Szukaj na tym blogu

8 sierpnia 2026

Rajstopy w łazience

        18. Całkowicie naga


        Przesuwałem dłonią, ciągnąc skórę na moim kutasie, raz w górę, raz w dół, w powolnym, niemal rytualnym tempie. Każdy ruch sprawiał, że napięte żyły pulsowały pod palcami, a resztki gęstej spermy rozsmarowywały się po całej długości mojego sztywnego członka. A kiedy koronkowe ramiączko jej czerwonego stanika powoli zsunęło się z obojczyka, na jej ustach pojawił się grymas niewypowiedzianego, zatrzymanego w pół słowa pragnienia posiadania mnie. W jej czarnych oczach zapłonął ogień, który nie potrzebował już żadnych słów.
        – Och Patryk, co my dzisiaj zrobimy? Co my możemy dzisiaj zrobić? – westchnęła głęboko, głosem ciężkim od żądzy, jakby już stało się to, co dopiero miało się stać. – Mam tyle pomysłów… tyle grzesznych, mokrych pomysłów, że sama nie wiem, od którego zacząć.
        Nagle wyprostowała się szybko i odwróciła w drugą stronę. Wstała teraz tyłem do umywalki, opierając się pośladkami o jej chłodną krawędź. Pochylając się lekko do tyłu, jedną ręką trzymała biustonosz w taki sposób, że zdawało się, iż za chwilę zsunie go całkowicie ze swoich wielkich, ciężkich cycków. Rzeczywiście chciała to zrobić, chciała mi pokazać swoje skarby, ale miało to się odbywać na raty, tak żebym nie mógł oddychać z podniecenia, żebym dusił się z pożądania przy każdym centymetrze odsłoniętej skóry.
        Uśmiechnąłem się szeroko i kiwnąłem głową zachęcająco.
        – No, dalej, zrób ten kolejny krok – szepnąłem prawie bezgłośnie, głos mi drżał z napięcia.
        Była taka szczupła, taka sprężysta i giętka, linia kręgosłupa tak bardzo podniecająca, że trudno było mi skupić wzrok w jakimś jednym konkretnym miejscu. Rajstopy były afrodyzjakiem, czymś, co wyrzucało moją wyobraźnię na orbitę i nie pozwalało jej wrócić. Cały czas domyślałem się jej kształtów pod spodem, nie mogłem doczekać się chwili, kiedy zobaczę co rzeczywiście kryje się głębiej, czy jej zarost jest tak czarny i tak gęsty jak mi się wydaje? Czy jej cipka jest tak soczysta na jaką wygląda?
        Podtrzymywała swoje pełne piersi przedramieniem, właściwie to podtrzymywała już tylko czerwony stanik, który dawno przestał opierać się na jej obojczykach. Szeroki, figlarny uśmiech zbladł, ustępując miejsca wyrazowi czystego, coraz mniej kontrolowanego podniecenia. W jej czarnych oczach malowało się rosnące napięcie, głód i ledwo hamowana utrata panowania nad sobą, nad tym, co w tej chwili rozpalało jej ciało do czerwoności.
        – Patryk, bo nigdy cię nie spytałam… – zaczęła niskim, ochrypłym głosem, w którym drżała prowokująca nuta. – Jak ty się właściwie bzykasz? Jesteś w tym dobry? Twój kutas jest duży i twardy, ale czy dostatecznie wytrzymały? Czy będziesz w stanie zaspokoić moją bardzo spragnioną i podnieconą cipkę? Jak długo jesteś w stanie się kochać, zanim zalejesz mnie gorącym nasieniem?
        Te słowa działały na mnie jak płachta na byka, były jak bomba wrzucona w samo centrum mojego jestestwa, rozrywały na strzępy resztki mojej kontroli, stopniowo stawałem się jednym wielkim, pulsującym pragnieniem.
        I teraz stała się rzecz najcudowniejsza na świecie. To było coś, na co czekałem od samego początku. Choć nie pokazała mi się naga w całości, to jednak to wystarczyło, a nawet było czymś więcej, niż mogłem oczekiwać, czymś lepszym, niż gdyby była całkowicie naga. Śmiało, bez żadnego skrępowania i wstydu, tak bardzo naturalnie, jak tylko ona potrafiła, odwróciła się do mnie przodem.
        – Och Boże – wyrwało się z mojego gardła głębokie, przejmujące westchnienie, które było bardzo odruchowe, nieświadome.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...