Szukaj na tym blogu

11 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

344. Ten seks był szalony.


Była naprawdę cudowną kochanką i dawała mi z siebie wszystko to co najlepsze. Pomimo że na początku weszła na blat kuchenny, to teraz już tylko podpierała się na samych ramionach. Aby w niej wciąż siedzieć moim penisem, musiałem mocno uginać kolana i pozostawać w tej dość niewygodnej pozycji. Jednak nic nie zmieniałem w tym układzie, bo widziałem, że jej samej sprawia to niesłychaną przyjemność. Oddychała głęboko, spontanicznie i raz po raz zarzucała głową jak narowisty koń. Co jakiś czas tylko wymierzyłem jej solidnego klapsa raz w jedną, raz w drugą pierś. Za każdym uderzeniem rozchodził się soczysty mokry dźwięk. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale czułem, że tak trzeba. Tak czy inaczej, ciocia przyjmowała to z niezwykłym podnieceniem i radością, więc doszedłem do wniosku, że to był dobry ruch. 

Po chwili, zanim była w stanie domyśleć się, o co mi chodzi, nabrałem sporą garść mąki z kubki na drugim blacie i obsypałem jej wielkie cycki. Biały proszek dużymi smugami opadł na podłogę, a ona uśmiechnęła się do mnie serdecznie. Cały czas ją posuwałem, co chwilę uderzałem w jej cycki, by sprawić jej ból, a zarazem przyjemność. Z niezwykłą satysfakcją odkryłem, że ona to bardzo lubi.

-Ooo yyyhyyy ooo… - wzdychała głęboko.

Patrzyła w dół między nasze nogi, a konkretnie na mojego penisa. Patrzyła, jakby tam miał wydarzyć się jakiś cud. Wykonywałem krótkie, ale szybkie wahadłowe ruchy, pracując jak maszyna w jej ciasnej cipce. Ruchanie było bardzo przyjemne a tempo tak dostosowane, że nie miałem wrażenia, iż spuszczę się za chwilę. Choć z drugiej strony musiałem przyznać, że moje podniecenie jest niesłychanie wysokie, a kiedy przyspieszyłem, dostrzegłem, że ona jest już na granicy wytrzymałości. 

Jęczała i wzdychała coraz głośniej i z coraz większym przejęciem. Teraz już bez żadnego skrępowania chwyciłem za jej wielką sprężystą pierś, ścisnąłem mocno i w ten sposób pomagałem sobie w stosunku ciągnąc ją do siebie.

-Yyyhyyy yyyhyyy ooo! Och Julian! - jęczała głośno. 

Ten seks był szalony, gorący i słodki, a jej ciało tak bardzo obfite, szerokie, pełne zakamarków i niespodzianek, tak bardzo mnie podniecało, że stopniowo traciłem zmysły. Trudno powiedzieć, co czuła, ale w tej chwili już nie była dla mnie zwykłą ciocią, lecz po prostu seksualnym punktem odniesienia, pożądaniem, kobietą szalenie atrakcyjną, która dawała wręcz boską rozkosz. To była naprawdę szalona i niezwykle przyjemna zabawa. Poruszałem się w niej szybko, zwinnie i bez najmniejszych problemów, a ona krok po kroku dochodziła na swój własny szczyt. 

No ale to nie było wszystko. W następnej chwili, zanim zdążyłem się zorientować, leżałem już na podłodze w kuchni na tych chłodnych kafelkach głową w stronę szafek, a ona siedziała na mnie tyłem ze stopami opartymi na moich kolanach. Nadziana na mojego wielkiego zaganiacza swoją ciasną cipką zdawała się być najszczęśliwszą kobietą na świecie.

Podtrzymywałem ją za pośladki i kontrolowałem jej ruchy na swoim grubym zaganiaczu. Ta pozycja sprawiała, że jej norka była jeszcze ciaśniejsza niż wcześniej. Moje kolana były ugięte, a stopy stały na podłodze. Unosiłem delikatnie biodra i uderzałem nimi od spodu. Posuwając ją w ten dość nietypowy sposób, czułem się jak bożek seksu. 

-Och och ooo ooo ooooooo! O Boże Julian, Julian! O tak, właśnie tak! Och bierz mnie, bierz, nie przerywaj! - krzyczała najwyższym podnieceniu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...