Szukaj na tym blogu

20 lutego 2018

Wampir.

60. Psychoaktywne substancje.

-Laura…
-Co?
-Bardzo chcę mi się ruchać.
-Wiem. Leż spokojnie.
-Laura, mam wrażenie, że mogłabym to robić bez przerwy.
-Daj spokój. Nie ruszaj się.
-Laura?
-Co znowu?
-Czy możesz mi pomóc?
Rudowłosa dziewczyna spojrzała na nią zaskoczonym wzrokiem.
-Pomóc, w jaki sposób?
-Wstrzyknij mi jeszcze trochę tego specyfiku.
Koleżanka pokręciła głową.
-Nie.
-Proszę.
-Żartujesz?! Masz w sobie już dwie psychoaktywne substancje o bardzo złożonym składzie. Naprawdę, nie mogę ci podać już nic więcej.
Blond piękność nie dawała za wygraną.
-W takim, razie mnie rozwiąż. Jakoś dziwnie się czuję.
Ruda jeszcze raz pokręciła głową.
-Sorry, ale tej prośby, także, nie mogę spełnić.
-Dlaczego? Przecież, nic ci nie zrobię.
Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Młodsza koleżanka wahała się przez krótką chwilę, ale w końcu powiedziała:
-No właśnie… tego, nie byłabym taka pewna.
Laura spojrzała na nią błagalnym wzrokiem.
-Przecież znasz mnie od tylu lat. Czy mogłabym ci zrobić jakąkolwiek krzywdę?
-Nie.
-No to jak… rozwiążesz mie?
-Nie.
-Boże, Laura nie bądź taka!
Koleżanka, na chwilę, zawiesiła głos.
-Wiem, co, w tej chwili, możesz o mnie sobie pomyśleć. W normalnych okolicznościach pewnie bym się nad tym nie zastanawiała. Ufam ci, jesteś moją przyjaciółką… ale teraz… sorry… nie jesteś sobą, - odezwała się po jakimś czasie.
Sandra szarpnęła się w gwałtownym skurczu.
-Co? Jak to? - uniosła głos.
Widać było, że koleżanka nie bardzo umie jej to wytłumaczyć.
-No nie wiem… nie jestem pewna… musimy poczekać na dalsze efekty…
Blondynka była coraz bardziej poirytowana.
-Jakie efekty?!
Laura starała się panować nad sytuacją.
-Leż spokojnie.
Po chwili, ta druga opadła płasko na podłogę i spojrzała w sufit. Jej wielkie, obwisłe nieco, piersi zaczęły się wypiętrzać tak, jakby były pompowane powietrzem. Przełożyła ramiona za głowę i zaczęła ciężko oddychać.
-Och, Laura, Laura...  chodź do mnie... proszę!
Młodsza koleżanka pokręciła stanowczo głową.
-Nie mogę, Sandra. Przepraszam, naprawdę nie mogę.
W pewnym momencie, blondynka gwałtownie się usiadła i, palcami związanych dłoni, dotknęła swojego pępka. On także był opuchnięty. W samym jego środku, pod kątem czterdziestu pięciu stopni, tkwiła igła lekarska zakończona strzykawką. Kiedy dziewczyna zorientowała się, że w jej wnętrzu znajduje się jeszcze nieco przezroczystej cieczy, bez wahania, nacisnęła tłoczek, opróżniając ją do samego końca.
Po chwili upadła gwałtownie, uderzając głową o twardą podłogę. Miałem wrażenie, że straciła przytomność, albo umarła.
Po jakiejś minucie spostrzegłem, że jednak, się rusza. Były to, jednak, gesty niekontrolowane, spowodowane mechanicznymi skurczami mięśni. Dostała epileptycznych drgawek.
Kiedy trwało to nieco dłużej, wystraszona Laura chwyciła ją za ramiona i mocno potrząsnęła.
-Hej Sandra, Sandra… co się dzieje?! No ocknij się, proszę! - zawołała.
Dziewczyna w ciąż nie reagowała. Trzęsła się tak, że wszystkie części jej ciała z głośnym stukaniem uderzały w posadzkę. Koleżanka, o ceglastych włosach położyła dłonie pod jej głowę, starając się zapobiec dalszym siniakom. Nerwowo rozglądała się po pomieszczeniu, jakby szukając jakiegoś rozwiązania. W końcu, jej wzrok zatrzymał się na stoliku z narzędziami.
Kiedy przyjaciółka przestała się szarpać, na chwilę ją zostawiła i ruszyła w stronę niewielkiego warsztatu. Następnie, drżącymi palcami, chwyciła, jeszcze jedną, fiolkę. Ta wypełniona była jasno błękitną substancją. Wyjęła z foliowego opakowania nową igłę, nałożyła na strzykawkę i, biorąc malutką buteleczkę, gwałtownym ruchem zerwała szyjkę. Włożyła ostry koniec do środka i ostrożnie opróżniła zawartość.
-Już dobrze, dobrze... Sandra nie poddawaj się, zaraz ci pomogę. To jest antidotum, zupełnie o nim zapomniałam.
Zbliżyła się do dziewczyny. Jej pępek opuchnięty było tak samo jak cipka. Przez chwilę szukała odpowiedniego miejsca do wykonania zastrzyku. Kiedy już go znalazła, nie wyjmując poprzedniej strzykawki, dokonała wkłucia. W następnej kolejności, nie czekając, co stanie się dalej, jednym ruchem, opróżniła zawartość zastrzyku. Dopiero teraz czekała.


From behind with no love

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...