Szukaj na tym blogu

17 sierpnia 2026

Rajstopy w łazience

         27. Trysnąć między moje cycusie


        Aldona bez najmniejszego skrępowania trzymała go w swojej buzi jak smoczek. Doskonale wiedziała, jak się z nim obchodzić. Delikatnie ssała, tworząc niewielkie, ale wystarczające podciśnienie. Jednocześnie poruszała od spodu językiem, wywołując we mnie falę nowych, słodkich i gorących doznań. Na dodatek cały czas przeszywała mnie swoimi czarnymi, dużymi oczami, jakby chciała powiedzieć, że to wszystko jest tylko dla mnie.

        Kiedy mój penis stwardniał dostatecznie mocno i zaczął powiększać swoje rozmiary, przesunęła się bliżej, chwyciła go mocniej u samej podstawy, a jednocześnie, niby przy okazji, zaczęła pieścić moje jądra delikatnymi, lecz pewnymi ruchami palców. Mój oddech się przyspieszył, a serce zaczęło wpadać w szybszy, choć bardziej chaotyczny rytm. Czułem, że już wkrótce moje ciało poczuje nową falę rozkoszy.

        Dopiero po tym wszystkim nastąpił właściwy seks między cycki. To, co było do tej pory, było jedynie wprowadzeniem i przygotowaniem. To było preludium do prawdziwego koncertu. A to, co się stało po chwili, było prawdziwym mistrzostwem w jej wykonaniu. To był triumf zwycięstwa mojej pani, mojej słodkiej kochanki. Zresztą wystarczyło tylko spojrzeć na jej minę. Na jej podnieconej twarzy malował się wyraz zwycięstwa i panowania nad mężczyzną, który na drżących nogach stał przed nią, a jego członek wylądował między jej ogromnymi i gorącymi piersiami.

        Rozsunąłem nogi szeroko, by mogła się wsunąć między nie. Odchylając górną część ciała do tyłu, wypięła swój wielki biust w moją stronę, aby lepiej mnie pochłonąć. Mój kutas, choć wydawał się duży, i tak o nim myślałem, między jej wielkimi balonami zniknął prawie całkowicie. Widać było tylko samą końcówkę, sam czubek, który w tym porównaniu wydawał się mikroskopijny. Z jednej strony przeraziło mnie to, a z drugiej zachwyciło. Ale nie to było w tym wszystkim najważniejsze. Ten wygląd, choć niezwykły, nie mógł konkurować z uczuciem, jakiego doznawałem. To mocne, gorące, choć niezwykle subtelne uczucie ściskania na całej jego długości było trudne do opisania. Te wielkie brodawki, które tak bardzo mnie podniecały, teraz stały się jeszcze większe, a przez to ściskanie zniekształciły się do nieregularnych elips i wybarwiły jeszcze bardziej. Teraz miały kolor brązowo-bordowy. Sztywne i grube sutki powiększyły się jeszcze bardziej, a patrzenie na nie było niezwykłą przyjemnością.

        Obejmowała swoje cycki z dwóch stron i ściskała ile sił na moim kutasie, który znajdował się w samym środku. Dodatkowo tym swoim wielkim biustem bez przerwy drażniła moje podbrzusze, a tułowiem rozgniatała napęczniałe jądra. Mój penis był już w pełnej gotowości. Twardy i gruby jak nigdy wcześniej. Dziurka na jego wierzchołku otworzyła się i zaczęła pracować, jakby za chwilę miało wytrysnąć z niej gorące nasienie.

        Powiem wam coś jeszcze, coś czym może niewielu chłopaków się chwali. Najcudowniejsze w tym wszystkim było to wrażenie słodkiej, wszechogarniającej bezradności i całkowitego poddania się kobiecie. Ona nie pytała, czy chcę. Ona brała. Brała mnie całą sobą, bo doskonale wiedziała, że pragnę tego bardziej niż czegokolwiek innego na świecie. To było głębokie, niemal mistyczne przekonanie, że jestem w całości jej, że oddaję jej każdą komórkę swojego ciała, całe swoje istnienie, że teraz to ona ma nade mną absolutną władzę, a ja jestem z tego powodu niebotycznie, upojnie szczęśliwy. Czułem się jak niewolnik oddający się w ręce królowej, która zna wszystkie moje tajemnice i wszystkie moje najskrytsze żądze.

        – I jak, słodziaku, dobrze ci teraz? No co, chcesz trysnąć między moje cycusie? Chcesz oblać je swoją gorącą, gęstą spermą? – jęknęła gardłowo, a przez całe moje ciało przebiegł słodki, elektryzujący dreszcz, który zwiastował szybko zbliżający się kolejny orgazm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          3. Obok siebie           Zostałem poproszony, bym został ojcem chrzestnym najstarszego z chłopców. Urszula miała być jego matką ch...