Szukaj na tym blogu

20 września 2024

Ostatnie wakacje.

292. Dochodziłem do pełnej formy.


Po chwili uniosła się, ale powoli, uwalniając mojego penisa ze swojego posiadania. Wychodził z niej z trudem, wyślizgiwał się jak robak z ciasnej, wilgotnej pizdeczki.

Kiedy uniosła się na tyle wysoko, że wyszedł z jej wnętrza prawie w całości, kiedy siedziała już tam tylko sama głowica, znów się zatrzymała i powoli zaczęła opadać.

Czułem ciarki na całym ciele, jakby tysiące drobniutkich igiełek wbijały się w moją skórę, przed moimi oczami wirowały już kolorowe kółeczka i gwiazdki, w oczach słyszałem szum jakby wodospadu, jakby tętent nadciągającego tabunu koni. Czułem pulsowanie w kroczu, ścisk w jądrach i wreszcie uwolnienie mojej energii wprost jej rozgrzane, błotniste wnętrze.

Kiedy tylko to się stało, ruchy jej bioder, tyłeczka i cipki stały się szybkie, gwałtowne, urywane, krótkie, szarpane. Mocno dobijała do mojego podbrzusza swoimi pośladkami, sprawiając, że mój orgazm nastąpił o wiele gwałtowniej i bardziej intensywnie, niż mogłem sobie to wyobrazić.

Szarpałem się w konwulsjach rozkoszy, wyrzucając z siebie kolejne partie mojego pożądania, a ona wykonywała bardzo krótkie, prawie niewidoczne posunięcia na moim przyrodzeniu. Jej cipka kurczyła się i szarpała, jakby sama z siebie wyciągała ze mnie moje soki.

Kiedy już prawie kończyłem, jeszcze kilka razy dobiła całym ciężarem do moich jąder, pozbawiając mnie resztek zdrowego rozsądku i świadomości, wymuszając, abym pozbył się wszystkiego, co do ostatniej kropelki. Łapczywie chwytałem powietrze w płuca, próbując utrzymać się na powierzchni świadomości.

Chociaż wydawało mi się, że już nie dam rady. Że już pozbyłem się wszystkiego, co w sobie posiadam, chociaż miałem wrażenie, że jestem w stu procentach usatysfakcjonowany tym aktem miłości, to jeszcze nie był koniec tej niesamowitej zabawy. Ona miała inne zdanie na ten temat i nie zamierzała przerywać w tym momencie. Widziałem, że chce kontynuować ten akt seksualny. Pozostawało jedynie pytanie, jak długo? I czy sprostam temu arcytrudnemu zadaniu?

To, co robiła, było cudowne i niesamowite. Nie mogłem uwierzyć, że wciąż udaje mi jej się utrzymać moje podniecenie na najwyższym poziomie.

Pochyliła się do przodu i oparła dłoni nad moich kolanach. Jednocześnie wprawiła swoje biodra w łagodny, dość rytmiczny, kołyszący się ruch góra-dół. Mój biedny kutas nie mógł się zdecydować, czy wyrzucając z siebie ostatnią kroplę spermy, ma opaść do końca, czy znów zesztywnieć i unieść się jak żołnierz na polu walki.

Wszystko odbywało się w jakiejś dziwnej, wirtualnej ciszy i skupieniu, choć prawdopodobnie tylko mi się tak zdawało. Starałem się skoncentrować się na tym wszystkim, co się działo, aby zdopingować moje narzędzie do bardziej intensywnej pracy.

Później uniosła się do pionu i oparła całym ciężarem na moich jądrach, rozgniatając je niczym naleśnik. A ja już wiedziałem, że będę w stanie zrobić to jeszcze raz. Mój penis po nowej niemocy znów zaczął sztywnieć i robić się coraz twardszy. 

Siedziała na mnie, wyprostowana i poruszała biodrami do przodu i do tyłu. Ruchy były delikatne i przeprowadzone z wielkim wyczuciem. Następnie podjęła akcję pionowego unoszenia się i opadania. Jej plecy były wyprostowane, a dłonie spoczywały na własnych udach. Wyciągnąłem przedramiona i chwyciłem ją za łokcie. A kiedy mi na to pozwoliła, pociągnąłem jej ręce do tyłu i przechyliłem jej sylwetkę na siebie, nie pozwalając opaść do końca. W ten sposób poruszała się na moim penisie góra-dół, góra-dół, a ja znów szybko dochodziłem do pełnej formy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...