30. Dom drżał w posadach
Wydawało się, że jest taka niedoświadczona i nieco naiwna w tym względzie, tymczasem ona okazała się być prawdziwą gwiazdą porno. Bezpruderyjna, bezwstydna i oszałamiająco piękna, potrafiła wziąć bez pytania to, co pragnie, i owinąć swojego partnera wokół najmniejszego palca. Aż dech mi zapadło, kiedy chwyciła moje opadające, ale wciąż grube prącie w swoje dłonie. Mocno chwyciła mnie u samej podstawy i zacisnęła palce tak, że zabolało. A w następnej chwili, jeszcze takiego ociekającego nasieniem, przyłożyła go do kącika swoich ust i pozwoliła białemu strumykowi spłynąć po swojej twarzy. Patrzyłem i nie mogłem uwierzyć. To nie była grzeczna dziewczyna, to nie był króliczek, którego nie wolno dotykać. To była seksbomba, prawdziwa maszyna do seksu, i jeśli coś mi nie pasowało, to mogłem się tylko modlić. Kiedy mnie tak ściskała za mojego kutasa tuż nad workiem, poczułem w sobie nową, dziką chuć, nowe przemożne pragnienie zbliżenia, teraz pełnego, głębokiego spenetrowania jej cipki, a może czegoś więcej.
Powiem wam, że wtedy, gdy ona miała zaledwie dziewiętnaście lat, kiedy jej rodzice wyjechali na wakacje, zostawiając nas samych, wtedy, gdy lato było w pełni, zacząłem dopiero rozkwitać i poznawać samego siebie. Uświadomiłem sobie, że ja też mam w sobie dziką, nieokiełznaną żądzę, pokłady, których czasami lepiej nie odkrywać, bo mogą zmienić cię w sposób, na który nie zawsze będziesz gotowy.
W zasadzie nie wiem, co się stało. Podniosła się i chciała wyjść. Pewnie tak. Albo to znowu była prowokacja, doskonale wyreżyserowany spektakl. Nie mam pojęcia. To stało się szybko, bardzo szybko. Tak szybko, że nim zdążyłem się zorientować w czym rzecz, było już po wszystkim. Kiedy stanęła pod ścianą tyłem do mnie, bez zastanowienia rzuciłem się na nią, a ona, zaskoczona, nawet nie protestowała. Jedną ręką chwyciłem ją pod szyją, drugą za piersi i z jednej strony mocno przycisnąłem do ściany, a z drugiej naparłem na nią od tyłu. Chwyt jak w zapasach, który nie gwarantował jej zbyt wiele swobody. Zaskoczona aż jęknęła:
– Patryk, no co ty…
Nie myślałem, nie zastanawiałem się. Chciałem ją mieć teraz, szybko i ostro. Zanim mi ucieknie. Zanim mój członek całkiem opadnie. Jeszcze raz. Mocno i głęboko.
– Cicho bądź – syknąłem jej do ucha – teraz zrobimy to po mojemu.
– Boże, Patryk, nie poznaję cię.
Wiedziała, o co w tym wszystkim chodzi. Zareagowała szybko i adekwatnie. Przodem ciała oparła się o ścianę i wypięła tyłek. Chwyciłem ją za pośladki, a w następnej chwili już w niej byłem moim twardym kutasem.
Boże, nie wszedłem w jej cipkę, tylko w ten drugi otworek. Nawet tego nie planowałem. Kiedy zorientowałem się, że to nie to wejście, było już za późno. Porwał mnie nurt tak szybki, że zapomniałem o bożym świecie. Ale jednocześnie to było spełnienie moich marzeń. Trudno to było nazwać normalnym seksem, choć zapewne takim było. Od tyłu chwyciłem ją za ramiona pod pachami i bardzo mocno, wręcz brutalnie przycisnąłem do siebie. Czując, że penetruję jej analny otworek, popadłem w jakiś obłęd. Aldonka miała trudne zadanie: nie chciała, abym się z niej wysunął, a z drugiej strony pozycja była dla niej niewygodna. Wyprężyła się, wypięła cycki do przodu, a tyłek w moją stronę. Pchnąłem, wchodząc w nią do samego końca. Gruby kutas z trudem przebijał się przez jej ciasne, gorące zakamarki. Z głową odchyloną w stronę sufitu wydarła się na całe gardło. To był krzyk rozkoszy tak przejmującej, że aż w uszach drżało.
To było bardzo mocne i bardzo szybkie. W ciągu kilku sekund, kilku ostrych pchnięć, obydwoje byliśmy na szczycie tak wielkim, że trudno to sobie wyobrazić. Kiedy się spuszczałem, trzymałem ją tak mocno, że straciłem czucie w rękach. Dom drżał w posadach od naszych jęków i krzyków.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz