343. Leżała cyckami w kupce mąki.
Jej warkoczyki w połączeniu z tym niesamowitym obfitym dojrzałym ciałem były obłędne i robiły na mnie piorunujące wrażenie. Ściskałem jej cycki, a mój jebaka siedział cipce, która pulsowała i kurczyła się rytmicznie, jakby za chwilę miała osiągnąć swój własny szczyt.
-O-ooooh, h-hy-eh… - wzdychała, jęczała i śmiała się na przemian, kiedy poruszałem się w niej od tyłu.
Po chwili zrobiłem coś jeszcze bardziej szalonego. To było niesamowicie głupie, ale tak bardzo pasowało do tego, co już się wydarzyło. Obok stała torba mąki. Rozsypałem ją na krawędzi stołu, a ona mig pojęła, o co mi chodzi. Pochyliła się i zanurzyła swoje wielkie jędrne cycki w tym białym proszku. Teraz wyglądała niczym bułka przygotowana do pieczenia. Leżała cyckami w kupce mąki przed sobą, pochylona i oparta o blat kuchenny, a ja posuwałem ją w wypięte do góry pośladki.
-Yyyhy o ach aaaaahhh eee-e! - wyrzucała z siebie, kiedy trzymałem ją za ramiona i mocno wkładałem swojego chuja w jej cipkę.
Wkrótce i ja zacząłem ciężko dyszeć, bo zbliżał się mój własny orgazm. Ona krzyczała coraz głośniej, dając mi do zrozumienia, że sama jest bliska szczytowania.
-Eee-e och och Julian, Julian!
Kiedy wygiąłem jej ramiona do tyłu i przytrzymałem dłonie na pośladkach, roześmiała się w głos zadowolona i onieśmielona jednocześnie moim spontanicznym zachowaniem.
-Iiiiihhh oooooohhhh… - dźwięczała niczym rozstrojone organy, a ja trzymając jej dłonie jedną ręką, a drugą ściskając warkocze, posuwałem od tyłu.
Jej wielkie cycki rozgniatały się w tej kupce mąki, nurzały się w niej i już całe były pokryte białym nalotem.
-Yyyyyy o-ooooh, Julian ruchaj, ruchaj mnie mocno!
Teraz była moja i tylko moja. Robiłem z nią to, co chciałem i nic nie mogło mnie powstrzymać. Miałem spuścić się w tę jej ciasną pizdeczkę gorącą porcją mojego nasienia. Już to sobie wyobrażałem i nie mogłem się doczekać.
Wreszcie skończyłem, chociaż nie, przerwałem raczej na chwilę. Wyprostowała się. Podniosłem ją za te wyciągnięte do tyłu ramiona, a ona przykleiła się do mojego torsu swoimi mokrymi od potu plecami. Była taka gorąca i tak niesłychanie podniecająca. Chciałem ją mieć w każdym aspekcie. Jeszcze przez jakiś czas posuwałem ją tak na stojąco. Ona lekko pochyliła się do przodu, ale nie za bardzo, bo trzymałem ją wciąż za ramiona. Przyklejeni do siebie poruszaliśmy się zgodnym rytmie.
Później znów klęczała przede mną i trzymała w swoich gorących, wilgotnych ustach mojego wielkiego, napęczniałego, żylastego penisa. Było mnóstwo śliny, która ciągnęła się za jej wargami, a sam kutas był już na granicy wytrysku. Wyglądał tak, jakby był bardzo zmęczony. Przecież dopiero co wyszedł z ciasnej cipki po ostrym ruchaniu. Z każdą upływającą minutą było coraz więcej śliny, która oblepiała mojego ptaka ze wszystkich stron grubą warstwą. Trzęsłem się na całym ciele w coraz większym podnieceniu. Pochłaniała go i wypuszczała, pochłaniała i wypuszczała. Robiła to zachłannie, jakby zatracając się w tej czynności bez reszty.
W końcu podniosła się w oczekiwaniu na dalszy ciąg zabawy. Patrzyła na mojego penisa jak na totem, jakby nie mogła się doczekać kolejnej porcji pieszczot i rozkoszy. Po czym z radosnym serdecznym śmiechem obróciła się w stronę drugiego blatu, uniosła na łokciach i powoli opadła pośladkami na chłodną gładką powierzchnię. Rozsunęła przy tym uda, dając mi dostęp do swojego skarbu, abym mógł ją spenetrować swoim wielkim i twardym kutasem. A ja bez ociągania z najwyższą ochotą opadłem nieco na kolanach, wygiąłem się, przytrzymałem dłonią mojego zaganiacza i skierowałem wprost w jej wilgotną norkę.
Kiedy w nią wszedłem, westchnęła głośno:
-Oooooooohhhhh…
Odpowiedziałem z takim samym zaangażowaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz