59. Na czubku głowy.
-Teraz przestań zwracać uwagę na mnie. Skup się całkowicie na tym, co się będzie działo z tobą, dobrze?
Blondynka pokiwała głową, koleżanka się uśmiechnęła.
-Nie bój się, nic ci nie grozi, - powiedziała spokojnie.
Po chwili podbrzuszem związanej dziewczyny, szarpnął delikatny skurcz. Zgięła nogi w kolanach i uniosła kąciki ust.
-Kha… - wyrwało się z jej gardła.
Szeroko otworzyła buzię.
-Khhhhha… - westchnęła, niemal, bezdźwięcznie.
Mocno zacisnęła uda.
-Mmmmmhhhh… - odezwała się ponownie.
Zaraz później, znów, serdecznie się uśmiechnęła nie wydała jeszcze jeden niezrozumiały dźwięk:
-Hhhhhhhahhhh…
Teraz spoważniała. Czekała w skupieniu na to, co będzie się działo w dalszej kolejności. Widać było, że przyjemne uczucie napływa powolną falą. Długo nie wytrzymała.
-Mh… a, - stęknęła.
Otworzyła usta, uśmiechnęła się, czekała.
-Ohhhh… - jeszcze raz westchnęła.
Uniosła głowę i spojrzała na dół brzucha.
-Eeeeeh, - jęknęła.
Spojrzała na koleżankę i, znów, szeroko rozsunęła uda.
-Uuuuhhh! - wyrwało się z jej gardła.
Na chwilę mocno zacisnęła usta, by zaraz później szeroko je otworzyć. Przekręciła się nieco na bok.
-Ykh, ykh… - postękiwała.
Niemalże, w tej samej sekundzie, jej chciałem, ponownie, szarpnął skurcz. Tym razem był dużo silniejszy. Sprawił, że uniosła biodra do góry. W chwilę później, niczym wstrząs wtórny, nastąpił kolejny.
-A-akh… - zatrzymała powietrze w płucach.
Przełożyła związane nadgarstki zza głowy i wcisnęła między swoje nogi. Teraz nastąpił kolejny skurcz, a z jej gardła wydobył się jeszcze jeden dźwięk:
-Ehhhh...
Zawzięcie poruszała palcami w swojej szparce. Teraz nastąpiła, dosyć długa, chwila kompletnej ciszy.
Kiedy uniosła dłonie, ze zdziwienia, szeroko otworzyła oczy i usta. Nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Jej cipka wyglądała tak, jakby użądliła ją pszczoła. Była dwa razy większa, a wargi sromowe opuchnięte do granic możliwości. Ze środka, cienką strużką, płynął słodki nektar.
Po chwili, jej piersi zaczęły poruszać się w szybkich, gwałtownych oddechach. Jeszcze później zaczęła trząść się jak w febrze. Zupełnie nad tym nie panowała. W przeciągu kilku kolejnych sekund, zacisnęła mocno powieki i, przez szeroko otwarte usta, wyrzuciła z siebie głośny krzyk:
-Iiiiiaaaaahhhh!!!
Trzęsąc się, zesztywniała. Jej plecy powoli zaczęły wyginać się w łuk, jakby były poddawane bardzo dużym naprężeniom. Jak mechaniczna marionetka, zaczęła unosić się nad podłogą. Podpierała się na pośladkach i na czubku głowy. Pozycja była bardzo nienaturalna. W normalnych warunkach, fizycznie, nie byłaby w stanie, wygiąć się w taki sposób. Mimo, że miała otwarte oczy, jej źrenice, jak u konającego człowieka, uciekły pod powieki. Nie mogła złapać tchu.
Dopiero po kilku minutach, bezsilnie, opadła na podłoże. Zdążyła się tylko uśmiechnąć i, przelotnie, spojrzeć na swoją koleżankę, gdy znów, zaczęło dziać się z nią coś dziwnego. Wyglądało na to, jakby nadchodziła kolejna fala tego, niewyobrażalnie intensywnego, orgazmu.
Zesztywniała jeszcze raz. Zamknęła oczy szeroko otworzyła usta. Jej oddech stał się płytki i bardzo szybki. Znów wygięła plecy i podparła się na czubku głowy. Dłonie jeszcze raz, powędrowały między uda. Zaczęła pieścić swoją, monstrualnie wielką, pizdeczkę.
Po kilku chwilach rozluźniła się ponownie. Położyła ręce na swoim czole i uśmiechnęła się szeroko.
-Zmieniłam zdanie. Wciąż nie mam pojęcia, co mi wstrzyknęłaś, ale chcę jeszcze, - powiedziała z głębokim westchnieniem do swojej przyjaciółki.
Ta popatrzyła na nią i pokręciła głową.
-Hej, hej… to wcale nie jest takie proste, jak ci się wydaje, - odezwała się spokojnym, ale stanowczym, tonem rudowłosa.
Blondynka nie mogła pogodzić się z sytuacją.
-Jak to?! - zapytała z wyrzutem.
-Dawka którą ci podałam, była bardzo duża. Minie doba, zanim przestanie działać. Podanie kolejnej może być dla ciebie niebezpieczne, - wyjaśniła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz