341. Zachowywała się jak stara kurwa.
Pochłaniała go od spodu. Pochłaniała i wypuszczała. Później znów przez chwilę lizała i znów brała do swoich ust. Dziurka na jego końcu pracowała, otwierała się i zamykała, mrowienie nasilało się, obejmowało jądra, trzon, głowicę i domagało ujścia. Czułem, że z każdą upływającą minutą coraz trudniej jest mi nad tym wszystkim zapanować.
-Uuuuuu… - wyrwało się z jej ust.
-O taaaaak, tak… - odpowiedziałem z niezwykłym zadowoleniem.
Chwyciła mnie za uda i poruszała głową do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, coraz szybciej, coraz mocniej ściskała, a ja ledwie trzymałem się już na nogach. Znów wyrzucała z siebie te charakterystyczne odgłosy, które brzmiały, jakby się dusiła, ale nic złego się nie działo. To był tylko zwykły seks oralny, tyle tylko, że bardzo namiętny i wyuzdany.
-Uuuu, uuuummmm… - dyszała.
-O tak, o taaak, - odpowiadałem.
Chciałbym nazwać to jakoś inaczej, ale ona rzeczywiście zachowywała się jak stara kurwa. Muszę to powiedzieć — ona była jak stara kurwa, jak stara, wyuzdana, bezpruderyjna prostytutka i właśnie dlatego to mnie tak podniecało. Dopiero teraz zaczynałem rozumieć i dostrzegać jej prawdziwe oblicze — złowrogie, jak chmura gradowa, jak nadciągająca burza, a mimo to tak niesłychanie pociągające, oblicze, któremu tak trudno było się oprzeć już od samego początku. Już kiedy tu przyjechałem, byłem w jej władzy, choć jeszcze nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę. Ona już mnie miała w swoich planach i nic nie mogłem na to poradzić.
Otworzyła szeroko usta, wysunęła język, a ja trzymając swojego penisa w połowie długości, uderzałem głowicą w jej buzię na chybił trafił, jak pałką. Była mokra od potu, od śliny, którą przed chwilą porządnie namaściła moje berło, była brudna od makaronu. To wszystko mieszało się ze sobą w jedną lepką, specyficznie pachnącą breję. W pewnym momencie myślałem, że po prostu się spuszczę, że trysnę teraz na jej twarz, w jej usta, jednak nic się nie stało. Ona tylko mruczała, zadowolona, dając mi wyraźnie do zrozumienia, bym kontynuował, bym się z nią w ten sposób bawił.
Po chwili znów przerwała i z namaszczeniem zaczęła poruszać dłonią po mokrym, śliskim kutasie, przyprawiając mnie o jeszcze silniejsze zawroty głowy. Później jeszcze raz go pochłonęła i wypuściła. Brała w usta i wypuszczała. I tak na przemian, kilka razy pod rząd.
Później się podniosła i stanęła przede mną naga, jędrna, pełna i podniecająca, a ja objąłem ją swoimi ramionami i czekałem na ciąg dalszy. To było dziwne i niesłychanie podniecające, mój kutas był tak wielki, wygięty łukiem do góry, że nie pozwalał się jej do mnie zbliżyć się na mniej niż trzydzieści centymetrów. Spojrzała w dół, opuszczając swój wzrok, a ja za chwilę zrobiłem to samo. Trzeba było jakoś temu zaradzić, natychmiast, już w tej chwili!
Ona wiedziała wszystko, wszystko miała w planach. Odsunęła się, oparła pośladkami oblat, a ja chwyciłem jej wielkie balony od spodu i uniosłem do góry. Z wrażenia aż westchnęła, szeroko otwierając usta. Obydwoje byliśmy i niesłychanie zadowoleni i podnieceni. To była rewelacyjna zabawa, którą chłonęliśmy wszystkimi zmysłami. Mój wielki napęczniały kutas aż rwał się do jej ciasnej cipki i tylko czekał kiedy będzie mógł w niej głęboko zanurkować. Pragnąłem tego wszystkim, czym byłem, każdą komórką swojego ciała.
Już szykowała się do tego, już rozsuwała uda, już patrzyła między swoje nogi, a ja nie wiedziałem, od czego zacząć. Było tak wiele do opanowania, tak wiele do zrobienia. Już sama myśl o tym, co ma się stać za chwilę, przyprawiała mnie o niesłychanie gorące dreszcze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz