Szukaj na tym blogu

17 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

350. Usiądź wreszcie chłopaku.


-No, co tak stoisz, usiądź przy mnie, napijmy się herbatki, - powiedziała, przeszywając mnie swoim błękitnym spojrzeniem. 

Chciała, aby wstyd i zażenowanie mieszało się we mnie ze wciąż narastającym podnieceniem i nie pozwoliło mi tego zrobić. Ta gra miała w sobie coś mistycznego, coś, co wymykało się moim zmysłom, moim możliwościom poznania. Choć podczas tych wakacji poznałem seks z całym jego wachlarzem doznań z ciocią Antoniną, szalonymi bliźniaczkami Grace i Amelią, uwodzicielską i delikatną Natalią i oraz tą nieznaną dziewczyną na plaży i zdawało mi się, że nie ma on przede mną już większych tajemnic, to jednak zachowanie tej błękitnookiej laski pobudzało we mnie nieporuszone dotąd struny. Potrafiła zagrać na moich najgłębszych pragnieniach, pragnieniach, które sam jeszcze do końca nie poznałem. 

No i w tym momencie stało się coś, co, moim zdaniem, powinno się stać. Choć nie chciałem się do tego przyznać, miałem wrażenie, że wiedziałem o tym od samego początku. Każda kolejna sekwencja zdarzeń była skutkiem poprzedniej, a ja czułem, że jestem tylko pionkiem w grze. 

Stojąc przed nią i nie odrywając wzroku od jej ślicznej twarzy, powoli rozpiąłem rozporek. To właśnie się stało i to był początek całej serii zdarzeń. Wciąż na mnie niezmiennie patrzyła, a ja zaraz później rozpiąłem pasek i guzik od spodni. Było pozamiatane, przegrałem z własnymi pragnieniami.

-Och Keira, - westchnąłem głęboko, a w jej spojrzeniu wyczytałem wszystko. 

Ona doskonale wiedziała, co się ze mną dzieje. Jej cudownie, kształtne usta delikatnie zadrżały, ale nie zobaczyłem w nich drwiącego uśmiechu, lecz słodkie, gorące oczekiwanie. Nie wiem, co się wtedy ze mną stało. Działałem, jak na autopilocie. Moje ruchy były czysto mechaniczne, choć zdawałem sobie sprawę z konsekwencji tego, co się wydarzyło. 

Ona też wiedziała. Czekała na to, aż w końcu pozbędę się choćby części swojego ubrania. Na pewno chciała zobaczyć mnie nago. Lubiła na mnie wtedy patrzeć i zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Chciała zobaczyć mojego ptaka, mojego wielkiego napęczniałego koguta, który pulsuje i domaga się natychmiastowego spełnienia, a ona mi tego nie daje. To niesamowicie nakręcało atmosferę. Ona to uwielbiała.

Już po chwili moje spodnie opadły luźno na podłogę, a ja stałem przed nią w samym t-shircie i slipach. Pod cienkim elastycznym materiałem prężył się jak dziki kocur wielki wąż boa, a gruba oplatająca kształtny łeb żyła była szczególnie dobrze widoczna w wieczornym świetle. 

-Och Keira, Keira jakaś ty piękna, - jęknąłem z przejęciem, nie chcąc już udawać, że nie jestem podniecony.

Przyglądała mi się z zainteresowaniem i niezwykłą satysfakcją, bo wiedziała, że osiągnęła swój cel. Przez długą chwilę wzbraniałem się przed tym, aby włożyć palce za gumkę slipów i pociągnąć je do dołu, uwalniając moje przyrodzenie, lecz w końcu to zrobiłem. 

Kiedy mój ptak znalazł się już na wierzchu i sterczał pod kątem jak rakieta, wciąż na mnie patrzyła i uśmiechała się delikatnie. Sytuacja wciąż była napięta, ale odetchnąłem głęboko. Teraz nasze szanse się wyrównały. Ona patrzyła na mojego wielkiego, sterczącego koguta, a ja na jej słodką, napęczniałą cipeczkę. 

-No usiądź wreszcie chłopaku, powiedziała tak ciepło, że aż zrobiło mi się miękko na sercu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...