283. Mamy takie same imiona.
Tymczasem Amelia i Grace niczego nieświadome radośnie pluskały się w wodzie. Co chwilę nawoływały, abym do nich dołączył i wygłupiał się razem z nimi. Ja jednak byłem już w pułapce własnej naiwności i jej niezwykle pociągającej urody. Ociągałem się z odpowiedzią, bo chciałem jak najdłużej pozostać w tym miejscu, by móc zarejestrować swoim pożądliwym spojrzeniem jak najwięcej szczegółów jej cudownego ciała. Czułem, ze coś się szykuje, ale nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę.
W pewnym momencie przystojni Latynosi, którzy wypoczywali po dwóch stronach tej laski, ożywili się, zwracając uwagę na moje koleżanki, które beztrosko pluskały się w wodzie. One były równie piękne i atrakcyjne, dla niektórych nawet bardziej niż kobieta między nimi, ponieważ były młode i świeże. Ich uroda była jeszcze nieskażona wiekiem dojrzałości i bardzo naturalna. Nie miałem nic przeciwko temu, aby na jakiś czas zamienić się partnerkami. To wydawało mi się niezwykle interesujące.
Nagle ciemnoskórzy mężczyźni, tłumacząc coś swojej towarzyszce, podnieśli się i ruszyli w kierunku Amelii i Grace, najwyraźniej chcąc je poderwać. Postanowiłem nie protestować tylko pozwolić im to zrobić. Chciałem zobaczyć, co się stanie, czy dziewczyny przyjmą ich zaloty i jak to będzie wyglądać.
Przy okazji zwróciłem uwagę, bo nie dało się tego nie zrobić, że ich kutasy są wielkie, wręcz monstrualne. To była pierwsza rzecz, która rzucała się u nich w oczy. Ich fujary lekko opadały, ale były grube jak kawał kiełbasy. W każdym razie jeszcze nie straszyły, stercząc pionowo jak rakiety. Porównałem je do swojego fiuta, który również był wielki, jednak nie tak jak te ich końskie węże.
Pomyślałem sobie, że to nawet i lepiej, że poszli zabawiać się z moimi koleżankami. Ku swojemu zaskoczeniu nie byłem zazdrosny. Już przetestowałem je i dokładnie sprawdziłem, więc czemu miałbym się nimi nie podzielić? Myśl o tym co się będzie z nimi działo w objęciach tych facetów, niesamowicie mnie nakręcała i pobudzała moją wyobraźnię. No i oczywiście w tej wersji wydarzeń miałem większe szanse u owej pięknej blondynki o zielonych oczach, która siedziała teraz samotnie na tym kocu kilkanaście metrów dalej. Jej koleżanka również się gdzieś ulotniła, więc wszystko toczyło się po mojej myśli.
Oczywiście ta młoda piękna kobieta doskonale zdawała sobie sprawę, że ją obserwuję. Doskonale udawała, że nie zauważa mojego wzroku w nią wlepionego. Niemniej co chwilę mierzyła mnie swoim spojrzeniem od głowy, po palce stóp. Na dodatek jej oczy co kilkanaście sekund skupiały się na moim sterczącym penisie. Moje podniecenie znów skoczyło do góry, znów potrzebowałem zaspokojenia.
W pewnym momencie dość ostentacyjnie spojrzała na mnie, uśmiechnęła się serdecznie i skinęła, abym podszedł i usiadł na kocu. Trudno było odrzucić takie zaproszenie, ale w pierwszym momencie bardzo się krępowałem. Moja nieśmiałość zatrzymała mnie w miejscu, jednak ona odezwała się zachęcająco:
-No podejdź do mnie wreszcie. Tak się mi przyglądasz, jakbyś mnie znał. Siadaj, pogadamy chwilę. Mam na imię Julia, a ty?
Nie mogłem uwierzyć w taki zbieg okoliczności.
-Julian, - odpowiedziałem.
Kiedy to usłyszała, wybuchła śmiechem.
-To niemożliwe, mamy takie same imiona, - powiedziała.
-Rzeczywiście to musi być jakieś zrządzenie losu, - odpowiedziałem równie zaskoczony.
-Siadaj, - nakazała, - widzę, że jesteś tutaj nowy.
-Nowy? A dlaczego tak sądzisz? - spytałem.
-No wiesz... - uśmiechnęła się jedną stroną ust, obrzucając mnie swoim spojrzeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz