Szukaj na tym blogu

23 stycznia 2025

Ostatnie wakacje.

417. Potrzebowałem wytrysku


W końcu nie wytrzymałem i gotowy do tego, by wreszcie dała mi spełnienie i gorącą rozkosz, podszedłem do niej od strony twarzy i wypiąłem biodra. Nie trzeba było jej niczego tłumaczyć. Od razu zrozumiała, co ma robić. Nieznacznie uniosła ramię i chwyciła mojego fiuta w połowie długości. Spojrzawszy na niego z zaciekawieniem, lekko wygięła do dołu, aż jęknąłem z rozkoszy. Tym sposobem wielka głowica znalazła się tuż nad jej ustami. 

Mruknęła w sposób, który dobitnie świadczył o tym, że sama chce tego, co za chwilę ma się stać. Była gotowa otworzyć się przede mną bez reszty i oddać mi się w całości. To działo się szybko. Dokładnie w tym samym momencie głowica mojego fiuta znalazła się w jej gorących, spragnionych ustach. Trzymając go jedną dłonią, zaczęła namiętnie ssać, a później, kiedy wreszcie poczuła jego zapach, twardość i fakturę, z narastającym pośpiechem i ochotą uniosła się do pozycji siedzącej, odwróciła przodem w moją stronę i z jeszcze większym zapałem zabrała się do robienia laski. 

Po chwili już nie trzymała go w dłoni. Wystarczyły tylko jej usta. Robiła to tak dobrze, że już byłem w niebie i nie potrzebowałem nic więcej, a to był dopiero początek. Po kilku minutach położyła się na boku przodem do mnie, chwyciła go w połowie długości, by lepiej zabrać się do zadania, które miała wykonać. 

W narastającym podnieceniu, jeszcze mocniej wypiąłem biodra w jej stronę. Nie chciałem niczego jej utrudniać. Wiedziałem, że jestem jej zabawką i może robić ze mną wszystko, co tylko zechce. Była niesamowicie ponętna. Spojrzawszy w moją twarz, niedbale odrzuciła swoje włosy do tyłu, a ja położyłem dłonie na jej głowie i zacząłem rozgarniać tę burzę gęstych, ciemnych kosmyków. 

Zaraz później chwyciła mnie za nogę w okolicy kolana, a ja trzymałem jej głowę w taki sposób, żeby móc delikatnie poruszać się w jej ustach w jedną i w drugą stronę. 

Znów trudno było mi w to uwierzyć. To, co się działo, w innych okolicznościach, byłoby niemożliwe do zaakceptowania. Ukochana ciocia, która wychowywała mnie od małego, trzymała mojego wielkiego, napęczniałego fiuta w swoich gorących, namiętnych ustach i robiła mi laskę, o której mogłem tylko marzyć. To wszystko nie mieściło się w żadnych normach społecznych, ani konwenansach towarzyskich. Ciocia była, nimfą, istotą z innego świata, która potrafiła uwodzić sposób, budzący dreszcze na plecach. Niczego nie pozostawiała przypadkowi. Doskonale wiedziała, co robi. Wiedziała, jak się zachować, aby sprawić partnerowi jak najwięcej przyjemności. Jej ruchy były niesłychanie płynne i coraz bardziej głębokie. Pochłaniała mnie w coraz większym stopniu, a głowica mojego, twardego jak skała, penisa raz po raz dotykała jej migdałków. 

Wybierając się tutaj, nigdy bym nie przypuszczał, że spotka mnie właśnie coś takiego. Te wakacje były pełne grzechu, rozpusty i rozkoszy. Z bardzo ugrzecznionego chłopaka, którym do tej pory byłem, przy udziale tych wszystkich cudownych dziewczyn i kobiet, stawałem się prawdziwym casanovą, dojrzałym, pełnym pożądania mężczyzną. Nie mogłem uwierzyć, że działo się coś takiego. 

Oto teraz kompletnie goły stałem w jej domu. Byłem tak bardzo podniecony, że myśli plątały się w mojej głowie, a w jajach czułem ciśnienie, które domagało się natychmiastowego uwolnienia. Potrzebowałem wytrysku, który miał zakończyć ten spektakl. Z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że to musi jeszcze potrwać. Wiedziałem, że ona nie pozwoli wywinąć mi się z tego tanim kosztem. Była bardzo wymagającą kochanką i musiałem stanąć na wysokości zadania. Ona też potrzebowała dogłębnego zaspokojenia, a jej cipka czekała na porządne ruchanie. To musiało odbyć się właściwie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...