Szukaj na tym blogu

23 lutego 2018

Wampir.



63. Miejsce do lizania.

Po chwili przerwała jednak i włożyła tam swoje paluszki. Najpierw były dwa, a później trzy. Hm… podobało mi się to. Zaczęła nimi poruszać, wykonywać kółeczka, kręcić i świdrować.
Obserwowanie tego wszystkiego, było bardzo podniecające. Koleżanka robiła to bardzo dokładnie i starannie. Dobrze się do tego przykładała, dbała o każdy szczegół. Jej usta, mimo, że nie dotykały szparki, były bardzo blisko jej brzegów. Musiała czuć nimi jej ciepło.
Wkładała i wyjmowała swoje paluszki w częstotliwości przypominającej pracę penisa. Przyznam szczerze, że miałem ochotę włożyć tam swojego i zastąpić ją podczas tego zajęcia. Jej palce były mokre i lśniące od słodkich soków.
Po chwili dołączyła do pracy swój język, liżąc cipeczkę w górnej jej części, w miejscu gdzie znajdowała się napęczniała łechtaczka. Co jakiś czas unosiła głowę, by spojrzeć na podnieconą twarz koleżanki. Ta poruszała swoimi biodrami do góry i do dołu jednocześnie bardzo intensywnie rozgniataniając i masując swoje piersi.
Po kilku minutach odsunęła twarz i zaczęła masować jej łechtaczkę całą powierzchnią dłoi. Palcami drugiej ręki pieściła dolną część pizdeczki. Wykonywała poprzeczne ruchy, co chwilę otwierając jej wejście. Później rozchyliła ją już palcami obydwu dłoni. Wyglądało to tak jakby badała jej budowę. Tymczasem, jej chodziło tylko o to, by przygotować sobie miejsce do lizania.
Pochyliła twarz i wysunęła język. Zaczęła nim szybko poruszać. Blondynka ciężko oddychała prężąc i wyginając na wszystkie strony swoje ciało.
Dziewczyna rozwarła jej cipkę na boki. Właśnie w ten sposób, ten kwiat, ukazał całe swoje piękno. Była to kompozycja różowych, czasami purpurowo czerwonych, pomarszczonych płatków, układających się warstwami jedne na drugich.
Ruda pracowała wytrwale, poruszając językiem na wisience w coraz szybszym tempie. Przerwała na chwilę pozwalając muszelce zamknąć się w całości. W krótkim czasie zajęła się nią jeszcze raz, wykonując masaż otwartą dłonią. Soki, które były wewnątrz, wydostały się szczelinami na powierzchnię, sprawiając, że wszystko było jeszcze bardziej podniecające.
Cipka pęczniała i puchła coraz bardziej. Blondynka miała zamknięte oczy szeroko otwarte usta, oddychała coraz szybciej, coraz bardziej nerwowo, za każdym mocniejszym dotknięciem, naprężając swoje ciało. Jakby czekała na serię bardziej zdecydowanych pieszczot.
Ruda jeszcze raz rozwarła jaskinię miłości i troskliwie zajęła się antenką. Ułożyła palec wskazujący wzdłuż, delikatnie rozchylonej, szparki i, nieco zanurzając go w wilgotnym wnętrzu, przejechała od dołu, do samej góry. Ten ruch powtórzyła jeszcze kilka razy.
Jeszcze raz puściła w szybki taniec język. Wykonywała długie solidne pociągnięcia, od samego dołu, po łechtaczkę. Wyglądało to tak, jakby trzymała w zębach pędzel i próbowała nim malować. Poruszała całą głową. Słychać było głośne, wilgotne mlaskanie.
Blondynka ułożyła dłonie za głową i wypinanała do góry swoje wielkie cycki. Na jej twarzy pojawił się serdeczny uśmiech. Ruda bez przerwy obserwowała jej reakcje. Kiedy jasnowłosa piękność reagowała bardziej dosadnie, jej przyjaciółka, także, się uśmiechała.
Po jakimś czasie blondynka uniosła głowę, by spojrzeć na to, co wyczynia jej kochanka. Ta przytrzymując jej uda w jednym miejscu i nie pozwalając, by zbytnio się zacisnęły, rozpoczęła manewry w kierunku poprzecznym.
W następnej kolejności nastąpiło pomieszanie stylów. Jej twarz poruszała się zarówno na boki, jak i do góry i do dołu. Zasysała przy tym wszystko, co wpadło w jej usta, wydając głośne, soczyste dźwięki. Jej wargi zanurzały się coraz bardziej w soczystym wnętrzu cycatej blondynki.

A Standing-Sex Quickie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...