Szukaj na tym blogu

9 września 2024

Ostatnie wakacje.

281. Pomimo tego drobnego defektu.


Pomoc w rozpięciu siatki polegała na jej naciągnięciu specjalną korbą na słupkach. Robiłem to już wiele razy, więc nie przysporzyło mi to zbyt wiele problemów. Ale dla tych młodych dziewczyn byłem kimś więcej niż tylko usłużnym kolegą. Dla nich byłem idolem, który pomógł im w rozwiązaniu trudnego problemu i pozwolił na dalszą, beztroską zabawę. Byłem też kimś w rodzaju obiektu muzealnego, albo dziełem sztuki, na który patrzyły z podziwem i zachwytem. 

Podziękowały i my ruszyliśmy dalej, choć mój wzrok miał tendencję do błądzenia po sylwetkach ludzi i porównywania ich szufladkowania. Wiedziałem, że to niestosowne, że nie powinienem nachalnie się im przyglądać, bo oni również mnie nie obserwowali, jednak to było silniejsze ode mnie. Z każdą chwilą miałem coraz większe wrażenie, ze jednak nie wytrzymam do końca i mój penis i tak pokaże, na co go stać. Z drugiej strony w tym momencie już jakoś tak bardzo mi to nie przeszkadzało. 

Kiedy wreszcie znaleźliśmy się nad samym brzegiem, Amelia i Grace nie wytrzymały i od razu wskoczyły do jeziora. Zaczęły się bawić, radośnie pluszcząc się w wodzie. Ja natomiast ostrożnie zamoczyłem stopy, chcąc sprawdzić, czy temperatura wody jest odpowiednia. Byłem zaskoczony. Miękka, ciepła fala witalności otuliła moje stopy, sprawiając, że czułem się jakby przyjęty przez samą naturę. Była to chwila prostego, bezpretensjonalnego szczęścia, która rozpływała się wokół nas jak powłoka niewidzialnego błogostanu.

Słońce jeszcze mocno grzało na plaży, rozświetlając złotem piasek pod moimi stopami. W tłumie plażowiczów, gotowych na dzień pełen zabawy, mój wzrok przyciągnęła pewna blondynka opalająca się kilkanaście metrów dalej. Nie wiem, dlaczego zwróciłem na nią uwagę. Było to wręcz podświadome. Ona miała w sobie to coś.

W towarzystwie dwóch młodych Latynosów leżała rozciągnięta na kocu. Jeden z mężczyzn odpoczywał po lewej stronie, drugi po prawej, oboje w letargicznym stanie drzemki. Ona sama, z podpartymi na łokciach ramionami, gawędziła z przyjaciółką, która stała przy jej stopach. Wszystko zdawało się być zupełnie normalne, jednak nie było. 

Ich rozmowa była żywa, choć niezbyt poważna, skupiona na drobnych, codziennych sprawach. Zajęte sobą, zupełnie ignorowały otaczający tłum, a ja miałem okazję przypatrywać się im z pewnej odległości.

Obydwie były młode zgrabne i ładne, jednak to ta jasnowłosa przykuła moją uwagę. Była młoda, ale już dojrzała. Jej duże piersi swobodnie rozlewały się na boki, a ona jakby nie była tego świadoma. Jej postawa emanowała pewnością siebie, a szerokie biodra i harmonijnie zbudowane ciało wtapiały się w krajobraz plaży. Jej zielone oczy błyszczały niczym klejnoty, a jasne włosy tańczyły na wietrze, otaczając ją aureolą naturalnego piękna. W porównaniu z moimi towarzyszkami, Grace i Amelią, wydawała się być bardziej dojrzała, choć zachowywała w sobie świeżość młodości. Patrzyłem na nią z mieszaniną nieśmiałości i fascynacji, uznając w myślach, że była uosobieniem wdzięku i dojrzałej kobiecości na plaży.

Spojrzałem na mojego penisa i z przerażeniem stwierdziłem, ze on już nie leży, tylko stoi sztywno jak pal i paraduje swoją wielką wypolerowaną głowicą. W pierwszym momencie spanikowałem, nie bardzo wiedząc, co robić, ale zaraz później opanowałem się, stwierdziwszy, że nie tylko mój kutas tak stoi. Część z mężczyzn, pomimo że najwyraźniej byli tu stałymi bywalcami, miała podobny problem i jakoś nikt się tym nie przejmował. Uznałem, że pomimo tego drobnego defektu nie powinienem się denerwować, bo najwyraźniej to zupełnie naturalne w takim miejscu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...