48. Byłem aniołem zniszczenia.
Nagle, stało się coś, czego, w ogóle, się nie spodziewałem, chociaż, przyznam, że w tej sytuacji, nie było to takie trudne do przewidzenia. Mimo wszystko, byłem kompletnie zaskoczony.
Jej ciało zwiotczało i, wyślizgując się z moich objęć i bezwładnie upadło na podłogę. Nie zdążyła nawet zmienić położenia. Leżała w takiej pozycji, w jakiej siedziała, z podkulonymi, zgiętymi w kolanach nogami. Wyglądało to bardzo nienaturalnie i dziwnie. Jej drobna sylwetka, opierała się na podłodze w okolicy pośladków i ramion. Środek jej ciała zawisł łukowato nad podłożem. Jej oczy były uchylone, ale źrenice duże i nieruchome, nie dające oznak życia.
Wystraszyłem się. Wiedziałem, że w końcu do tego dojdzie, ale, przez cały ten czas, w ogóle, się nad tym nie zastanawiałem. Dopiero w tym momencie dotarło do mnie, kim, tak naprawdę, jestem.
To nie była zabawa, przyjemny, zdawałoby się beztroski, wyuzdany sks, zawsze kończył się śmiercią mojej kochanki. Byłem aniołem zniszczenia, żeby żyć, sam musiałem zabijać.
Zadałem sobie filozoficzne pytanie: czy było, jakiekolwiek poprawne, wyjście z tej, beznadziejnej, sytuacji?
Nagle, jak na zawołanie, w pomieszczeniu pojawił się mój “opiekun”.
-Jasna cholera! Mówiłem ci, kurwa, że masz oszczędzać! No pięknie! Teraz, bydlaku, możesz się tylko przyglądać, jak inni sobie używają! - wydarł się na całe gardło.
Zanim otworzył klatkę, poczęstował mnie, solidną porcją prądu z pilota. Kiedy upadłem, pojawili się obok niego dwaj pozostali. Chwycili dziewczynę za ręce i nogi, i, jak cielaka, wynieśli na zewnątrz.
Dawka energii nie była, jednak, zbyt duża. Już po trzech minutach otrząsnąłem się z wrażenia, stanąłem przy kracie i, nieco otumaniony, żałując, że do tego doszło, przyglądałem się temu, co robią pozostali.
Widziałem wszystko, jak na filmie. W klatce na końcu podziemnego pomieszczenia czarnoskóra piękność leżała już na plecach z szeroko rozłożonymi udami, a jej młody towarzysz, pochylony, podparty na ramionach, znajdował się dokładnie pośrodku. Jego długa, gruba fujara, niczym dzida wojownika, wbita samym grotem, tkwiła jej ciasnej, wilgotnej cipce.
Jednocześnie z klatki Azjatów przygworzdrzały mnie swoim spojrzeniem, czarne, jak węgiel i czujne, jak u zająca, skośne oczy. Nie miałem pojęcia, o co, tak naprawdę, w tym wszystkim chodziło, ale ta dziewczyna wydawała mi się dużo ładniejsza, niż na początku sądziłem. Jednocześnie, miałem nieodparte wrażenie, że chce wyjść ze swojego pomieszczenia, by rzucić się wprost w moje ramiona. Na dodatek, uchyliła usta w szczerym, serdecznym uśmiechu, co wzbudziło we mnie jeszcze większą chęć zdecydowanej reakcji.
Samiczka przechyliła głowę, długie włosy opadły na jej drobną twarz. Czułem się tak jakbym już gdzieś ją widział. To było nietypowe i wzbudziło mój niepokój.
Później wstała, wypuszczając z ust fujarę swojego, zaskoczonego, chłopaka. Pochylając się nieco do przodu, w taki sposób, aby uwydatnić swoje, niezbyt duże, ale jędrne i ładne piersi, obróciła się wokół własnej osi i bez przerwy mnie obserwowała.
-Hej ogierze, ty mi się bardziej podobasz. Szkoda, że nie mogę pobawić się z tobą, - odezwała się, jeszcze bardziej szczerząc zęby.
Myśląc, że mówi do kogoś innego spojrzałem w drugim kierunku. Czarnoskóra dziewczyna, na końcu sali, miała przymknięte powieki i, przez cienkie szparki, patrzyła na potężnego banana. Jej usta były uchylone i wyrażały subtelne, aczkolwiek głębokie, zadowolenie. Trzymała dłonie pod brodą, a łokciami ściskała swoje, podniecające piersi, które, w tej chwili, wyglądały niczym dwa wielkie balony.
Młody kochanek poruszał się w niej powoli, niespiesznie, jakby delektując się tym, co robi. Jego fujara wdzierała się w nią, jak taran, stopniowo rozpychając, brązowe, mocno opięte, wargi sromowe.
Po chwili laska otworzyła oczy i bez cienia lęku, złości, czy jakiegokolwiek buntu, spojrzała w twarz napastnikowi. Mimo tak niecodziennej sytuacji, instynktownie czuła, co się z nią dzieje, jednak przyjemność, której doznawała, oraz oszołomienie, spowodowane intensywnością wydzielanych feromonów, nie pozwalała jej reagować bardziej energicznie.
Młodzik, z w prawą zawodowego tancerza, chwycił ją za kostki i uniósł jej nogi wysoko do góry. Wchodził i wychodził, tak jak przedtem, równo i miarowo. Z lekkim oporem, wpychał się głębiej i głębiej, aż w końcu dobijał do samego dna jej kobiecości.
Ciemnoskóra, piękna dziewczyna, nie stawiała żadnego oporu i pozwalała mu na wszystko.
Jeszcze raz wróciłem wzrokiem do klatki Azjatów. Tutaj skośnooka, drobna sikoreczka, jakby na chwilę wyrwana z oszołomienia, straciła zainteresowanie swoim rodakiem i całą swoją uwagę skierowała w moją stronę. Zdawała się tańczyć, zgrabnie przystępując z nogi na nogę, seksownie poruszając biodrami i machając cycuszkami. Jej drobne usta drżały w taki sposób, jakby, za chwilę, miały z nich paść jakieś zabawne słowa.
Byłem niesamowicie podniecony. Miałem ochotę rzucić się na nią i zrobić co trzeba.
Po którymś takim piruecie, usiadła na podłodze z szeroko rozstawionymi udami, w taki sposób, bym bez przeszkód mógł widzieć jej wspaniałą cipeczkę. Chwyciła się za piersi, zgniotła je, przyciskając dłonie do siebie, odchyliła głowę do tyłu i parsknęła radosnym śmiechem.
-Hahaha… Nie znasz mnie?! Dobre sobie! - wyrzuciła ze swojego gardła.
Pomyślałem sobie, że w tej całej zwariowanej, szaleńczej sytuacji postradała zmysły i gada od rzeczy, ponieważ, mimo wrażenia, jakie na mnie wywarła, w żaden sposób, nie mogłem sobie przypomnieć ani miejsca, ani sytuacji, w której mógłbym ją, chociaż teoretycznie, poznać.
Znów spojrzałem do klatki czarnoskórej piękności. Zrobiłem to odruchowo, ponieważ coś zwróciło moją uwagę.
W pewnym momencie młody kochanek przyspieszył. Puścił jej lewe udo, które, ciągnięte grawitacją, powoli upadło na podłogę. Dziewczyna spojrzała na niego z większym zainteresowaniem. Zupełnie, jakby była przygotowana na to, co się działo. Jakby tym wzrokiem chciała mu powiedzieć, że pozwala, aby bez skrępowania robił swoje.
Kiedy wampir, pół leżąc, pół klęcząc i pochylając się do przodu, całym swoim ciężarem oparł się na jej nodze, a później gwałtownie zmienił tempo swoich ruchów, kobieta, jakby nieco bardziej zaskoczona, szeroko otworzyła usta i zaczęła głęboko oddychać. Splotła ramiona na brzuchu, unosząc cycki prawie pod brodę.
Tymczasem, skośnooka laseczka zarzuciła ramiona na głowę i, kołysząc się na wszystkie strony, demonstrowała swoje wdzięki. W jej oczach było coś, co intrygowało, składniało do zwrócenia uwagi.
-Wiem, że mnie chcesz. O tak, chciałbyś wepchnąć swojego twardego fiuta w moją ciasną, wilgotną norkę! - wyzywająco rzuciła w moją stronę, podchodząc do samej kraty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz