28. Gorąca eksplozja
Stałem przed nią na miękkich, drżących nogach z twardym kutasem głęboko zanurzonym między jej cyckami, a ona, klęcząc, uśmiechała się z taką pewnością siebie, jakby każdy szczegół tej historii był jej znany od dawna. Po chwili ze swoich ust wypuściła olbrzymią ilość śliny, która spłynęła obficie między jej piersi, sprawiając, że teraz czułem nie tylko ciepło i miażdżące ściskanie, ale także cudowną, śliską wilgoć. Czułem, że włosy na mojej głowie stają dęba.
– No, dawaj Patryk, do boju, żołnierzu – powiedziała, patrząc mi prosto w oczy.
Bałem się, że jeżeli poruszę się choć trochę, od razu się spuszczę i będzie po wszystkim. Nie chciałem tego. Nie chciałem się przed nią skompromitować, choć w tej sytuacji trudno powiedzieć, co mogłoby być prawdziwą kompromitacją. Ale ona patrzyła na mnie kontrolującym wzrokiem i miałem wrażenie, że oczekuje ode mnie, że stanę jednak na wysokości zadania i zrobię to, co do mnie należy.
Jeszcze kilka razy, niby przypadkiem, niby niedbale poruszyła swoimi cyckami. Wszystko po to, by rozprowadzić ślinę, by ta nie spadła na podłogę. Jej wielkie balony lśniły teraz w świetle wpadającym przez okno łazienki i wyglądały jakby były nasmarowane kremem albo lubrykantem. Mój penis pulsował coraz mocniej, szarpał się coraz bardziej natarczywie, domagając się prawdziwej, mocnej i szybkiej akcji. Wiedziałem, że pozostawanie biernym w tej sytuacji i tak nic nie da, że sam uścisk i wilgoć sprawi, że dojdę do finału szybciej, niż mi się wydaje. Dlatego drżąc i patrząc jej prosto w oczy, podjąłem akcję. Zacząłem poruszać biodrami do przodu i do tyłu. Najpierw bardzo powoli i ostrożnie, tak jakbym rzeczywiście za chwilę miał się spuścić. W jej spojrzeniu zobaczyłem aprobatę i zachętę. Poczułem, że niezależnie od tego, co się stanie, i tak warto się zabawić, że nie ma się czego obawiać, że to moje wyjątkowe i pierwsze doświadczenia, których nie ma się co wstydzić.
To było jak magia, jak czarodziejski pokaz. W pewnym momencie czubkiem mojego twardego kutasa dotknąłem jej ust. Dziwne uczucie, muśnięcie zaledwie, jakby motyl tam usiadł. I zaskoczenie, że to tak po prostu. Nie wystraszyła się. Odruchowo otworzyła buzię, jakby chciała mnie pochłonąć. I znów na plecach ten gorący dreszcz. I ta myśl: to jest seks, głuptasie. Tak to się właściwie odbywa. Bzykanie tak wygląda. Fajne, nie.
Dalej. Kolejny ruch w dół i kolejny do góry. Tym razem wyżej. Wiedziałem, że to jest mój dzień. Dłużej tam pozostałem. A ona szybko wysunęła swój język i dotknęła mnie w to niezwykle wrażliwe miejsce w obłędny wprost sposób. Od grubej żyły oplatającej twardy łeb, do otwartej dziurki. Mokry, gorący dotyk i rozkosz, która rozlała się po całym ciele, i jej wydobywający się z mojego gardła. Ta chwila była bajkowa.
To było więcej, niż mogłem oczekiwać, więcej, niż mogłem chcieć. Coraz trudniej było mi utrzymać się na nogach. Chwiałem się na wszystkie strony jak drzewo na silnym wietrze. Czułem, że gorąco zalewa całe moje ciało, że rozkosz wlewa się we mnie coraz głębiej i intensywniej, ale to był dopiero początek tej niesamowitej zabawy. Moja przyjaciółka przejęła inicjatywę, chwyciła się mocniej za swoje pełne piersi i odsunęła się nieco od moich nóg. A później, zaciskając te wielkie, gorące balony na moim twardym kutasie, zaczęła poruszać się na boki i wykonywać powolne półobroty, jakby nie mogła się zdecydować, czy chce okręcić śrubę, czy zakręcić nią z prawdziwym impetem. Penis w całości schował się między jej balonami, a twarda głowica, niemal z bólem, ocierała się o ich śliskie, napięte ścianki, wywołując w moim ciele szybko następujące po sobie fale rozkoszy. Skurcze mojego podbrzusza były teraz widoczne gołym okiem i nie trzeba było specjalisty, by dojść do wniosku, że za chwilę nastąpi kolejna słodka i gorąca eksplozja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz