Szukaj na tym blogu

13 sierpnia 2026

Rajstopy w łazience

         23. Do mojej dyspozycji


        Dopiero później, po dłuższej chwili, wsunęła kciuk za ów rulon i, nie spuszczając mnie z oczu, bardzo powoli przesuwała dłoń w dół. Czas płynął wolno jak miód. Każda sekunda zdawała się być godziną. Czekałem na to, aż zobaczę wszystko, aż moje oczy zapłoną ogniem pożądania.

        – Patryk, powiedz, że mnie chcesz.

        – Chcę cię, Aldona.

        – Chłopaku, powiedz, że bardzo mnie pragniesz.

        – Pragnę cię najmocniej na świecie.

        – A co ze mną zrobisz?

        – Wezmę cię. Będę cię kochał aż zabraknie mi sił.

        I nagle stał się cud, kolejny cud. Stojąc przodem i puszczając swoje wielkie piersi samopas, tak żeby kołysały się przy każdym pochyleniu tułowia, wsunęła obie dłonie za elastyczne rajstopy i zsunęła je ze swojej cipki. Ale nie zobaczyłem jej jeszcze. Jeszcze nie teraz. W tej chwili w całości zasłaniała ją swoimi dłońmi. To też było celowe, obliczone na podbicie podniecenia i napięcia do granic wytrzymałości.

        Patrzyła na mnie z takim uśmiechem, że wiedziałem, czułem to całym sobą, że ona chce, że bardzo chce teraz do mnie podejść i pozwolić, bym wziął ją w swoje posiadanie.

        – Patryk, nawet nie wiesz, jak pali mnie cipka, jak bardzo potrzebuję w niej twojego grubego, twardego kutasa – wyrzuciła z głębokim, drżącym westchnieniem.

        Najpierw odwróciła się do mnie tyłem. Później powoli zsuwała dalej swoje rajstopy na uda i na kolana. Wciąż nie mogłem zobaczyć jej cudownej cipeczki. Wciąż pozostawiała ją poza moim zasięgiem. Mogłem się tylko domyślać tego, co znajduje się z drugiej strony.

        A kiedy znów odwróciła się bokiem, kiedy jej rajstopy były poniżej kolan, wciąż nie mogłem dostrzec jej skarbu, bo skrywał się za ciasno ułożonymi udami. Mogłem podziwiać jej śliczną buzię, mogłem podziwiać jej piękne, opadające piersi, ale cipki musiałem się jedynie domyślać. Domyślać się kształtów, koloru i wielkości. Pragnienie paliło mnie od środka niczym piekielny ogień.

        To chyba miało jeszcze potrwać. Stojąc bokiem przełożyła jedną stopę i uwolniła ją z rajstop. Po chwili zrobiła to samo z drugą. Była naga, ale wciąż jakby poza moim zasięgiem. Poza zasięgiem moich spragnionych, pożądliwych oczu.

        Dopiero po kilku minutach odwróciła się przodem, ale nawet i teraz nie pokazała mi swojego skarbu. Dokładnie w miejscu swojego krocza włożyła te zwinięte tęczowo-kolorowe rajstopy. To była tortura, ale i rozkosz najsłodsza na świecie. Pragnąłem umrzeć w tym rozkosznym, gorącym doświadczeniu, zanim cokolwiek mogło się stać. Była taka piękna, zrobiła minę uroczego, niewinnego dziecka, choć była dorosłą, doświadczoną kobietą. Jej oczy zdawały się mówić: jestem taka skromna, trochę się obawiam, ale pragnę i potrzebuję tego, co będziesz mógł mi dać. Bądź ostrożny i delikatny, a dam ci prawdziwą rozkosz.

        I dokładnie w tym momencie, kiedy już zaczynałem wątpić we wszystko, uniosła dłonie ponad głowę i mogłem zobaczyć każdy szczegół jej cudownie podniecającej anatomii. To, co wydawało mi się wielkim, soczystym wzgórkiem, było tylko niewielkim wzniesieniem, zwieńczonym bardzo skromnym, krótko przystrzyżonym, zadbanym zarostem. To była zwykła cipka. Nic rewelacyjnego. A jednak, po tym wszystkim, zdawała mi się być świętym obrazkiem, ikoną, do której mógłbym się modlić każdego dnia.

        Stała przede mną naga, odsłonięta, otwarta jak księga, z której mogłem czytać. Już nie kryła niczego, nie zasłaniała, wszystko, co posiadała, było do mojej dyspozycji. I wiedziałem, byłem tego pewien, że będę mógł bez obaw podnieść się z tego sedesu, zbliżyć się do niej z tym moim wielkim, sterczącym, umazanym w spermie i rozsiewającym swój upajający zapach penisem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...