Szukaj na tym blogu

14 lutego 2018

Wampir.


54. Pokażmy temu cwaniakowi.

-No dobra. Jak jesteś taki mocny, i tak bardzo chcesz się ze mną pobawić, to nie mogę ci tego ograniczać. Chcesz coś zobaczyć? - powiedziała wykrzywiając tylko jedną stronę ust.
Wyczułem w tym jakiś podstęp, ale wiedziałem, że dam sobie radę.
Zbliżyła się do mnie na pół metra. Czułem słodki zapach jej pizdeczki. Dygotałem z podniecenia. Uniosła udo do góry i podtrzymywała je przedramieniem. Po chwili palcami delikatnie rozdarła płatki swojej różyczki. Myślałem, że wyjdę z siebie.
-Ufff, uff… - sapałem, jak stary bawół.
Uśmiechnęła się, a po chwili przekornie zagryzła język.
-Podoba ci się? Oczywiście. Jak mogłoby ci się nie podobać?! Jak chcesz, możemy sprawdzić, czy, rzeczywiście, jesteś taki mocny.
Po chwili, spojrzawszy na swoją przyjaciółkę, która zdawała się być już w jakimś transie, spoważniała i odezwała się bardziej stanowczo.
-No dobra, Sara, skoro jesteśmy już tutaj obydwie, pokażmy temu cwaniakowi, w jakim miejscu się znajduje i do czego ma służyć jego obecność tutaj.
Sara, jakby wyrwana z głębokiego snu, jęknęła:
-Co, co? Co mówisz? Że co?
-Dajmy czadu, Saro! - powiedziała dobitnie.
Teraz już wiedziałem, że ta druga laska, także, przyłączy się do tej dziwnej zabawy w tortury. Nie miałem pojęcia, co wymyślą, ale byłem pewny, że nie we wszystkich momentach, będzie mi się podobało. Mimo wszystko, jeszcze bardziej, pobudzało to moją wyobraźnię.
Ruda laska, którą jeszcze przed chwilą tak namiętnie pocałowałem, stanęła do mnie bokiem, przechyliła głowę i spojrzała kątem oka.
-No to jak, jedziemy z tym koksem, zwierzaczku? - odezwała się, z zamiarem rozdrażnienia mnie.
Jej oczy były brązowe. Przyjrzałem się im dokładniej. Były wilgotne, tak, jakby sobie coś do nich zaaplikowała.
-Skoro tak mówisz, wchodzę w to, - stęknąłem z podniecenia, podejmując rzuconą rękawicę.
Jej ciało było delikatne i miękkie. Bardzo chciałem wziąć je w swoje ramiona i pieścić.
Zrzuciła z siebie płaszcz lekarski. Stanęła przede mną kompletnie naga, z całą dokładnością, pokazując wszystkie swoje wdzięki.
Spojrzała na mnie i, wysuwając język, uśmiechnęła się od ucha do ucha.
-Boże, jaka jestem napalona! Od dwóch tygodni nie miałam faceta. Cipka mnie swędzi tak, że trudno wytrzymać, - odezwała się, przystępując nogi na nogę.
Jej biodra były szerokie, łukowato wyrzeźbione, a włochata cipka, osadzona na miękkim wydatnym wzgórku.
Teraz już walczyłem sam ze sobą, pragnąc, jak najszybciej, ją posiąść. Szukałem najdogodniejszego sposobu, aby tego dokonać. Przypuszczałem, że ona sama mi go podsunie.
Blondynka, którą pierwszą zastałem w tym pomieszczeniu, wykrzywiła twarz w grymasie głębokiego zadowolenia. Bez przerwy unosiła się i opadała, wprawiając swoje ciało łagodne falowanie.
-Oooooch, aaaaah, yyyeeeh… - wzdychała głęboko raz za razem.
W pewnym momencie, tak daleko pochyliła się do tyłu, że położyła się na moich nogach. Mój twardy kutas wciąż siedział w jej ciasnej, gorącej cipeczce. Poruszała samymi biodrami, jęcząc, dysząc i stękając.
-Boże, Sara, - odezwała się jej koleżanka, -  ty wcale nie masz bariery ochronnej. Ten wampir ciągnie z ciebie energię wszystkimi kanałami.
Przyglądała się raz jej, raz menie. Miałem wrażenie, że za chwilę się rozpłacze. Była wewnętrznie rozdarta.
-Och, nie mogę! No dobrze, niech się stanie. Ja też tego chcę, - wyrzuciła z siebie po chwili.
Mimo, że stała obok, mimo, że wcale jej nie dotykałem, jej słodka brzoskwinka, kurcząc się rozwierając, pracowała wszystkimi mięśniami, jak małż, próbujący wydostać się ze swojej muszli.  
Odwróciła się do mnie tyłem i ruszyła w stronę niewielkiego stoliczka, na którym znajdowały się liczne, przeróżne przedmioty. Po chwili już wracała. To, co zobaczyłem w jej ręce, sprawiło, że włosy na mojej głowie, uniosły się jeszcze bardziej.
Ni mniej, ni więcej, trzymała w dłoni, jeszcze jedną, igłę. Była dużo dłuższa i grubsza. Wydawała mi się gigantyczna.
-No kotku, zaczynamy, - powiedziała.
Bez zastanowienia, weszła na łóżko i stanęła okrakiem nad moją głową. Nagle jej cipka znalazła się kilka centymetrów nad moją twarzą. Bardzo głęboko zaciągnąłem się jej zapachem. Gubiłem już się w tym wszystkim. Nie wiedziałem kto, kogo uwodzi. Moim największym pragnieniem było, poddać się temu wszystkiemu bez najmniejszych oporów, wejść całym sobą w tą nową przygodę i nie zadawać pytań.
Tymczasem, laska opadła swoim kroczem na moją twarz, tym samym, bardzo skutecznie, odbierając mi możliwość, obserwowania czegokolwiek, poza jej nieziemską kobiecością. W ostatniej chwili, zdołałem tylko zobaczyć, jej norkę w 3D. Miałem wrażenie, że otacza mnie niemalże ze wszystkich stron.
Zaciągnąłem się głęboko powietrzem i zanurkowałem w wilgotnym, gorącym bagienku.
-Aaaaah, jak dobrze! - usłyszałem jej podniecony głos.
Mój kutas wyprężył się jeszcze bardziej. Miałem wrażenie, że za chwilę eksploduje, niczym bomba atomowa, pozostawiając po sobie tylko wielki grzyb. To co one obydwie mi dawały, było nieziemsko przyjemne.
Pizdeczka tej drugiej, jeszcze mocniej, kurczyła się na moim trzonie, odbierając mi resztki zdrowego rozsądku.
Nagle poczułem, że mój pępek, atakowany jest przez jeszcze jedno ostrze. Nie byłem już w stanie dłużej nad sobą panować. Dysząc, głośno jęcząc, na chwilę popłynąłem w słodki niebyt.
Dusiłam się. Na mojej twarzy znajdowała się słodka, mokra, upojnie pachnąca, pizdeczka. Jej soki same spływały do moich ust. Nie byłem w stanie ich nie przełykać. Wysunąłem język i obracałem nim na wszystkie strony.
Z drugiego brzegu, na moim twardym kutasie, siedziała ta boska blondynka i, unosząc się i opadając, doprowadzała mnie na sam skraj niebiańskiego, słodkiego orgazmu.
W pewnym momencie nie byłem już w stanie dłużej się powstrzymywać i strzeliłem w nią potężną porcją gorącego, gęstego nasienia.

Couple sex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...