Szukaj na tym blogu

7 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

340. Robi mi najwspanialszego na świecie loda.


Nie wytrzymała i już w następnym momencie pochyliła głowę. Szeroko otworzyła usta i chwyciła wielką, napęczniałą głowicę. Na przemian całowała sam czubek i chwytała ustami aż za grubą żyłę. 

-Zjedz go ciociu, proszę, - mówiłem drżącym głosem w największym podnieceniu. 

-Oczywiście Julian, oczywiście, - odpowiadała.

I znów pochłaniała go głębiej, a ja poruszałem biodrami, wpychając się w gardło mojej ukochanej cioci. Mój penis wydawał się być o wiele za duży w stosunku do jej buzi. Wpychał się w nią na siłę, rozpierając ją i torując sobie drogę jak taran, a ona pochłaniała go, najlepiej jak umiała.

Mój wielki, gruby i żylasty kutas obwieszony nitkami makaronu jak choinka wdzierał się w jej gardło bardzo głęboko, a ona szeroko otwierając usta, starała się go pochłonąć całego. Co chwilę z jej gardła wydobywały się te specyficzne odgłosy. To brzmiało tak, jakby się krztusiła, nic takiego jednak nie zachodziło. Trzymałem ją za potylicę i pociągałem do siebie tak, żeby móc wejść w nią jeszcze głębiej. 

-Eee, uuuu… - wyrzucała z siebie co chwilę, zatracając się w tym wszystkim coraz bardziej. 

Nie wiem, jak to wszystko opisać. To był naprawdę wyuzdany bezpruderyjny seks. Pchałem się w nią coraz mocniej, nie zważając na nic. 

-O tak, tak bierz go, łykaj go coraz głębiej. O tak, - dyszałem ciężko. 

Zaraz później zrobiła coś, co zaskoczyło mnie kompletnie. Zaczęła gwałtownie unosić się i opadać. Robiła niewielkie przysiady. Pochylając głowę, nadziewała się na mojego penisa jak na wielki gruby pal. Działała jak kamikadze, jak masochistka. Czułem, jak mój wielki trzon wdziera się w jej migdałki. Przyprawiało mnie to o niezwykle słodkie zawroty głowy. 

Już sam jej widok mógł doprowadzić do orgazmu. Jej obfite, jędrne ciało, pełne krągłości i miękkich zagłębień było oblepione ciepłym długim makaronem. Ten obraz był obłędny. Kipiała we mnie chuć podniecenia, czułem się jak samiec chcący zaspokoić swoje pożądanie. 

Potężne jędrne cyce, szeroko rozstawione obfite uda i soczysta, kipiąca podnieceniem pizdeczka sprawiała, że stopniowo zatracałem poczucie rzeczywistości i przestawałem myśleć racjonalnie. Chciałem jeszcze i jeszcze, chciałem ruchać ją na całego, chciałem brać wszystko, co tylko mogła mi dać. Liczyła się tylko ta chwila, nic więcej. 

Góra-dół, góra-dół… podskakiwała niczym piłka, a ja czułem, że w moim podbrzuszu zbiera się potężna fala tsunami, która za chwilę ogarnie całe moje ciało i da ujście na samym końcu mojego napęczniałego do granic możliwości prącia.

Stało się jednak coś innego. Na chwilę go uwolniła. Mocno i pewnie chwyciła go dłonią. Później spojrzała na sam wierzchołek i lubieżnie bez zahamowań pochłonęła. Tym razem wciągnęła samą głowicę, ciasno uginając na niej swoje usta. Wszystko we mnie wrzało, byłem coraz bardziej podniecony. Oczekiwałem na długi, gorący stosunek seksualny i wybuchowe, wulkaniczne zakończenie. 

Kiedy znów przerwała i uniosła głowę, uśmiechając się z podnieceniem, w jej w oczach zobaczyłem nieskrywaną satysfakcję i zadowolenie. Poruszając dłonią na moim wielkim, wygiętym w łuk penisie odezwała się do mnie: 

-Widzę, że ci się to podoba, Julian. Chcesz jeszcze?

Następnie nie czekając przeszła do kolejnej rundy. Patrzyłem na nią z góry, patrzyłem, jak z niezwykłym zaangażowaniem, z płomieniem w oczach przechyla głowę, wysuwa język, aby zacząć lizać moją fujarę od spodu, tam, gdzie zbiega się wielka, oplatająca głowicę żyła i gdzie jest najczulsze, najbardziej delikatne miejsce. To było niesamowite, wprost nie mogłem w to uwierzyć. Już sama myśl, że to ona, moja ciocia, osoba, którą znałem już od dzieciństwa, że to ona teraz klęczy przede mną, naga, piękna, że mam okazję podziwiać każdy zakamarek jej podniecającego ciała, że to ona klęczy przede mną jak stara dziwka i robi mi najwspanialszego na świecie loda. Nie mogłem w to uwierzyć, zaakceptować tego, a jednak to się działo, to było tak realne, prawdziwe, to wszystko rozsadzało mi mózg. Po prostu byłem w siódmym niebie. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...