłem palec wskazujący w jej dupeczkę, z jej gardła wydobyło się głośne i przeciągłe: 

– Uuuuuuuooooooohhhh!

Po tym wszystkim znów zabrała się do pracy nad moim, prawie gotowym, kutasem. Tym razem rzuciła się na niego, jak wygłodniała lwica, gotowa rozszarpać mnie na strzępy. Jęcząc i dysząc z zapchanymi ustami jednocześnie poruszając dłonią, pieściła mnie najcudowniejszy sposób, jaki można sobie wyobrazić. W tej chwili miałem wrażenie, że cały świat należy do mnie. Jednak już w następnym momencie stało się coś jeszcze.

Ona zdecydowała, że teraz mnie zaskoczy i, spojrzawszy mi w oczy, chwyciła moją dłoń i zaczęła ssać palce. Te palce przed chwilą były w jej cipeczce a także kakaowym oczku. Chciała pokazać mi, że jest kompletnie bezpruderyjna, zepsuta i gotowa na wszystko. Szok, którego doznawałem, był coraz trudniejszy do zniesienia. 

Kiedy, tak wzdychając, cicho ssała moje palce, ja patrzyłem na jej wielkie cycki z ogromnymi twardymi sutkami i ciemnymi kółeczkami wokół nich. Jej balony były oszałamiająco piękne. Jędrne, choć nieco opadające, wyglądały jak dwa balony napełnione wodą. Stałem naprzeciwko niej i gapiłem się, a mój kutas był twardy i sztywny, gotowy do dalszej akcji, do wniknięcia w jej ciasne, gorące wnętrze. 

Po chwili już wiedziałem, że nastąpi zmiana ról. Kiedy usiadła, a później zaczęła kłaść się na plecach, zrozumiałem, że teraz moja kolej. Teraz to ja miałem popracować językiem. W ostatnim momencie chwyciłem jeszcze mojego kutasa i kilkukrotnie poruszyłem skórą, czując nagły przypływ adrenaliny i rozkoszy. 

Ciocia Antonina bardzo szybko wybrała najbardziej odpowiednią dla siebie pozycję. Połową ciała oparła się o miękkie, wysokie wezgłowie i zgięła kolana, jednocześnie rozchylając je na boki. Później, stwierdziwszy, że w środku w środku się jednak nie zmieszczę, jedną stopę oparła na podłodze. Teraz jej uda były dostatecznie szeroko rozwarte, a ja, chwyciwszy moje twarde i gotowe narzędzie, przymierzyłem się do pracy w jej ciasnej cipeczce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...