289. To jeszcze trochę potrwa.
Po jakimś czasie z ciekawości odwróciłem głowę. Chciałem zobaczyć, co robią moje urocze koleżanki. Miałem nadzieję, że grają w piłkę z tymi przystojnymi Latynosami. Jednak kiedy spostrzegłem je w tłumie plażowiczów, stwierdziłem, że wcale tego nie robią. Nie grały i nie kąpały się tak, jak wcześniej deklarowały, tylko w sposób bardzo wyuzdany zabawiały z owymi cudzoziemcami. No cóż, one też przyszły tu w konkretnym celu.
Amelia za niewielkim parawanem robiła laskę temu wyższemu i nieco ciemniejszemu. Widziałem tylko jej głowę, ale i tak mogłem domyślać się, co tam się wyczynia. Grace natomiast stojąc po pas w wodzie z szeroko rozstawionymi nogami, dawała pizdy temu drugiemu. To było naprawdę podniecające. Posuwał ją od tyłu równo i miarowo. To był niesamowity widok.
Można powiedzieć, że nie kryły się z tym w jakiś szczególny sposób. A mimo to większość wczasowiczów opalających się wszędzie wokół i kopiących się tuż obok nich, nie zwracała na te ich wyuzdane zabawy większej uwagi. Przyglądali się im od niechcenia lekko znudzonym wzrokiem, ale w żadnej twarzy nie spostrzegłem oburzenia czy zgorszenia. W końcu musiałem stwierdzić, że takie zachowania są tutaj raczej normalne i na porządku dziennym.
Byłem w dosyć ciekawym powożeniu. Nie tak Trudno wyobrazić sobie plażę pełną nagich ludzi bardzo swobodnie prezentujących swoje opalone ciała. Gdzie tylko nie spojrzałem, widziałem dorodne wielkie kutasy i soczyste jędrne cipki, duże piersi i krągłe tyłeczki. To było jak trójwymiarowy film porno rozgrywający się tuż przed moimi oczami. Z drugiej jednak strony sam brałem udział w tym niezwykłym wydarzeniu. Kiedy uświadomiłem sobie, że między moimi nogami klęczy ta przecudowna jasna blondynka o zielonych oczach i wielkich cyckach, westchnąłem z przejęcia i znów skupiłem się tylko na niej.
Kilkukrotnie szarpnąłem się w jeszcze większym skurczu. Miałem wrażenie, że teraz to już naprawdę się spuszczę. Wirowałem w powietrzu, jednak nic takiego się nie stało. Męczyłem się coraz bardziej, będąc seksualnym w potrzasku tej uroczej cycatej blondynki.
-Och Julia, Julia, proszę, kończ to, kończ to, - błagałem, jęcząc i wzdychając, ale ona pozostawała jakby niewzruszona, torturując mnie coraz to nowszymi falami subtelnych precyzyjnie dobranych pieszczot. Byłem bezradny wobec jej totalnej wszechogarniającej erotycznej władzy.
Jej donie tańczyły na moim penisie w sposób niezwykle wyrafinowany, sprawiając, że widziałem już siódme niebo. W chwilę później nie zważając na to co się wokół niej dzieje, nie przejmując się tym czy ktoś na nas patrzy przeszła do następnej fazy swojej operacji, wprawiając mnie tym w niezwykłe osłupienie. Wstała i spojrzała na mnie wymownie, a ja wiedziałem, o co chodzi. Wiedziałem tylko, że szykuje się coś naprawdę wyjątkowego.
Położyła dłoń na swojej mocno podnieconej cipce i przejechała niż od dołu do góry, rozprowadzając soki po całej jej powierzchni i przygotowując się do tego co miało nastąpić. Pomyliłem się tylko co do jednego. Mianowicie byłem przekonany, że od razu mnie dosiądzie i szybko zakończymy to dzieło, ale ona zmierzała do celu okrężną drogą. Uklękła i pochyliła się nade mną. Jęknąłem tylko z rozkoszy w oczekiwaniu na dalszą porcję wysublimowanych pieszczot.
Kiedy pochylała się nade mną, szepnęła tylko:
-Rozluźnij się, Julian, nie spinaj się tak, bo to jeszcze trochę potrwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz