Szukaj na tym blogu

23 listopada 2024

Ostatnie wakacje.

356. Musiała wszystko połknąć.


-Och Keira, - westchnąłem. 

-Och Julian, - odpowiedziała. 

Czy ta prowokacja miała mieć kiedykolwiek koniec? Na pewno jeszcze nie teraz. Teraz odwróciła się do mnie tyłem, weszła na dwa krzesła i opadła w przerwie między nimi do przysiadu. Rozsunęła przy tym kolana szeroko na boki, a pod pośladkami zobaczyłem wysuwające się i nieco opadające różowo-czerwone płatki różyczki. 

Było w tym geście celowe zamierzenie. Właśnie w ten sposób chciała pokazać mi swoje szerokie obfite pośladki i biodra. Położyła dłonie na oparciach krzeseł i wygięła plecy, opuszczając jasne włosy wzdłuż kręgosłupa. Nie odwracała głowy i czekała na moją reakcję. 

Podszedłem do niej od tyłu, delikatnie położyłem dłonie na jej ramionach, a później zbliżyłem się jeszcze bardziej i dotknąłem jej pleców moim wielkim, napęczniałym kutasem. A kiedy przesunąłem się jeszcze trochę, moje jaja przylgnęły do jej kręgosłupa, wzbudzając w jej ciele serię gwałtownych niekontrolowanych skurczy. Chciałem, by mnie czuła. Chciałem, by wiedziała, jak bardzo i jestem podniecony, jak niewiele brakuje mi do osiągnięcia spełnienia. Gdybym teraz chciał nakłonić ją do czegoś więcej, na pewno by się nie opierała, ale nie zrobiłem nic, co wskazywałoby, że zamierzam zakończyć tę szaloną, gorącą zabawę. 

A później gwałtownie się odwróciła i usiadła okrakiem na krześle piersiami w stronę jego oparcia. Ramiona oparła na górnej krawędzi, a nogi siłą rzeczy musiała rozsunąć bardzo szeroko, bo inaczej się nie dało. 

Krzesło było starego typu, stalowe i niklowane z drewnianym niebieskim siedziskiem i takim samym wygiętym oparciem. Między górnymi rurkami znajdowały się jej szeroko rozsunięte uda, podbrzusze z uroczym pępuszkiem oraz ta niezwykle słodka, pokryta rzadkim zarostem, norka. 

Wyglądała prześlicznie. Sparaliżowała mnie swoją niezwykłą charakterystyczną urodą, przeszywała błękitnymi oczami spoglądającymi na mnie spod gęstych brwi. Byłem już na granicy wytrzymałości. Chciałem to zakończyć, chciałem, by poznała mnie nie tylko wzrokiem, ale też dotykiem, zapachem i smakiem. Chciałem wejść w jej wnętrze głęboko, powoli tak, by czuć każdy zakamarek jej kobiecości. 

To było bardzo szybkie, wręcz błyskawiczne. Nie spodziewała się tego, w żadnym wypadku nie brała pod uwagę, przynajmniej na razie. Stanąłem nad przepaścią, byłem całkowicie przekonany, że jeżeli zaczekam choćby sekundę dłużej, eksploduję, niezależnie od tego, czy znajdę się w niej, obok niej, czy zupełnie daleko. Wystarczyło, że była przede mną, że ją widziałem. Osiągnąłem pewien limit podglądania, patrzenia na jej cudownie zgrabne ciało. To był koniec, finisz, więcej się już nie dało, więcej nie byłem w stanie osiągnąć, pójść dalej, nawet jednego kroku. 

A kiedy tak siedziała na tym krześle, ja po prostu podszedłem i wepchnąłem się tym wielkim kutasem w jej ciasne usta. To nie było łatwe i lekkie. Wypełniłem ją po brzegi, a ona z trudem mnie pochłonęła. W ostatnim odruchu obronnym położyła dłonie na moim podbrzuszu i chwyciła mój korzeń u samej podstawy. W ten sposób napierając na moje jądra, próbowała mnie dość niezdarnie odepchnąć od siebie. Jednak było już za późno. 

Pchając się coraz głębiej, już pompowałem ogromne ilości gorącego nasienia wprost w jej przełyk. Jako że mój kutas był gruby, twardy i wypełniał ją dokładnie, sperma, nawet płynąc ze mnie pod ciśnieniem, nie mogła wydostać się na zewnątrz. Jedynie małe kropelki przesiąkały między jej ustami. 

Nie wiem, ile mogło to trwać, ale dość długo i kiedy tak pompowałem, moje jądra poruszały się do przodu i do tyłu oraz lekko się unosiły. Słodycz, która mnie opanowała, była nie do opisania. Rozpływałem się jak kostka lodu w ciepłej wodzie. Popłynąłem wraz z falą mojego pożądania, będąc w stu procentach świadomym, a jednocześnie niezdolnym do czegokolwiek więcej, niż tylko sprężenia się i wyciśnięcia z siebie jeszcze więcej podniecenia. 

Chcąc nie chcąc, będąc w takim uścisku, musiała wszystko połknąć, co do ostatniej kropelki. A kiedy wreszcie udało się jej ode mnie uwolnić, tylko niewielka część mojego pożądania popłynęła po jej policzkach i brodzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...