349. Keira była ekshibicjonistką.
-Hej, jak się masz? - odezwała się ciepłym, cichym głosem, jakby to wszystko, co się działo, było jak najbardziej naturalne i nie niosło za sobą żadnych podtekstów erotycznych.
Oczywiście, że miało, a ja w środku buzowałem hormonami.
-Dobrze, - odpowiedziałem i, chcąc zachować taki sam tok rozmowy, dodałem, - co robisz?
-Tak sobie usiadłam i piję herbatę.
“Dobre sobie, tak sobie usiadła i pije herbatkę. Czy ona zdaje sobie sprawę z tego, co się ze mną teraz dzieje?” - pomyślałem, drżąc już na całym ciele.
-Ściemnia się, - zauważyłem jakby mimochodem, wciąż udając, że nic się nie stało.
-Aha, - odparła jakby od niechcenia, - założyłam ten sweter, bo jest już chłodno. Usiądziesz obok mnie i napijesz się czegoś?
Była bardziej przebiegła, niż mogłoby się to wydawać. Oczywiście, chciała sprawdzić, czy w ogóle będę w stanie to zrobić. Najpierw chciała mnie zawstydzić i wybić z rytmu, abym poczuł się mniej pewnie, a potem obserwować, jak się przy niej krępuję. Wiedziałem o tym doskonale, ale nie zrobiłem nic, aby wydostać się z tego klinczu.
Zmanipulowała mnie już na tyle, że trudno było mi wysilić się na jakąkolwiek wyszukaną odpowiedź. Byłem już tak podniecony, a ona tak bardzo mi się podobała, że nie wiedziałem, jak się zachować w tej sytuacji. Choć miałem poczucie, że przy niej mogę zachowywać się całkowicie naturalnie, że nie muszę się niczego wstydzić i mogę puścić wodze fantazji, na przykład ściągając spodnie, aby pokazać jej mojego wielkiego, napęczniałego fiuta, to jednak niesłychanie trudno było mi się przełamać, aby rzeczywiście to zrobić.
Keira była ekshibicjonistką. O tak, tego byłem pewny. Co gorsza, zacząłem sobie uświadamiać, że i we mnie drzemie ten gigantyczny demon, który przy nadarzającej się okazji budzi się i wypływa na powierzchnię moich zachowań. Pod tym względem byliśmy do siebie bardzo podobni. Na dodatek ona na to tylko czekała. Tak jak teraz uwielbiała mnie prowokować.
Choć pozornie skromna, bardzo delikatna i tak niesłychanie śliczna, to jednak w gruncie rzeczy była bardzo rozwiązła, bezpruderyjna, pełna soczystego erotyzmu. Choć o tym nawet nie wspominała, prowokowała za każdym razem, kiedy znalazłem się w jej pobliżu. Teraz patrzyłem na jej gniazdko miłości, które było delikatnie skryte pod tym białym sweterkiem i zdawało mi się, że czuję jego ciepło i subtelny, charakterystyczny zapach.
Oczywiście, musiałem też wiedzieć o tym, że taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie, że ona w końcu przejdzie do kolejnej fazy tej zabawy. No bo jak mogło być inaczej? Kiedy zgięła nogę w kolanie i podciągnęła ją na krzesło, a jej biały, luźny sweterek podjechał powyżej zarostu cipki, zadrżałem na całym ciele w słodkim, upajającym podnieceniu. Widok, który się przede mną roztaczał, był po prostu przecudny. Zdawało mi się, że nigdy wcześniej nie widziałem tak oszałamiająco słodkiej pizdeczki.
Powoli rozsunęła miękkie uda, odsłaniając swój skarb. Jej cipka okolona delikatnym, choć rozległym zarostem, prezentowała swoje oszałamiające oblicze z wystającymi, mocno pomarszczonymi płatkami. Patrzyłem na nią wielkimi ze zdziwienia oczami, a jej właścicielka jak gdyby nigdy nic, delikatnie się uśmiechając, popijała gorącą herbatę i właśnie dlatego to wszystko było tak niesłychanie podniecające. Ta dziewczyna doskonale wiedziała, jak na mnie działa, wiedziała, że jestem już tak pobudzony, że ledwie panuję nad sobą. No ale przecież o to w tej zabawie chodziło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz