Szukaj na tym blogu

15 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

348. Na tarasie przy żółtym składanym stoliku.


Kolejnego dnia, pod wieczór, kiedy słońce schowało się już za ścianą lasu i zrobiło się nieco chłodniej, zastałem Keirę na tarasie przy żółtym składanym stoliku. Jej pośladki spoczywały na takim samym żółtym krześle. Siedziała z kubkiem herbaty, kubek zaś był czerwony, a ona trzymała go przy samych ustach. Miała na sobie biały, długi sweter oraz podkolanówki zabarwione na ceglasto. 

Ciocia znów wyjechała, ale tym razem na krótko, a Keira pracowała przez cały dzień w jej gabinecie nad jakimiś dokumentami. Spotkaliśmy się tylko na obiedzie. Choć bardzo tego chciałem, ona nie miała ochoty wracać do tego, co między nami zaszło podczas ostatniego weekendu. Zachowywała się zupełnie normalnie tak jak przyjaciółka cioci i moja dobra koleżanka. Ani słowem nie wspomniała o seksie zupełnie, jakby ten temat w tej chwili dla niej nie istniał. Dla mnie natomiast był to wątek niczym otwarta księga, którą chciałem zgłębiać coraz bardziej. Ta dziewczyna była dla mnie niezwykłą tajemnicą i pociągała mnie wręcz niebotycznie. 

Nie wiem, po co włożyła na siebie ten sweter, ale wiem, że wyglądała w nim niesłychanie urzekająco. Ona była niezwykła, zresztą jak zwykle. Patrzyła na mnie uważnie tymi swoimi wielkimi błękitnymi oczami. Lustrowała każdy mój ruch tak, jakby za chwilę miało do czegoś dojść. Jej harmonijna śliczna buzia zdawała się być nieruchoma, ale to były tylko pozory. Wpół otwarte usta świadczyły o skrywanym napięciu. 

Choć nie miałem pewności, w jakim celu to się dzieje, ale wiedząc, że ta sytuacja się powtarza po raz drugi, doskonale zdawałem sobie sprawę, że to wszystko jest dokładnie wyreżyserowane. Nawet gdybym w pierwszej chwili miał co do tego jakieś wątpliwości, to już po kilkunastu sekundach i dokładniejszym przyjrzeniu się, musiałbym stwierdzić, że ów biały sweter i podkolanówki są jej jedynym odzieniem. Chociaż może inaczej, nie tyle były odzieniem ile rekwizytem w tej, którą ze mną prowadziła. 

W następnym momencie kiedy mój wzrok zjechał nieco niżej, a ona uniosła kolano i postawiła stopę na krześle, biały sweterek przesunął się do góry, odsłaniając fragment rzadkiego zarostu cipeczki. Choć może powinienem, nie spodziewałem się tego. Dech mi zaparło i nie wiedziałem, jak na to zareagować.

Wciąż na mnie patrzyła. Niezmiennie i nieruchomo śledziła moje reakcje na to prowokacyjne przedstawienie, na spektakl, który dla mnie przygotowała także i tego dnia. Kiedy patrzyłem na jej pełne czerwone usta, przesiąknięte lazurem oczy i jędrne, zgrabne uda, a także na to, co znajdowało się między nimi, moje podniecenie wystrzeliło w kosmos. I tak już wielki penis błyskawicznie zesztywniał, przez co w spodniach zrobiło się ciasno. Z każdą upływającą minutą robił się coraz twardszy i napierał na materiał spodni. 

Oczywiście Keira wiedziała, że to jest gra. Była niezłą aktorką i lubiła stwarzać pozory grzecznej, dobrze ułożonej dziewczynki, kiedy w tym samym momencie w sposób wyuzdany i bezpruderyjny wciągała mnie coś, nad czym nie mam kontroli. I to właśnie było w niej takie niezwykłe. 

Ona doskonale zdawała sobie sprawę, że już w tej chwili jestem w jej posiadaniu, pod jej przemożną mocą, spod której nie mam prawa się wyrwać. Patrzyłem na jej cipkę, a właściwie na jej fragment, który wystawał spod białego swetra, a ona patrzyła na mnie. Miałem wrażenie, że czas się zatrzymał. Każda sekunda ciągnęła się w nieskończoność i chciałem, aby tak było zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...