342. Och Julian, jak ty mnie cudownie ruchasz!
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nagle odwróciła się tyłem i unosząc jedną nogę, postawiła ją na blacie kuchennym. Podparła się na dłoniach, a ja wszedłem w nią od tyłu. Zrobiłem to bez trudu. Choć było tak ciasno, mój wielki, wygięty w łuk fiut poruszał się w niej gwałtownie. Szarpałem pośladkami, uderzałem, raz po raz wdzierając się w gorące wnętrze.
Od razu zaczęła jęczeć, krzyczeć z rozkoszy. Wypełniałem ją w całości. Dyszałem, moje serce waliło jak szalone. To było niesamowite. A kiedy nie mogłem już wytrzymać, odchyliłem się nieco, chwyciłem swojego kutasa, poprawiłem pozycję i wszedłem w nią powoli, przedzierając się przez zakamarki jej kobiecości. Ruchałem powoli i głęboko.
-O taaak! - mruczałem.
-Taaaaak… - odpowiadała.
Rozpocząłem spokojną, choć miarową równą walkę z jej cipką.
-O taaak, oooo… - wzdychała.
-Hmmm… - wtórowałem jej.
Do przodu do tyłu, do przodu, do tyłu — kręciło mi się w głowie, w kroczu zbierała potężna chuć, aby przygotować się do wielkiego wytrysku.
-Hyk yyyy oooo, - wydobywało się z jej gardła.
Cipka była tak ciasna, tak mokra, tak gorąca i było mi tak obłędnie słodko, że czułem, iż już dłużej nie wytrzymam. A jednak wiedziałem, że muszę dać radę, że muszę sprostać temu zadaniu.
Odwróciła się w moją stronę i zwarliśmy się w gorącym, mokrym pocałunku z języczkiem. Całowaliśmy się, a mój kutas wciąż w niej siedział. Poruszałem biodrami i wdzierając się w jej ciasne i wilgotne wnętrze.
Zapiąłem dłonie na jej biodrach i przyspieszyłem. Zacząłem mocniej walić, nie zważając na jej jęki i westchnienia. Gnałem na oślep, przed siebie, prosto do orgazmu.
-Ooooo, o, ooo, - wyrzucała z siebie.
-O taaak, - wtórowałem.
-Tak, tak… ruchaj mnie, ruchaj! - dopingowała.
Opuściłem się nieco na ugiętych kolanach i waliłem jakby trochę od spodu. Robiłem to szybko i gwałtownie. Trzymając ją za biodra, wchodziłem do samego końca. Uderzałem jajami w jej cipkę. Było tak cudownie, tak słodko, tak gorąco, chciałem więcej i więcej, gnałem do przodu, na oślep, przed siebie.
Teraz już w ogóle się nie hamowała, wzdychała, jęczała i krzyczała na całe gardło, z trudem łapiąc powietrze i próbując zapanować nad swoim ciałem, nad tym co się z nią działo. A ja wszedłem w rytm, skupiłem się na tym, co robiłem, opanowałem pierwsze, gigantyczne podniecenie i udało mi się przejść do maratonu w sposób dość łagodny. Wiedziałem, że to jeszcze trochę potrwa i grzmociłem ją szybko, gwałtownie. Miałem spory zapas sił, a zabawa była niesamowita, na dodatek perspektywa rozciągnięcia te w tego w czasie przyprawiała mnie o niesamowite zawroty głowy. Ruchałem przecież moją ciocię, ruchałem ją jak szaleniec, jak jakiś zboczeniec.
-Och, och, ooo, o, ooo! Julian, och Julian!
Wygięła się w pałąk i jęczała coraz głośniej. Krzyczała na cały regulator, aż uszy bolały.
-Och Julian! Och Julian, jak ty mnie cudownie ruchasz! Och, jak ty mnie zajebiście ruchasz, jak ty mnie mocno ruchasz!!!
A kiedy po kilku minutach zwolniłem, powoli opadłem na jej ciało, westchnęła z głębokim przejmującym zadowoleniem.
-Eeeeeehhhhh uuuuuu….
Zmęczony dyszałem i mruczałem w jej plecy.
-Eh uuuu… - wyrzuciła z siebie zadowolona.
Odwróciła się w moją stronę i znów zaczęliśmy się całować. Słychać było głośne charakterystyczne dźwięki wydobywające się z naszych ust. Było słodko gorąco i przyjemnie. Przy okazji wsunąłem dłonie pod jej pachy i zacząłem masować jej cycki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz