Szukaj na tym blogu

8 września 2024

Ostatnie wakacje.

280. Było ich chyba dwanaście.


W pewnym momencie, gdy pokonaliśmy mniej więcej połowę plaży, trafiliśmy na grupę młodych dziewczyn, które próbowały rozłożyć siatkę do gry w piłkę. 

-Czy może nam pan pomóc? Jakoś nie dajemy sobie z tym rady, - usłyszałem miękki, ciepły głos.

Uniosłem głowę i aż dech mi zaparło. W pierwszym momencie nie bardzo wiedziałem, jak na ten widok zareagować. Przed sobą ujrzałem wyjątkowo atrakcyjną dziewczynę. Była nie tylko piękna, ale też niezwykle zgrabna, choć o obfitych kształtach. Była to brunetka o kasztanowych oczach i pięknym uśmiechu. Od razu mnie zafascynowała. 

Kiedy się uśmiechała — a robiła to za każdym razem, kiedy coś mówiła — w jej policzkach pojawiały się śliczne dołeczki, dodając jej urokowi jeszcze większego splendoru. Była po prostu niezwykła.

Nie mogłem uwierzyć, że mam przed sobą taką piękność. No i musiałem uznać, że muszę poszerzyć swój kanon piękna. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo przypadł mi do gustu taki typ damskiej urody. Jej obecność na plaży sprawiła, że całe otoczenie zdawało się promieniować jeszcze większym blaskiem, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku, zachwycony jej naturalnym pięknem i pewnością siebie.

Przez moment spiąłem się w sobie, obawiając się, że reakcja mojego organizmu będzie zbyt gwałtowna i przysporzy mi wstydu. Jednak już po chwili stwierdziłem, że nie mam się czego obawiać. Wszystkie części mojego ciała, łącznie z tymi najważniejszymi, zachowywały się poprawnie i miały normalne gabaryty. Podniecenie było wysokie, choć jeszcze w normie. Serce biło szybko, oddech równie był dynamiczny, a jednak panowałem nad wszystkim, co się ze mną działo. Mój penis co prawda zrobił się grubszy i znacznie większy, ale wciąż poprawnie leżał, choć wydawało się, że zaraz podniesie swój łeb. 

Panowanie nad sowimi reakcjami pozwalało mieć nadzieję, że dalsza część tego wieczoru przebiegnie bez większych komplikacji.

Rozejrzałem się po pozostałej części grupy młodych dziewczyn. Laska, która zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc, z wyglądu była najstarsza, miała około dwudziestu lat, jej spojrzenie emanowało pewnością siebie i opanowaniem, co świadczyło o dojrzałości, której jej towarzyszki jeszcze nie osiągnęły. No cóż, musiałem użyć mnóstwa energii, aby nie pozwolić mojemu ptaszkowi w pełni się obudzić. Choć Wydawało mi się, że im bardziej się staram, tym ciężej mi o to. 

Pozostałe, a było ich chyba dwanaście, były w przedziale wiekowym od piętnastu do siedemnastu lat. Były bardzo różnorodne pod względem wyglądu i budowy ciała, ale wszystkie emanowały młodzieńczą energią i radością życia. Miały szczupłe, kruche sylwetki i długie, opalone nogi. Ich włosy delikatnie falowały na wietrze, dodając im uroku i naturalności. Ich uśmiechy były promienne i bez zahamowań, świadcząc o beztroskim podejściu do życia. 

Nie mogłem się oprzeć, aby dokładnie ich nie zlustrować, nie przyjrzeć się ich młodym, ledwie co zarośniętym, soczystym cipeczkom, szerokim biodrom i szybko rosnącym, sterczącym cycuszkom.

Nie wyczułem z ich strony jakiejś gwałtownej reakcji. Mój wzrok absolutnie im nie przeszkadzał. Wydawał się czymś zupełnie naturalnym. Choć z drugiej strony miałem delikatne, choć nieodparte wrażenie, że kiedy nasze spojrzenia się nie krzyżują, ich wzrok ukradkiem pada na mojego grubego już i prawie unoszącego się do poziomu kutasa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...