Szukaj na tym blogu

19 września 2024

Ostatnie wakacje.

291. Popłynąłem z falą orgazmu.


Od momentu kiedy wzięła mnie w swoje posiadanie, nie odpuszczała, prowadziła mnie swoimi ścieżkami do celu, który sama sobie wyznaczyła. Uśmiechała się tylko co chwilę, wiedząc, że jestem już na granicy wytrzymałości. 

W pewnym momencie bez żadnego ostrzeżenia przestała. Absolutnie nie spodziewałem się tego. Byłem przygotowany na dalsze lizanie jajek. No cóż, ale ona Zrobiła coś zgoła innego. Bez wahania odwróciła się do mnie tyłem i przerzuciła swoje udo przez moje biodra. Robiła to tak sprawnie, że byłem zaskoczony. To wyglądało, jakby doświadczona dżokejka dosiadała rasowego ogiera. Zachowywała się tak, jakby robiła to codziennie. 

Nim się spostrzegłem, jej ciasna, wilgotna cipka znajdowała się tuż nad moim twardym podnieconym do granic możliwości kutasem. Zobaczyłem tylko jej wielki, krągły tyłek przygotowujący się do pochłonięcia mojego narzędzia w swoje głębokie posiadanie i już po chwili siedział w niezwykle podniecającej pizdeczce. Nie byłem przygotowany na taki obrót akcji i na to jak będzie mi dobrze, więc z mojego gardła wydobyło się mimowolne, głębokie przejmujące westchnienie. 

Mój gruby, twardy wąż wchodził w jej ciasne, gorące wnętrze z niewielkim oporem, ale i poślizgiem zanurzając się coraz bardziej w słodkim wszechogarniającym bajorku.

-Och Julia, Och Julia! - wyrzucałem z siebie, raz po raz tracąc poczucie rzeczywistości, - Och jak mi dobrze! Och tak mi rób!

Jej cipka była obłędnie ciasna, mokra i gorąca. Mój taran był gruby twardy i wygięty w drugą stronę, tak że bardzo trudno było mi zapanować nad napływającymi niesamowicie intensywnymi doznaniami. Kiedy tylko znalazłem się w niej odpowiednio głęboko kiedy tylko stwierdziła, że nie wypadnę, od razu zaczęła bardzo szybko unosić się i opadać nadziewając na mojego penisa z całą intensywnością i bez najmniejszej taryfy ulgowej. 

Pochyliła się do przodu i podparła na kocu między moimi szeroko rozchylonymi udami. Obserwowałem jej zgrabne jędrne pośladki i mojego fiuta poruszającego się w jej ciasnym wnętrzu i było mi obłędnie słodko i gorąco. Teraz już wiedziałem, że nie potrwa to zbyt długo. Fala gigantycznego orgazmu napierała na mnie ze wszystkich stron i wystarczyło dać mu jedynie minimalną szansę zaistnienia. Obserwowanie jej cipki pracującej na moim kutasie było niesamowite. Krok po kroku zanurzałem się w coraz bardziej wszechogarniającej rozkoszy. 

Obserwowałem to wszystko z niezwykłą fascynacją z szeroko otwartymi ustami. Z mojego gardła raz po raz wydobywały się nieartykułowane dźwięki: westchnienia, jęki i stęknięcia. Moja przypadkowa, aczkolwiek tak niesamowicie upojna i cudowna partnerka zaczęła zachowywać się w sposób dość nieoczywisty, przynajmniej dla mnie.

Zachowywała się tak, jakby nie mogła zdecydować się na jedną konkretną czynność. Jakby nie wiedziała, czy ma posuwać się na moim członku w górę i w dół równo i miarowo, czy usiąść i zaprzestać jakichkolwiek ruchów.

Dopiero po chwili dotarło do mnie, że ona doskonale wie, o co w tym wszystkim chodzi. Bardzo dokładnie kontrolowała nie tylko swoje, ale też i moje odruchy, sygnały mojego ciała, które świadczyły o tym, że to już jest ten moment. Właśnie następował finał, choć ja sam nie do końca byłem tego świadomy.

Uniosła się i zatrzymała. Trwała tak przez dwie, trzy sekundy, po czym opadła, ale mocno, do samego końca. Jej cipka kurczyła się szczególnie intensywnie. Miałem wrażenie, że robi to specjalnie. Skurcze były nie tylko rytmiczne, ale przesuwały się od dołu do góry. Od mojego korzenia po samą głowicę. Miała w tym wprawę. Szybko przejęła nade mną całkowitą kontrolę. Tracąc świadomość, poddałem się temu cudownemu, niewymownemu uczuciu. I popłynąłem wraz z falą słodkiego, wszechogarniającego orgazmu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...