418. Po same migdałki
Pochłaniała mnie. Wchodziłem w nią coraz głębiej, coraz mocniej zaciskała swoje gorące, wilgotne usta, coraz bardziej kręciło mi się w głowie. Wzdychałem ciężko, ciesząc się, że właśnie tak to się skończyło.
– Och Julian, Julian, – mruczała w przerwach między kolejnymi fazami wysublimowanych pieszczot.
Po jakimś czasie, kiedy widziałem, że jest już bardzo podniecona, a jej oczy zachodzą mgłą pożądania, z głośnym mlaśnięciem, uwolniła moją pękatą fujarę. Później, siłą dłoni, przycisnęła ją do mojego brzucha i opuściła swoją twarz w okolice worka mosznowego. W niesamowitym napięciu czekałem na to, co będzie dalej.
Tymczasem ona wysunęła język i zaczęła nim słodko muskać ze wszystkich stron mojego banana. Byłem wniebowzięty, ale to nie było wszystko. To, co się stało po chwili, wyrwało mnie z posad rzeczywistości. Szeroko otworzyła usta i, bez żadnego skrępowania, pochłonęła moje kuleczki. Raz jedną, raz drugą. Przez cały ten czas, w sposób niezwykle intensywny, przyciskała moją wielką fujarę do mojego brzucha. Najcudowniejsze było to, że w tak wyuzdany sposób pieściła moje jaja. To było trudne do wyobrażenia, mogłem śpiewać arie operowe i fruwać w powietrzu jak gołąb. To było dużo więcej, niż mógłbym kiedykolwiek od niej oczekiwać, niż kiedykolwiek mógłbym sobie wymarzyć.
Po chwili, patrząc na mnie i uśmiechając się słodko, znów wzięła go do buzi. Pochłaniała go i wypuszczała z tak wielką namiętnością, że cały drżałem. Widać było, że nie chce ominąć żadnego, najdrobniejszego nawet szczegółu. Co chwilę unosiła swój wzrok, aby móc patrzeć na moją twarz. Chciała wiedzieć, jak reaguję, aby robić to jak najlepiej, tak abym za wcześnie nie doszedł.
Stałem na lekko ugiętych kolanach, z wysuniętymi do przodu biodrami i trzymałem ją za głowę. Za każdym jej ruchem delikatnie, pociągnąłem na siebie. Jej usta sprężyście zamykały się i czule obejmowały moją, podnieconą do granic możliwości, głowicę. Każde jej posunięcie przyprawiało mnie o intensywne zawroty głowy i słodkie dreszcze na całym ciele.
Zaraz później znów opuściła powieki i skupiła swoje spojrzenie na moim twardym, żylastym, mokrym od śliny przyrodzeniu. Kilka razy pochłonęła go całkowicie, aż po same jaja, jeszcze mocniej zaciskając swoje wargi na oplatającej łeb żyle. Kiedy usłyszałem słodkie mlaśnięcie, zrobiło mi się niezwykle przyjemnie i gorąco.
W pewnym momencie, sama, kompletnie bez mojej pomocy, z całych sił naparła na moje krocze. Gruby, długi kutas wszedł jej gardło po same migdałki. Jęknęła z przejęciem, a mnie pociemniało w oczach. W przypływie niesamowicie słodkiej rozkoszy, jeszcze mocniej wypiąłem biodra i poczułem, jak moje nogi robią się miękkie. Coraz trudniej było im utrzymać mój ciężar. Kiedy wreszcie go wypuściła, jej język ułożony był rozkoszną łódeczkę, a ona znów uniosła oczy i spojrzała na mnie.
Następnie, nie wypuszczając mojej fujary ze swoich gorących ust, podniosła się do pozycji klęcznej. Podparta na ramionach i kolanach, cały czas pracowała nad moim, coraz bardziej podnieconym, kutasem. Poruszała się do przodu i do tyłu, pochłaniając i wypuszczając moje spragnione narzędzie.
Ekscytujący i słodki był to moment. Szczególnie wtedy, kiedy na krótką chwilę zastygła w bezruchu z szeroko otwartą buzią kilkanaście centymetrów od mojego, napęczniałego do granic możliwości, penisa. Z zapartym tchem patrzyłem, jak pomiędzy jej ustami a czubkiem kutasa tworzy się nitka gęstej lepkiej śliny. Na dodatek cały fiut lśnił od niej, jakby był głęboko w cipce. Po krótkiej przerwie znów słodko go pochłonęła, pieczołowicie zbierając wszystko to, co mogło by się wydostać na sofę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz