Szukaj na tym blogu

22 stycznia 2025

Ostatnie wakacje.

416. Włóż go między moje uda.


Miękka sofa, na której leżała, uginała się pod jej ciężarem. Czarne włosy swobodnie rozrzucone na obfitym ciele, wyglądały niczym aksamitna rzeka. Burza falujących kosmyków przemykała wśród ponętnych wypukłości i zaokrągleń. Obfite piersi swobodnie rozlewały się na boki jak dwa kondomy wypełnione wodą. Kiedy się poruszała, przesuwały się raz w jedną raz w drugą stronę, jakby nie wiedząc, gdzie ostatecznie spocząć. Patrzenie na ciemne brodawki oraz sztywne, grube sutki przyprawiało mnie po silne zawroty głowy.

Nie dało się ukryć, że ciocia Antonina jest bardzo podniecona. Świadczyły o tym chociażby przymknięte powieki. Delikatnie uchylone usta muskała opuszkami palców. W sposób niezwykle sugestywny i seksowny wkładała je do środka, a później wyjmowała. Jej nogi były ugięte w kolanach, a stopy opierały się na miękkim, pluszowym obiciu. Po chwili lekko rozchyliła uda, a wolną dłoń włożyła między nie, by móc pieścić i drażnić mokrą już cipeczkę. 

Stałem tuż obok jej głowy. Byłem kompletnie nagi i prezentując swojego wielkiego, sztywnego i grubego kutasa oraz ciężkie jak u byka jaja, huśtające się tuż nad jej twarzą, podniecony do granic możliwości, prężyłem się jak dziki kocur. Ciocia była gotowa do wyuzdanego, niczym nie skrępowanego aktu seksualnego. Już za chwilę miało dojść do gorącej, bezpruderyjnej miłości z jej ukochanym siostrzeńcem. Grzeszne, pozbawione wszelkich zahamowań zbliżenie czekało, aby objąć moje młode, podniecone ciało gorącymi uniesieniemi i doprowadzić wprost do raju. 

Chwytając swoje wielkie cycki z obydwu stron, spojrzała na mnie lubieżnie, a później odezwała się miękkim, pełnym pożądania głosem:  

– Och, jesteś taki piękny, Julian. 

Zmierzyła mnie dokładnie swoim wzrokiem. Przyjrzała się mojej twarzy, mojej jasnej bujnej czuprynie, szerokiej klatce piersiowej, poprawnie wyrzeźbionym pośladkom i udom, by w końcu zatrzymać się na środku, tam gdzie dumnie sterczała pokaźnych rozmiarów pyta. Bez wstydu i zażenowania prezentowałem jej kanciasty, opleciony fioletowymi żyłami, kształt. To co zobaczyła, spodobało się jej. Nie potrzeba było słów. Jej uchylone słowa usta i oczy pełne namiętności wyrażały wszystko. 

– Mój cudowny, wspaniały Julian i ten jego niepowtarzalny, wielki penis, – jęknęła, unosząc pośladki.

Rozsunęła szerzej uda i włożyła palce swoją wilgotną cipkę. Jednocześnie drugą dłoń zacisnęła na wielkiej piersi w taki sposób, że utworzyła ona idealną, oszałamiającą kulę. 

– Cudownie, wspaniale. Pokaż, co potrafi ten twój wielki i twardy fiut. Pokaż, czy potrafi zaspokoić moją mokrą pizdeczkę. 

Jej policzki płonęły gorącymi rumieńcami. Wilgotne oczy błądziły po moim ciele, jakby nie mogły doczekać się ostatecznego spełnienia. Wyprężony, podniecony i gotowy do cudownej zabawy stałem tuż nad nią, czekając na to, co stanie się za chwilę.

– No daj mi tego swojego twardego kutasa. Chłopaku, na co czekasz?! Włóż go między moje uda. Niech poczuję, jaki jest twardy i wielki. 

W tej samej chwili, szeroko rozsunęła kolana, a ja cofnąłem się o pół roku. Nie chodziło tylko o samo wrażenie, które było bardzo intensywne. Od zawsze byłem wzrokowcem, a teraz chciałem mieć jak najlepszy widok. Chciałem patrzeć, jak jej sprawna dłoń manewruje w gorącym, mokrym gniazdku. Zadrżałem, kiedy włożyła tam, dwa wygięte w haczyk, palce i zaczęła poruszać nimi intensywnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...