293. Poruszała się na moim kutasie.
Zatrzymała się na moment. Czułem pulsowanie w moim fiucie. Znów podjęła akcję unoszenia się i opadania. Na początku wolno, później coraz szybciej. Wykonała kilka ruchów i znów się zatrzymała. Jej cipka kurczyła się, pulsowała na moim penisie. Zastanawiała się, co dalej zrobić. Wykonała kilka przypadkowych ruchów na boki.
A później stało się coś, co sam nie mogłem uwierzyć. Moja dłoń oplotła jej biodro w pachwinie i powędrowała wprost do cipki. Mój palec od razu wylądował na łechtaczce. Położyła swoją rękę na mojej dłoni i pokierowała nią tak, by sprawić sobie jak najwięcej przyjemności. Doskonale wiedziała, jak to robić.
Kiedy siedziała nieruchomo, nadziana na mojego kutasa, moja dłoń pod jej kontrolą zwinnie przeskakiwała na tym wrażliwym miejscu w prawo i w lewo. Palec wykonywał półobroty wokół łechtaczki, a ona zdawała się być coraz bardziej spięta, drżąca i podniecona.
Kiedy ruchy moich palców na cipce przybrały na sile, z jej gardła wydobyło się głośne jęknięcie, a cipeczka skurczyła się bardzo mocno. W pewnym momencie, mając dość moich pieszczot, chwyciła moją dłoń i odrzuciła do tyłu. Po czym znów zaczęła unosić się i upadać w sobie znanym tylko rytmie.
Następnie zaczęła wykonywać pojedyncze, poprzecinane długimi przerwami, posunięcia w górę i w dół, w górę i w dół. Tak jakby kontrolując wszystko, co się dzieje, dozowała przyjemność, doprowadzając mnie do kolejnego orgazmu.
Po jakimś czasie znów przeszła do normalnej kopulacji na jeźdźca, unosząc się i opadając rytmicznie i miarowo. Za każdym uderzeniem w moje biodra, rozgniatała jaja. Czułem rozkosz i szybko zbliżające się cudowne uczucie, które ogarniało całe moje ciało. Od czubków palców stóp po czubek głowy. Drżałem, szarpałem się w kolejnych kur konwulsjach rozkoszy, doświadczając niebywałej przyjemności.
Na koniec oparła dłonie na swoich udach i jechała na mnie niczym amazonka, ujeżdżała mnie jak dzikiego rumaka, spokojnie, swobodnie, do samego końca.
Dopiero teraz zobaczyłem, że mój kutas oblepiony jest białą, gęstą, lepką substancją. Nie była to tylko moja sperma, to był koktajl złożony z naszych wspólnych wydzielin i zmiksowany podczas stosunku w jej cipce. Pachniał intensywnie i bardzo charakterystycznie. Zapach rozchodził się daleko, mimo że byliśmy na świeżym powietrzu.
Przy każdym ruchu, w górę i w dół z cipki wydobywało się tego coraz więcej i więcej, oblepiając mojego fiuta w całości, a także jaja i podbrzusze. Umazana była też jej cipka. Wszystko wyglądało niezwykle interesująco i bardzo podniecająco.
Wciąż poruszała się na moim kutasie. Nie przerywała, kontynuowała jazdę, aż do momentu, kiedy nie zwiotczał na tyle, że wysunął się z niej powoli. Wtedy zatrzymała się nad nim, obserwując efekt powolnego wypływu białej lawy z jej mocno przeruchanej cipki.
Później, jak gdyby nigdy nic, wstała. Leżałem na kocu jeszcze przez chwilę. Byłem w szoku po tym, co się stało i powoli dochodziłem do siebie. Tymczasem ona stała nade mną, nad moją głową, mokra od potu, lśniąca od olejku smażącego się na jej rozgrzanej skórze i rozcierała swoje piersi. Masowała je, a jej sutki wypiętrzyły się do góry.
Spojrzałem na mojego kutasa, który nie opadł do końca, tylko zatrzymał się w połowie drogi do moich bioder i tak przegięty pulsował, ociekając z perłą i jej wydzielinami. Obserwowanie jej z tej pozycji było niezwykle przyjemnym doświadczeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz