Szukaj na tym blogu

25 września 2024

Ostatnie wakacje.

297. Jak zając gotowy do skoku, robiąc przysiady


Na efekty tej prowokacji nie musiałem długo czekać. Jej podniecony kochanek ułożył się tuż nad nią, przez chwilę zawisł swoim zaganiaczem nad jej pośladkami, a później nakierowując swojego koguta, wtargnął w jej wnętrze z nową porcją energii. Napierając na nią całym ciężarem, wziął w posiadanie jej mokrą, gorącą kobiecość. Najpierw z wolna, a później coraz szybciej i szybciej zaczął poruszać się w jej ciasnym wnętrzu.

Zaciekawieniem obserwowałem, jak Amelia przeżywa pierwszy moment wtargnięcia jego wielkiego chuja w swoją ciasną cipeczkę. Opuściła głowę na ręcznik, przymknęła powieki, a jej śliczna buzia skrzywiła się w grymasie cierpienia. Po chwili z jej gardła wydobyło się głośne westchnienie, jeszcze bardziej podkreślające dramaturgię tego aktu. Kiedy uniosła swoją twarz, wyglądała tak, jakby płakała, a jego wielki kutas siedział już całą długością w jej ciasnym wnętrzu. Podparty na łokciach, napierał na jej pośladki ze wszystkich sił. 

Wyglądało na to, że jej zaskoczona pizdeczka broni się przed tak nagłym i niespodziewanym atakiem, zaciskając swoje mięśnie i próbując go z siebie wyrzucić. Mimo to wziął ją sposobem, wykonując szybkie, krótkie i gwałtowne ruchy. Niczym pracownik budowlany wiertarką udarową wchodził coraz głębiej. Na nic była jej obrona, bo on posiadał ją coraz większym stopniu, szybko brnąc do finałowego zakończenia tej gorącej akcji. 

Chyba poddała się w końcu, bo wzięła głęboki oddech, a jej śliczna buzia wyglądała już na bardziej spokojną. Jej kochanek wsunął przedramiona pod jej pachy i uniósł przednią część ciała nieco do góry. Amelia jakby starając się mu pomóc, podparła się na dłoniach. Widać było, że przystojny chłopak chce wejść w nią jeszcze głębiej, a jednocześnie nie zmieniać pozycji.

Po kilku sekundach Amelia znów opadła. Oparła policzek o swoje dłonie i przeżywała to w większym skupieniu. 

-O, o, och, - wyrzucała z siebie raz po raz. 

Jego wielki fiut chyba nie za bardzo umiał poradzić sobie z tym ułożeniem, bo moja koleżanka oprzytomniała, otworzyła oczy i poprawiła się nieco. W tym samym momencie jej szeroko otwarte przytomne źrenice zwróciły się wprost na mnie i nie było możliwości, aby mnie nie zauważyła. Kochała się jednak dalej, nie dając po sobie poznać, że coś się zmieniło. 

Ja tymczasem siedziałem na piasku z szeroko rozsuniętymi kolanami i w sposób zuchwały waliłem sobie konia. Zastanawiałem się tylko w którym momencie będę miał na tyle odwagi, aby się przełamać i do nich dołączyć. Wbrew pozorom to wcale nie było takie proste. 

Amelia po chwili podparła się na łokciach i nieco szerzej rozchyliła swoje zgrabne uda, aby wpuścić wreszcie swojego kochanka w samą głębię swoich czeluści. Opuściła wzrok i patrzyła w piasek, jakby chciała mu powiedzieć: “no wreszcie wyruchaj mnie chłopie tak, jak powinieneś, a nie tylko bawisz się i bawisz”. 

On jakby rzeczywiście odzyskał siły i z nową energią przeszedł do bardziej zdecydowanego ruchania jej napalonej pizdeczki. Wchodził między jej pośladki równo szybko i głęboko. Pozostawało jedynie pytanie na jak długo starczy mu energii. 

Trzeba powiedzieć, że atakował zdecydowanie. Amelia ze szklistymi oczami, drżała na całym ciele i jęczała coraz głośniej:

-Oooooch, aaaaach… 

W pewnym momencie jej kochanek naprawdę mnie zaskoczył, bo usadowił się na swoich stopach i jak zając, gotowy do skoku, robiąc przysiady, wchodził w nią pod dużym kątem. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, a tym samym sam też nie robiłem, dlatego tym bardziej było to dla mnie niesamowicie fascynujące i podniecające. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...