Szukaj na tym blogu

1 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

334. Niedobra cipka


Czułem, że jestem już bardzo zmęczony. Mimo swojego młodego wieku mój organizm domagał się w chwili odpoczynku, ale nagroda niezwykle intensywnego, przejmującego szczytowania była tak blisko, że nie mogłem się oprzeć. Byłem gotowy zaryzykować wyczerpanie fizyczne, aby doświadczyć tego cudownego doznania. 

-O matko, już nie mogę! - wyrwało się z moich ust, choć wcale tego nie chciałem. 

Wirowało mi w głowie, przed oczami krążyły kolorowe kółeczka i gwiazdki. Musiałem zrobić przerwę, zaczerpnąć tchu, pozwolić opaść intensywnemu napięciu i dać sobie czas, aby moje serce wróciło na poprawny rytm. 

Poruszałem się w niej powoli, lecz bardzo głęboko, oddychałem spokojnie, przynajmniej tak się starałem. Cofałem biodra i wysuwałem mojego penisa w całości, by zaraz później wtargnąć w nią po same jaja. To dawało mi dystans, pozwalało nabrać nieco sił, a mrowiący w kroczu orgazm odsunął się nieco w czasie. 

-A teraz wyrucham cię trochę inaczej, chcesz? 

-Och tak, chcę.

Wysuwałem się do samego końca i wjeżdżałem z rozpędu niczym taranem. Spomiędzy naszych ciał wydobywały się głośne mokre klapnięcia, jakby dostawała ode mnie klapsy. 

-O tak, tak, niedobra cipka. O tak tak muszę ją porządnie wyruchać. Podoba ci się to? 

-Och tak,, och tak, proszę!

Wyjazd i mocny, natychmiastowy wjazd. Każde następne uderzenie było mocniejsze pod poprzedniego, za każdym razem jej ciało podskakiwało w rytm moich gwałtownych posunięć. I kiedy poczułem, że już jestem dostatecznie mocny, że mogę kontynuować zabawę, bez ostrzeżenia ruszyłem z galopu, pracują w niej bez pamięci niczym lunatyk. 

Nie była w stanie utrzymać się dłużej na kolanach. Opadła na łóżko, wyciągając jedną nogę prosto, a drugą podciągając ugiętą w kolanie pod brodę. W ten sposób wystawiła swoją jaskinię miłości na mojego twardego zaganiacza. 

-Ooooooiiiii, ooooo, yyyy, o, o, o… - przyjemnie było słuchać i koncertu miłości. 

Mocno trzymałem ją za biodra, unosiłem delikatnie do góry jej drobne ciało i posłałem tak mocno, jak tylko mogłem. W tej chwili już nie zważałem na nic, chciałem jak najszybciej dobrnąć do mety, żeby zakończyć ten pojedynek. 

-Ooooojeeeej, oooooo, oooo… 

-Och, och, och, - dyszałem czując że zbliża się ten właściwy moment. 

Pracowałem wytrwale: szybko, mocno, całkowicie zatracając się w tym, co robiłem. Po moich skroniach płynął pot, moje serce waliło jak oszalałe, ledwie widziałem na oczy, ale było mi wszystko jedno. 

-A iiiiiii-iiiiiii, a…

Szybciej, szybciej, jeszcze trochę, jeszcze chwila, i raz, i raz, i raz, i raz, - kołatało w mojej głowie. Pracowałem niczym robot, byłem niezmordowany. 

-Iiiiiiaaaaa, aaaaaaa, aaaaaaj…

-Aaaaaaa, - westchnąłem głęboko czując że płynie już ze mnie nasienie. 

-O tak, o tak, taaa sama tego chciałaś, muszę cię napełnić moim gorącym pożądaniem. 

-O tak, właśnie tak, tak mi zrób! - odpowiadała gorąco. 

Waliłem jak opętany.

-Już się spuszczam. O tak już się spuszczam w ciebie. Czujesz to? 

-Och, och chcę, daj mi to! Chcę!

I w tym ostatnim momencie, kiedy czułem, że mojej spermy jest za dużo i płynie spod zbyt wielkim ciśnieniem, wyskoczyłem z niej, mając pragnienie spryskać jej gorące ciało. Bez zastanowienia chwyciłem swoją fujarę, błyskawicznie skierowałem na pośladki i brzuch i strzeliłem raz, drugi, trzeci. Sperma dużymi, gęstymi kroplami opadła na jej spoconą skórę, przyprawiając mnie o jeszcze większe zawroty głowy. 

Dyszałem ciężko, nie mogąc uwierzyć temu, co się stało. Wyrzucałem z siebie coraz więcej nasienia, a ona jęczała cichutko, leżąc grzecznie na materacu łóżka. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...