282. Bardziej naga
Blondynka spoczywająca na kocu, wyglądała na bardzo rozluźnioną i zrelaksowaną. Widać było, że od dłuższego czasu przebywa na plaży. Zachowywała się dosyć specyficznie. Wciąż rozmawiając z koleżanką, co chwilę rozglądała się wokół siebie, to poprawiała koc, to wyjmowała coś z torby, albo wodę, albo jakieś kosmetyki. Wyglądało to tak, jakby była bardzo zajęta, ale kiedy uważnie się jej przyjrzałem, stwierdziłem, że skrupulatnie śledzi otoczenie.
Jej towarzysze o oliwkowej skórze co prawda przebudzili się już, ale znajdowali się leniwym letargu. Z przymkniętymi powiekami, bo słońce mocno raziło w oczy, udawali, że słuchają tego co do nich mówi, ale myślami byli gdzie indziej. Toczyła się tu jakaś gra, której nie do końca rozumiałem.
Piękna blondynka o wielkich cyckach, z uśmiechem na twarzy zwracała się raz do jednego, raz do drugiego. Stałem kilkanaście metrów od niej, tuż nad wodą i udawałem, że nie patrzę na nią. Oczywiście to była nieprawda. Bardzo starałem się tego nie robić, ale i tak co chwilę mój wzrok kierował się w jej stronę. Coś ciągnęło mnie w tamtą stronę. Była zbyt ładna, zbyt zgrabna, aby można było przejść obok niej obojętnie. Podziwiałem jej duże szmaragdowe oczy i jej powalający uśmiech. Jej włosy były spięte w warkoczyk, niedbały jak u nastolatki, ale jednak wyglądający bardzo uroczo.
Miała wiele cudownych cech, ale najbardziej oszałamiające były jej piersi. Były duże, ale nie ogromne. Były krągłe i pełne, jakby wypełnione wodą, ale nie opadające. Delikatnie huśtały się na boki, raz w lewo, raz w prawo, przy każdym jej ruchu, a kiedy kładła się, podpierając na łokciach, rozlewały się w piękne we wszystkie strony i wystawiały duże sutki w kierunku słońca. Były po prostu zachwycające.
Ta blond piękność zachowywała się zachowywała się w sposób niezwykle naturalny. Miałem wrażenie, że czuje się jak u siebie w domu. Pozornie nie zwracała najmniejszej uwagi na otaczających ją ludzi. Doskonale potrafiła ukrywać soje prawdziwe zamiary, to, że tak naprawdę jest drapieżnikiem, że jest na polowaniu i poszukuje nowej zdobyczy. Kusiła, wabiła i była czujna. Wiele niewinnych ofiar czekało w pobliżu. Nie wysilając się, potrafiła zwracać na siebie uwagę płci przeciwnej. Musiałem przyznać, że nie tylko mój wzrok kierował się w jej stronę. Była na tyle ładna, zgrabna i ponętna, że nawet część kobiet obrzucała ją zazdrosnym spojrzeniem. To była klasyczna pantera, która szukała, oceniała i wybierała, zanim dokonała ataku. Niestety ja byłem jedną z tych ofiar i wtedy zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Ta plaża była jej trenem łowieckim, jej rewirem. Pół leżała podparta na łokciach, co chwilę siadała i rozchylała szeroko kolana, pokazując swoją oszałamiającą cipeczkę. Niby wszyscy byli tutaj nago i nikt nie miał nic do ukrycia, to ona jednak wydawała się być bardziej naga niż pozostali. Jej nagość była wybuchowa, była wabikiem dla takich jak ja. Przyglądając się jej, wydedukowałem, że nie jest tutaj stałą bywalczynią. W normalnych okolicznościach nosiła bikini, co prawda skromne, ale jednak coś tam zasłaniające. Poznałem to po tym, że pozostał po nim ślad na opaleniźnie, której brakowało w tych miejscach. Musiałem przyznać, że nawet to dodaje jej niesamowitego uroku i seksapilu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz