338. Waliła mi konia.
Ciężko wzdychając, zacząłem zlizywać to, co wcześniej tak skrupulatnie naniosłem. Odruchowo, automatycznie, choć dosyć świadomie chwyciłem za cienkie ramiączko podtrzymujące jej biały elastyczny top i zsunąłem go z obojczyka. Cały czas zbierałem resztki białego gęstego kremu, który wydawał mi się niesłychanie podniecający. Patrzyła na mnie z podziwem, troską i zachwytem jednocześnie. Ona też nie wiedziała, dokąd ta zabawa nas doprowadzi.
Po chwili obydwa jej wielkie cycki były już na wierzchu, a ona głośno dysząc, poruszyła swoim ciałem w taki sposób, aby top zsunął się do samego pępka. Nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Kochanie się z Amelią czy Grace było niesłychanie podniecające, bo to młode piękne dziewczyny, ale jakiekolwiek relacje erotyczne z moją ciocią już na samym starcie, nawet kiedy o nich tylko myślałem, przyprawiały mnie o niesłychanie silne zawroty głowy. Ona była inna, ona była zakazanym owocem, z nią nie wolno było mi się bzykać, bo to przecież bliska rodzina. Dlatego zerwanie tego zakazanego owocu było tak niezwykle kuszące.
Po chwili już trzymałem jej wielki napompowany cycek w swoich rozpostartych gorących i lubieżnych dłoniach. Przyglądałem się mu z niezwykłym zainteresowaniem. Tak cudownie wyglądał z białym kremem na wierzchu. Ścisnąłem go, znów się pochyliłem i znów zacząłem lizać. Tym razem dokładniej, wolniej i bardziej szczegółowo. Można powiedzieć, że były to raczej pieszczoty.
Kiedy ja zajmowałem się jej cyckami, obejmowałem, ugniatałem i zlizywałem resztki kremu, ona stopniowo się rozbierała. Starała się zrzucić z siebie ów biały elastyczny top tak, żeby nie krępował i już jej ruchów.
Po chwili nie liczył się już krem, liczyły się tylko jej sutki i chropowate brodawki. Brałem je w usta, bezczelnie zachłannie i lubieżnie pieściłem, drażniłem i ssałem.
Nie wiem, jak to się stało, ale po jakimś czasie obydwoje byliśmy nadzy. Ja stałem wyprostowany jak struna, a ona kuckach, przyciśnięta do moich kolan jedną dłonią trzymała mnie za wielkiego, grubego drąga, a drugą za potężne jaja. Prawdziwa zabawa miała się rozpocząć dopiero teraz.
Mocno ściskając, poruszała dłonią w jedną i w drugą stronę, ściągając i naciągając ponownie skórę na moim fiucie, co przyprawiało mnie o gorące dreszcze i sprawiało, że moje nogi robiły się coraz bardziej miękkie. Jej druga dłoń także nie pozostawała bierna. Co chwilę pociągała naprzemiennie z pierwszą, przyprawiając mnie nie tylko o dreszcze, ale też o mroczki przed oczami. Na dodatek jej język jak już został wprawiony ruch, wariował, tańczył ze wszystkich stron głowicy mojego kutasa, która lśniła niczym buława marszałkowska i znów domagała się porządnego rżnięcia.
Po sekundzie chwyciła sam czubek w swoje gorące usta i uniosła oczy, aby spojrzeć mi w twarz i zobaczyć, jak na to reaguję. A kiedy dostrzegła, że cały drżę, przestała się hamować i zaczęła wyrzucać z siebie słodkie odgłosy pożądania, które jeszcze bardziej wzmagały mój popęd i chęć na gorące igraszki.
Wpatrując się z namaszczeniem w sam wierzchołek, powoli z wyczuciem, choć mocno poruszała dłonią i waliła mi konia. Czułem się taki mały, choć mały wcale nie byłem, taki bezradny, choć bezradny wcale nie byłem, wobec jej obfitego, dojrzałego, cudownego ciała. Wiedziałem, że to się znów dzieje, znów grzeszę, znów podążam złą ścieżką, znów uprawiam seks z moją ciocią i to sprawia, że odchodzę od zmysłów.
Dominowała nade mną fizycznie, psychicznie i duchowo. Czułem się taki uległy, choć do uległości było mi bardzo daleko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz