Szukaj na tym blogu

9 lutego 2018

Wampir.

49. Straciłem przytomność.

Hebanowa dupa, po kilku minutach, gestem dłoni nakazała, aby jej kochanek się położył. Zrobił to, a ona go dosiadła. Stanęła nad nim w szerokim rozkroku, a później, powoli opadła na jego, sterczącego, kutasa. Chwytając go pewnie w garść, zdecydowanym ruchem, włożyła swoją ciasną pizdeczkę. Całe jej krocze było już mokre od wydzielin.
Murzynka usadowiła się tyłem do twarzy swojego chłoptasia. On chwycił ją dłońmi za biodra i opuszczał coraz niżej. W końcu, jego wielki wąż, wślizgnął się w nią do samego końca.
Mimo, że klatka znajdowała się na końcu pomieszczenia, widziałem ich dokładnie. Hala, w prawdzie, wypełniona była oddzielnymi przegrodami, jednak pręty, zastępujące ściany, znajdowały się na tyle daleko, że nie przesłoniły całkowicie widoku, a możliwości mojego wzroku znacznie się poprawiły.
Dziewczyna odchyliła się nieco od pionu, podparła dłońmi na ciele swojego samca i, skupiając wzrok między swoimi nogami, gdzieś na jego wielkich, zwisających jajach, zaczęła płynnie unosić się i opadać. Jej cycki zjechały swobodnie do dołu, układając się na kształt dwóch, cudownie wyglądających, worków, a z gardła, co chwilę, wydobywały się głębokie westchnienia. Swoje słodkie usta, raz składała w dziubek, to znowu szeroko otwierała, chwytając powietrze, jakby się topiła.
Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała… poruszając samymi biodrami. Jej cipka zdawała się pulsować. W miarę przyspieszania ruchów, kurczyła się i rozluźniała coraz szybciej.
W końcu weszła na niego całym swoim ciężarem, kładąc stopy na jego, szeroko rozwartych, udach. On, dając jej sobotę działania, przestał trzymać ją w talii.
Tańczyła na nim szybko, płynnie i zdecydowanie. Jego twardy, wielki fiut wchodził w jej cipeczkę już bez najmniejszych oporów.
Piękna laseczka, szeroko otworzyła swoją czarną buzię, wyrażając tym samym głęboką satysfakcję i szczerą radość.
Po kilku minutach, jeszcze raz, zmienili pozycję. Ona zeszła z jego ciała, a on przekręcił się na bok. Położyła się przed nim, dotykając plecami jego torsu. Po chwili, unosząc jej udo wysoko do góry, gładko wszedł w jej wnętrze,.
-Uuuuaaahhhh! - jęknęła głośno.
Jej twarz wyrażała głębokie przejęcie. Uniosła głowę i próbowała przyglądać się temu, co wyczynia jego wielka rakieta.
Wchodził i wychodził, wchodził i wychodził… poruszał się w niej tak płynnie, jakby to robił po kilka razy dziennie. Wszystko odbywało się sprawnie i zdecydowanie. Tylko jego wielki worek huśtał się na boki.
Po chwili przekręciła się bardziej na plecy, oparła łokcie na podłodze, uniosła głowę tak wysoko, jak tylko się dało i patrzyła, jakby był to dla niej najwspanialszy widok na świecie. Była coraz bardziej nieobecna, coraz bardziej oddalona, od tego co działo się wokół.
W pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie, wampir wyjął kutasa z cipki, szybko ukląkł nad jej twarzą i strzelił obfitą porcją gorącego nektaru wprost wiej szeroko otwarte usta. Ona sama, chyba, się tego nie spodziewała, ale starała się ustawić w taki sposób, by każda kropla białego nasienia spadła na jej twarz.
Kiedy stwierdził, że buzia jest już dostatecznie poplamiona, przesunął się nad cycki i je także poczęstował odpowiednią ilością białej substancji.
Dziewczyna patrzyła na to zjawisko, nieco zaskoczona, ale szczęśliwa.
Kiedy sperma przestała wyskakiwać, chłopak wciąż mocno ściskał chuja.
-Yyyh, yyyyhhhh, oooh… - stękał ciężko.
Laska spojrzała w jego, jakby nieco zmęczone, oczy i uśmiechnęła się ciepło.
-Czy to już wszystko, co potrafisz, chłopczyku, - spytała, pokazując rząd białych zębów.
Nie spodziewałem się tego. Byłem święcie przekonany, że jest tak odurzona, iż nie będzie w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Jej oczy, rzeczywiście, wyrażały szczere zadowolenie i, jeśli tak to można nazwać, szczęście. Musiała, jakąś częścią siebie, wyczuwać, że nie wyjdzie z tej klatki żywa, a jednak, kontynuowała, lgnęła do niego niczym ćma do światła.
Kilka minut później, jej kochanek wciąż stał jeszcze nad jej twarzą, ściskając własną, ociekającą nasieniem, lagę, a ona z uwielbieniem patrzyła mu w oczy. Nigdzie się nie spieszył, smakował jej ciało, niczym stare wino.
Niespodziewanie, drzwi do pomieszczenia otworzyły się po raz kolejny. Zaintrygowany, spojrzałem w tamtym kierunku. Byłem pewny, że wprowadzą, jeszcze jedną, wystraszoną dziewczynę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy nic takiego się nie stało. Owszem, przez próg przeszło dwóch, tych samych, co poprzednio, osiłków, , jednak, nie trzymali nikogo. Za to, bezpośrednio za nimi, z dumnie podniesioną głową, maszerował gość z pilotem w ręku. Ten sam który mnie tutaj powitał i, już kilkakrotnie, tak obficie, nagrodził prądem.
Od razu przestałem widzieć cokolwiek innego. Cała ta pornograficzna sceneria, która rozgrywała się wokół mnie, przepełniona jękami, zapachem spermy i spoconych ciał, jakby za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, nagle straciła na znaczeniu i odsunęła się na dalszy plan.
Miałem ochotę gołymi rękami urwać mu głowę, albo cisnąć jego ciałem o ścianę tak mocno, że zostałaby po nim tylko krwawa plama.
W duchu błagałem, by podeszli do mojej klatki i, chodź na ułamek sekundy, stracili mnie z pola widzenia.
Stało się tak, jak tego chciałem. Podeszli do mnie, jednak dalszy scenariusz przebiegał już zupełnie innym torem. Kiedy zbliżyli się do kraty, naukowiec wysunął się na czoło, wyciągnął do przodu rękę i wcisnął guzik. Spodziewałem się potężnego napięcia, przeszywającego moje ciało od stóp do głów. Miałem nawet plan, jak, mimo bólu, dorwać faceta. Niestety, nie miałem na to najmniejszej szansy. Dosłownie, w tej samej chwili straciłem przytomność.



Hot blonde taking a wild ride

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...