336. Pachniała latem i seksem.
Pełna obfitych krągłości, choć nie otyła, sprawiała, że pod moją czaszką już zaczynało wrzeć, a myśli biegały jak wolne elektrony. Nie mogłem oprzeć się pragnieniu, by podejść do niej, objąć ją moimi ramionami i zacząć składać na jej gorącej miękkiej skórze wilgotne słodkie pocałunki.
Pachniała latem i seksem. Czułem to z odległości dwóch metrów. Chciałem być bliżej niej, najbliżej jak to możliwe, ale to nie było wszystko. Gdy spojrzałem jeszcze bardziej w dół, mogłem dostrzec bardzo ciasną, opinającą jej pośladki jeansową mini spódniczkę.
Jak dla mnie było to już zbyt wiele. Głęboko wciągnąłem powietrze. Jej spódniczka była tak ciasna i tak krótka, że wydawała się jak przyklejona do ciała. Zakrywała minimum z tego, co powinna. Chłonąłem wzrokiem wszystko, co mogłem. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Jej uda były tak pełne, obfite jędrne, że aż krzyczały do mnie, aby je rozchylić i zbadać ich wszystkie zakamarki, by zobaczyć, co jest między nimi. Moja czaszka płonęła od gorących wyobrażeń.
W tej seksualnej oprawie, która wisiała w powietrzu i krążyła wokół nas niczym feromony, podsycając atmosferę, rozpoczął się gorący flirt przy blacie kuchennym. Postawiła butelkę jasnego wytrawnego wina na półce i odwróciła się do mnie jakby z obawą, że rzeczywiście wezmę ją w ramiona i będzie miała z tym problem.
Stałem tuż za nią, naprawdę gotowy to zrobić, ale mimo wszystko jakimś cudem do niczego nie doszło. Kiedy spojrzała na mnie i odwracając się, zaczęła prostować, miałem wrażenie, że jej wielkie piersi wyskoczą spod tej ciasnej białej dzianiny, a spódniczka odsunie się wyżej, odsłaniając całe słodkie gorące centrum mojego zainteresowania.
-Jesteś pewna, że będzie mi smakowało? - spytałem trochę niepewnie.
-Tak, oczywiście. Gulasz po węgiersku z aromatycznymi ziołami zawsze ci smakował. Znam twoje gusta kulinarne, Julian, - odpowiedziała z ciepłym uśmiechem.
To mówiąc, uniosła pokrywkę garnka i zamieszała powoli gotującą się potrawę. Później zdjęła pokrywkę i przytrzymała ją w lewej ręce, a prawą nabrała na drewnianą łyżkę kilka kawałków mięsa, które wyglądały smakowicie. W tym momencie jej twarz znalazła się bardzo blisko mojej, a ja miałem ochotę ją pocałować. Choć byłem bardzo głodny, jedzenie było na drugim miejscu.
Pochyliłem się nad garnkiem, aby zajrzeć do środka, ale tak naprawdę robiłem to w taki sposób, aby mój policzek znalazł się jak najbliżej jej obfitych, wystających spod skąpego okrycia piersi. Głód seksu i głód fizyczny mieszały się ze sobą, tworząc dziwny koktajl, który miał przynieść nieoczekiwane owoce.
-Mogę spróbować?
Roześmiała się:
-Ależ oczywiście.
To mówiąc, na drewnianej łyżce podała mi niewielką porcję tego, co przygotowała. Pochyliłem się jeszcze bardziej, otworzyłem usta i ostrożnie chwyciłem gorący kawałek mięsa. Musiałem podstawić dłoń, bo czułem, że niewielka kropla gęstego sosu zaraz spadnie na posadzkę, a kiedy spróbowałem, moje usta wypełnił ostry bardzo przyjemny smak duszonego mięsa.
-No i co, jasne, że dobre? - powiedziała tak, jakby była całkowicie pewna tego, co zrobiła.
Zaraz później z niezwykłą gracją nakryła garnek i wyprostowała się, a jej wielkie piersi wypięły się do przodu i zdawały się być jeszcze większe niż wcześniej.
Teraz nastąpił ten dość niezręczny moment wyczekiwania i niewiadomej, co będzie za chwilę, jak potoczy się ta sytuacja, jak ona to rozegra? Mój wzrok padł na te jej wielkie cycki i nie chciał się od nich odkleić. Lubieżnie wodziłem po krągłościach i zakamarkach wystających spod białego topu.
-Dobre, - powiedziałem, wycierając wierzchem dłoni usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz