20. To dla ciebie
Siedziałem na sedesie ze spodniami zwiniętymi wokół kostek i mimo woli trzepałem przysłowiową gruchę. Ruszałem ręką w chaotycznym, szybkim rytmie, jakby każdy ruch miał za wszelką cenę przybliżyć mnie do kolejnego wybuchu rozkoszy w jak najkrótszym czasie. Patrzyłem, jak jej pośladki pod półprzezroczystym, kolorowym materiałem kurczą się i rozluźniają w hipnotycznym tańcu, jakby zapraszały mnie głębiej, w sam środek tego gorącego, wilgotnego świata. Czułem jej zapach – delikatne perfumy zmieszane z lekkim potem i ciężkim, słodko-słonym aromatem jej własnych soków. Ta oszałamiająca mieszanina uderzała prosto w zmysły, rozpalała krew i odbierała resztki rozsądku.
Puściła brzegi stanika, oparła dłonie na biodrach i powoli odwróciła głowę, by znów zlustrować moje zachowanie.
– Och Patryk, czy ty chcesz się spuścić po raz kolejny? – zapytała miękko, z nutą figlarnego zrozumienia, lecz w jej głosie wyraźnie pobrzmiewało też lekkie zastrzeżenie. – Chcesz to zrobić dla mnie? Ale uważaj, żeby nie zabrakło ci siły na właściwe ruchanko, mój drogi.
Choć mogłem teraz skończyć to wszystko jednym porządnym pchnięciem w jej ciasne wnętrze, bądź długotrwałym, męczącym, dystansowym maratonem, to jednak wolałem napawać się torturą oczekiwania na coś dużo lepszego i ciekawszego.
Odwróciła się przodem i zaczęła bawić swoimi długimi czarnymi włosami. Rozczesywała je palcami niedbale, a jednocześnie przeszywała mnie swoim słodkim, gorącym spojrzeniem na wylot, tak że nie mogłem oddychać. Zadziwiające, że stanik jeszcze był na swoim miejscu. Pomimo jej ruchów nie spadł na podłogę. Doskonała koordynacja i przećwiczona choreografia robiły swoje. Choć wciąż była ubrana – stanik na wielkich piersiach, rajstopy na pośladkach – to dla mnie już była naga. Stała tak blisko, że czułem bicie jej serca, czułem jej oddech i bijące od niej ciepło. Patrzyła, a w jej spojrzeniu było: weź mnie, weź mnie całą, weź mnie bez reszty, weź i wykorzystaj najmocniej jak potrafisz, weź i nie zostaw już nic dla mnie. Patrzyłem, jak powoli dolna część jej wielkich, ciężkich piersi wysuwa się spod dość luźnego stanika. Nieznaczny, milimetrowy ruch kazał mi przypuszczać, że za minutę lub dwie nie uda się jej powstrzymać wędrówki tych wielkich, ciężkich piersi. Patrzyłem, jak ciasne, elastyczne rajstopy stopniowo wrzynają się w szparkę jej cipeczki, jak robią się coraz bardziej mokre. Patrzyłem i widziałem drobne, ledwie dostrzegalne drżenie jej ciała, skurcze i drobne szarpnięcia, które świadczyły o gotowości, o otwarciu na kolejny, bardziej intymny krok.
Odwróciła się drugim bokiem w moją stronę tylko po to, aby jeszcze lepiej zaprezentować swoje wdzięki, abym mógł widzieć ze wszystkimi możliwymi szczegółami, jak luźny czerwony stanik stopniowo zwalnia uścisk i uwalnia jej cudowne, ciężkie piersi. Wciąż bawiła się swoimi długimi czarnymi włosami, nawijała je na palce z leniwą gracją, a jednocześnie patrzyła na mnie tym gorącym, bezlitosnym spojrzeniem, które paliło żywcem. Ja zaś, bezwstydnie i bezczelnie, zaciskałem dłoń na swoim twardym, nabrzmiałym prąciu i poruszałem nią w szaleńczym, desperackim tempie, jakby każdy ruch mógł ugasić choć część tego piekielnego pożaru w moich lędźwiach.
Pokaz trwał dalej. Znów odwróciła się przodem i skrzyżowała dłonie na brzuchu w taki sposób, żeby móc uchwycić brzegi ramiączek stanika. Wszystko w jednym celu. Wszystko po to, aby bardzo powoli go z siebie ściągnąć.
– Patryk, patrz na mnie. To dla ciebie – westchnęła gorąco, głosem ciężkim od żądzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz