Szukaj na tym blogu

13 września 2024

Ostatnie wakacje.

285. Miałem smarować cipeczkę.


Nabrałem sporą ilość olejku na dłonie i zacząłem rozprowadzać po jej szerokich biodrach, jędrnych, krągłych i dużych pośladkach. Ściskałem je, ugniatałem, starając się wklepać olejek w jej skórę, tak żeby nie ściekał po bokach. A ona zdawała się być coraz bardziej odprężona, głęboko oddychała i co jakiś czas wydobywała z siebie pomruki zadowolenia.

Część olejku spłynęła między jej pośladki, głęboko w okolice kakaowego oczka i chcąc go stamtąd wydobyć, musiałem włożyć dwa palce. Kiedy to zrobiłem, wyrzuciła z siebie szczególnie przyjemne westchnienie i powiedziała: 

-Och Julian, jesteś prawdziwym mistrzem.

Po chwili ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu rozsunęła szeroko uda, pokazując moim oczom nie tylko swoje kakaowe oczko, ale też pięknie napęczniałą, wilgotną pizdeczkę. Opuchnięte płatki jej muszelki wysuwały się na zewnątrz niczym dwa pomarszczone naleśniki. Moje serce zaczęło szybko bić, oddech się przyspieszył, a oczy zaczęły błądzić tu i z powrotem, ale musiałem sprostać temu zadaniu. 

-Nasmaruj wewnętrzną stronę moich ud, - poprosiła, a ja drżałem z podniecenia na samą myśl, że będę to robił. 

Moje palce wędrowały po jej jędrnych udach, raz po raz wjeżdżając w sam środek i zbliżając się niebezpiecznie do jej podnieconej cipeczki.

-Och, nie krępuj się, nasmaruj także i ją, - powiedziała, a ja zamarłem. 

Miałem smarować cipeczkę zupełnie przypadkowej dziewczyny, kobiety, tak wspaniałej, podniecającej i pięknej, że trzęsłem się jak galareta i śliniłem w jej obecności.

Uniosła pośladki nad powierzchnię koca, aby udostępnić swoją norkę, a ja nabierając sporą ilość olejku do opalania na dłonie, zacząłem ją masować od spodu. Słyszałem coraz głośniejsze oddechy i westchnienia wydobywające się z jej ust. To pozwoliło mi przełamać wewnętrzne opory i bariery i już bardziej swobodnie zabrać się do rzeczy.

A później było jeszcze lepiej. Z radością ułożyła się na plecach. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się ciepło i powiedziała:

-A teraz druga strona.

Teraz byłem już naprawdę w raju, bo miałem całe jej wspaniałe ciało w zasięgu moich rąk i całkowicie do mojej dyspozycji. Jej wielkie piersi falowały w rytm oddechu, unosząc się i opadając, a szerokie biodra i jędrne uda zapraszały, aby położyć się między nimi i zatopić mojego kutasa w jej ciasnym, wilgotnym wnętrzu.

-No, do dzieła zachęcała. Nie krępuj się, chłopaku, nasmaruj mnie dokładnie.

Zabrałem się więc do rzeczy ze zwojoną pieczołowitością i dokładnością. Najpierw zacząłem od wielkich, baloniastych cycków. Namaszczając je olejkiem, rozprowadzając go równo, a później ugniatając, pieszcząc i wcierając w nie delikatny, tłusty olejek.

Później smarowałem jej brzuch i okolice cipeczki, a ona dyszała coraz głośniej, zadowolona i szczęśliwa, że znalazła amatora takiej zabawy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...