Szukaj na tym blogu

17 lutego 2018

Wampir.

57. Igła.

Cycata blondynka zadrżała ze strachu, ale po chwili powstrzymała się od napadu paniki i czekała w napięciu. Dopiero teraz, kiedy się uspokoiła, jej koleżanka popchnęła igłę. Ostre narzędzie od razu przeszło przez wierzchnią warstwę skóry i powędrowało w głąb ciała.
Dłoń młodej dziewczyny poruszała się powoli, wbijając ostrze coraz głębiej. Wyglądało to tak, jakby wchodziło w kawałek plastiku, a nie w żywą tkankę.
Jasnowłosa laska wstrzymała oddech. Jej ruda koleżanka dokonała iniekcji do samego końca. O dziwo, nie było żadnego zawodzenia, płaczu, czy paniki. Błyszczący kawałek drutu siedział w jej brzuchu, a ona reagowała jedynie spokojem.
Młodsza dziewczyna dokładnie wiedziała, co robi. Przechyliła głowę i skupiła wzrok na swoich dłoniach. Po chwili nacisnęła tłoczek, wypuściła połowę zawartości głęboko pod skórę koleżanki i odsunęła dłonie.
-Tylko popatrz, udało się, - powiedziała zadowolona.
Igła została dokładnie tam, gdzie była. Po kilku sekundach, opadła jedynie nieznacznie do dołu. Tkwiła, jak szczep, jak cierń w obfitym ciele blond piękności.
Poddawana zabiegowi laska, szeroko otworzyła usta. Można było odnieść wrażenie, że chce wydać z siebie okrzyk, lecz nic takiego nie nastąpiło. W pomieszczeniu wciąż było bardzo cicho.
Ten, niby niepozorny, widok zrobił na mnie ogromne wrażenie. Powiem szczerze, doznałem lekkiego szoku.
Co tu dużo ukrywać, w moim brzuchu wciąż tkwiły dwie podobne igły. Bardzo dobrze pamiętałem, jak przebijały się przez kolejne kolejne tkanki. Teraz, to podniecające zdarzenie, przeżywałem po raz drugi.
Mimo, że była spięta, na samym początku, blondynka oddychała, w miarę, spokojnie i równomiernie. Dopiero po jakimś czasie, jej brzuch szarpnął się w gwałtownym, silnym skurczu.
Spodziewałem się dalszej, bardziej energicznej, reakcji, lecz jej nie było. Po dłuższej chwili, z sykiem, wypuściła powietrze, pochyliła się do przodu i ciężko podparła na udach. Wciąż patrzyła na to narzędzie zbrodni, jakby nie wierzyła, że to, co się stało, działo się naprawdę.
Po jakimś czasie ruda, z niezadowoleniem pokręciła głową. Uwolniła pępek blondynki i powiedziała:
-Połóż się na podłodze.
Sandra, bez namysłu, to zrobiła. Laura, z wielką troską, pochyliła się nad jej brzuchem, spojrzała na strzykawkę i, kolejny już raz, szykowała się do wprowadzenia aparatu.
Jej koleżanka zaplotła ręce na piersiach, ciężko oddychała i, nie patrząc, przygotowywała się na nadchodzące koleje losu. Tymczasem, eksperymentatorka, ponownie, bardzo ostrożnie, dwoma palcami naciągnęła skórę, ustawiła igłę pod odpowiednim kątem i czekała na najlepszy moment.
Tym razem ostrze ustawione było bardziej prosto. Nie wiedziałem, że coś takiego jest możliwe. Miałem wrażenie, że stanie się jej krzywda.
Mimo wszystko, jej przyjaciółka dokładnie wiedziała co chce zrobić. Ostry przedmiot, skokami, powędrował w dół, przedzierając się przez różne warstwy skóry.
Obserwowanie tego było bardzo podniecające. Najchętniej, sam bym to zrobił. Ciarki biegały po moim ciele.
Po kolejnych kilkunastu sekundach, kiedy igła wbiła się do samego końca, palce dziewczyny znów ją puściły i zostawiły tak bez żadnego podtrzymywania. Moje ciało zareagowało bardzo gwałtownie, domagając się identycznej porcji bólu i przyjemności.
Ruda, powoli opróżniła pozostałą zawartość strzykawki i wyciągnęła ostrze. Blondynka, jakby nie dowierzając, opuszkami palców dotykała okolic swojego pępka. Spostrzegłem, że zaczyna on zmieniać barwę na fioletowo-niebieską i puchnąć.
-Boże, Boże, Boże… coś ty mi zrobiła?! Och, oooch, ooooooch!!! - wyrwało się z jej gardła.
Zaczęła trząść się, drżeć i dygotać, jakby miała zimne dreszcze.
-Fajnie co?! - zawołała, uradowana ruda.
Jasnowłosa piękność nie mogła się pozbierać.
-Kurwa, zabiję cię!!! - wrzasnęła na cały regulator.
Mimo to, już po chwili, przestała krzyczeć, ciskać się i unosić.  Jej ciało rozluźniło się a ona sama zaczęła spokojnie i oddychać.
-Och nie! Och, co to?! Och, ooooch, ooooooch… jak mi dobrze!
Brzuch Sandry jeszcze nie skończył zaciskać się w spazmach rozkoszy, a Laura już przygotowała kolejną strzykawkę, tym razem z nieco inną substancją. Ten roztwór był jasnoróżowy.
Powoli się do niej zbliżyła, poprawiła skórę wokół pępka ujęła strzykawkę w dwa palce, a później ustawiła pod odpowiednim kątem.
-Boże, co to co ty mi chcesz wpuścić?! Och nie, nie! Och, tak, tak… chcę jeszcze, proszę, daj mi to jeszcze! - mówiła błagalnym tonem.
Sama przyłożyła palec aby pomóc w odpowiednim uformowaniu ciała. Tym razem przygotowywanie do zastrzyku trwało nieco dłużej. Wyglądało to tak, jakby i dziewczyna chciała wpuścić substancję w inne rejony mięśni podskórnych.

Pussy Fucking - Doggy-Style Vaginal-Sex Closeup GIF

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

16. Rozkosz z przerażeniem Później, choć ona już nie zdawała sobie z tego sprawy w pełni, jej pączek – ten delikatny, ukryty skarb między ud...