Szukaj na tym blogu

24 września 2024

Ostatnie wakacje.

296. Ten chłopak był naprawdę dobry.


Po kilku minutach przeszedłem bardziej z tyłu i ukląkłem. Z niedowierzaniem wpatrywałem się w to, co robią. Widziałem dwa tyłeczki, jak placki naleśnika sklejone ze sobą — jego i jej. Ona pod spodem, on na niej. Uda szeroko rozwarte, jego i jej. Słyszałem miękkie, głośne, mokre uderzenia. Jego jądra odbijały się od jej cipki. Znów szumiało mi w głowie, znów byłem mocno podniecony. Mój kutas sterczał już prawie przepisowo. Chciałem do nich dołączyć, ale nie zrobiłem tego. Jakaś siła powstrzymała mnie przed tym. Być może samo patrzenie było dużo bardziej przyjemne. 

Ten chłopak był naprawdę dobry. Ruchał ją klasycznie w cipkę. Jego kutas szybko poruszał się w jej norce, a ona wzdychała, stękała i jęczała coraz głośniej. Później chyba się zmęczył, bo zwolnił i wykonywał długie, posuwiste, głębokie ruchy, przesuwając jej ciało na ręczniku. A ona odzywała się coraz głośniej i coraz bardziej namiętnie.

Kiedy spojrzałem na moje przyrodzenie, wiedziałem już, że ta zabawa nie skończy się w tylko na patrzeniu. Mój kutas znów był gruby jak kawał porządnej kiełbasy. Sztywny i twardy jak kij bejsbolowy, opleciony mnóstwem fioletowo-czerwonych żył Już domagał się swojej porcji przyjemności. Prężył się jak dziki kocur, żądając natychmiastowego spełnienia. Czy mogłem mu odmówić jeszcze jednej porcji przyjemności? Chyba nie. Zresztą... Nie chciałem. Chciałem mu dać to, czego ode mnie chce, żeby ciszyć jego wciąż rozwijającą się chuć.

Teraz już całkiem bezceremonialnie przeszedłem, usiadłem na piasku i wciąż będąc gołym jak święty turecki, patrzyłem lubieżnie na kochającą się parę. Widziałem, że posuwający Amelię chłopak ma już dość. Wyprężył plecy, przegiął się do tyłu, napiął i za chwilę miał spuścić się w jej cipeczkę. Patrzyłem na stężałą twarz, zaciśnięte zęby i zmrużone powieki i czułem się tak, jakbym to ja wsuwał się w szparkę mojej koleżanki.

Nie spuścił się jednak. Tak mi się przynajmniej zdawało. Wykonał kilka gwałtownych pchnięć i zatrzymał się. Czekał. Oddychał głęboko, ciężko, tak jakby za chwilę miał paść ze zmęczenia. Po jego twarzy spływały duże krople potu. Nie dawał rady zaspokoić jej fizycznie.

Jego wielki napompowany penis pulsował, unosił się i opadał lekko, jakby za chwilę miał wyrzucić z siebie potężną porcję gorącego nasienia, jednak nic się nie działo. Byli tak zatraceni w sobie, tak zapamiętani, że pomimo iż byłem kilka metrów przed nimi, nie widzieli mnie. Ich interesowało to, co ze sobą robili.

Rozsiadłem się wygodnie, a kiedy moje jaja poczuły gorący piasek, przez moje plecy wzdłuż kręgosłupa przebiegł słodki gorący dreszcz. Chwyciłem za mój drążek i przesunąłem dłonią w górę i w dół, w górę i w dół, czując, jak przed moimi oczami robi się ciemno.

Tymczasem Amelia ułożyła się na wznak i złączyła ciasno uda. Teraz dopiero mogłem zobaczyć całe jej piękno, powab i podniecające, krągłe kształty. Ona również była spocona, a pot na jej ciele lśnił w promieniach zachodzącego słońca tak, że wyglądała jak mandarynka wyjęta z wody, aż chciało się z nią kochać.

Uniosła swoje pośladki do góry i zrobiła to w sposób tak niezwykle ponętny, że aż westchnąłem z wrażenia. Chodziło o to, że cała reszta jej ciała spoczywała płasko na kocu. Tylko jej dupcia wypięta była w stronę wielkiego zaganiacza kochanka. Boże, jaka ona była podniecająca! Jej cipeczka czekała na wielkiego fiuta i tworzyła opuchniętą, ciasną łezkę, aż prosiła się, by wtargnął w nią gruby łeb porządnego kutasa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...