Szukaj na tym blogu

19 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

352. Czekając, aż zdarzy się cud. 


Kipiałem w środku. Byłem jak go wulkan przed erupcją.

-Och Keira, dziewczyno, jakaś ty piękna! - westchnąłem, mając wrażenie, że musi się coś stać, że albo zemdleję, albo spuszczę się na nią gorącą porcją gęstego nasienia. Oczywiście, bardziej chciałem, by stało się to drugie.

Później zeszła z tego stolika i stanęła przede mną, trzymając swój sweterek wysoko powyżej krawędzi piersi. W tej chwili nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Myślałem, że zwariuję, jeśli do czegoś nie dojdzie. Była po prostu oszałamiająco piękna i niezwykle podniecająca. Uwodzicielsko delikatna buzia, śliczne, duże, niebieskie oczy, kształtne usta i to spojrzenie jak u młodej, niewinnej dziewczyny robiły na mnie piorunujące wrażenie. Na dodatek te małe, mieszczące się w dłoniach piersi z proporcjonalnie dużymi, ciemnymi brodawkami i sterczącymi sutkami przyprawiały mnie o silne zawroty głowy. 

Chociaż było to tak wiele, to nie był koniec. To nie były wszystkie jej walory. Mogła pochwalić się jeszcze wąską talią i szerokimi kształtnymi biodrami, a także, o czym już wspominałem, niezwykłym zarostem cipeczki, który zdawał się jakby dopiero rosnąć. Nie zakrywał całkowicie skóry w tym miejscu, tylko układał się w fałdy i loki dość nierównomiernie. Keira po prostu oszałamiała swoim pięknym, pobudzała i niebotycznie podniecała. 

No cóż, siedziałem teraz przed nią z ze swoim wielkim, żylastym, sterczącym kutasem i pozwoliłem sobie nawet na rozsunięcie kolan, aby pokazać nie tylko moje berło, ale też i pełen ciężkich, kulistych jąder, obrzmiały worek. A ona stała tak przede mną, patrzyła i czekała, kiedy pęknę, kiedy nie wytrzymam i rzucę się na nią jak wygłodniały pies. 

Kiedy nic konkretnego się nie stało, postanowiła rozebrać się do naga. Skrzyżowała ramiona, chwyciła za dolną krawędź białego sweterka i powoli, bez pośpiechu, wciąż na mnie patrząc, zaczęła ściągać go przez głowę. Mój wzrok błądził między jej twarzą, tymi nietypowymi, dziwnymi piersiami i niesamowicie podniecającą muszelką. Wszystko to wywoływało we mnie niesamowicie silne, głębokie i subtelne doznania. Miałem wrażenie, że mam przed sobą nie człowieka, nie kobietę, lecz anioła i brakuje jej jedynie białych skrzydeł. No cóż, być może to z powodu tego sweterka, który mógłby je imitować. 

Teraz opadłem niżej na tym małym twardym krzesełku, rozsunąłem szerzej uda, wyciągnąłem prawą dłoń i nie mogąc się powstrzymać, chwyciłem za mojego twardego jak skała zaganiacza. Lubiła patrzeć, jak bawię się moim narzędziem. Sprawiało jej satysfakcję, że doprowadziła mnie do takiego stanu, a ja z kolei cieszyłem się, że do tego doszło i chciałem to eskalować. 

Drugą dłonią chwyciłem za worek, zacząłem go ugniatać i bawić się nim, co przyprawiło mnie o słodkie dreszcze rozkoszy. Jednak nic więcej się nie stało, nie pozwoliłem sobie na bardziej zuchwałe gesty. 

W następnej chwili już całkiem naga oszałamiająco piękna, swobodna, wyluzowana usiadła na tym małym stoliku, oparła nogi na dwóch krzesełkach i szeroko rozsunęła kolana. Później wzięła mały czerwony kubek z herbatą i uniosła go do swoich ust, przedramionami zakrywając swoje niesamowite cycki. Siedziałem przed nią na kolejnym krzesełku, a moja twarz znajdowała się dokładnie na wysokości jej delikatnie zarośniętej norki. Oddychałem ciężko, czułem, że moje serce jest na najwyższych obrotach. 

-Och Julian, Julian, moja muszelka jest wilgotna, podniecona i czeka na ciebie, - zaczęła słodkim, ciepłym głosem, pobudzając mnie jeszcze bardziej, - Moja cipeczka pragnie poczuć na sobie twój języczek. Och Julian, nie krępuj się, zbliż się do niej.

Przesunąłem się bliżej razem z krzesełkiem, ale na tym poprzestałem, czekając, aż zdarzy się cud. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...