46. Azjatka.
Tymczasem do pomieszczenia wprowadzono kolejną dziewczynę. Była to niska, drobna Azjatka o kruczoczarnych, długich do połowy pleców, włosach. Mogła być Chinką albo Japonką. Nie widziałem jej dokładnie, gdyż, przechodząc obok mojej zagrody, odwróciła się bokiem.
Zaprowadzono ją do klatki, w której siedział mężczyzna w podobnej narodowości. Jego fryzura także była długa, dodatkowo spięta ciasno kucyk.
Był typowym przedstawicielem swojej rasy: szczupły, niezbyt wysoki, o ciemnej karnacji skóry. Zachowywał się powściągliwie, nie reagował nerwowo, tak jak pozostali. Cierpliwie czekał na swoją kolej.
Kiedy kobieta weszła do jego pomieszczenia, kilka razy głęboko zaciągnęła się powietrzem. Później bez słowa usiadła na drewnianym stołku, który jako jeden z nielicznych mebli znajdował się w podziemiach. W milczeniu chwyciła go na uda. Jej twarz znajdowała się na wysokości jego pępka.
Skośnooki chłopak stał spokojnie. On także, nie wypowiedział ani jednego słowa. Przyglądał się jej uważnie. Jego penis nie był specjalnie wielki i, o dziwo, nie sterczał jak głupi, tak, jak u pozostałych. To było dziwne jednocześnie bardzo ciekawe.
Zastanawiałem się, jak długo tutaj przybywa? Czy pod wpływem mutacji, nauczył się już kontrolować reakcje swojego ciała?
Wciąż nie mogłem dostrzec twarzy drobnej drobnej laski. Zwrócona była do mnie profilem, a jej policzki ukryte były pod włosami.
W tym samym momencie uświadomiłem sobie, że z moją ofiarą dzieje się coś dziwnego. Leżała na mnie swoim, mokrym od moczu, potu i innych wydzielin, ciałem i nie ruszała się.
Chwyciłem za jej delikatne ramiona i kilka razy szarpnąłem gwałtownie.
-Hej, co jest?! Obudź się! - odezwałem się, wystraszonym głosem.
Ożyła. Uniosła głowę, a później usiadła. Kołysała się na wszystkie strony.
-Wszystko w porządku? Nic ci nie jest? - pytałem.
Jako, że mój kutas był gruby i twardy jak kij bejsbolowy, nie wysunął się z niej, a ona była przybita niczym gwoździem do mojego podbrzusza.
Chwyciłem ją za biodra i uniosłem do góry. Z głośnym mlaśnięciem zdjąłem ją ze swojego przyrodzenia i posadziłem obok.
Byłem trochę skołowany. Nie bardzo wiedziałem co mam dalej robić. Uniosłem się na kolanach.
Zamknęła oczy i nieprzytomnie opadła w moją stronę, opierając się całym swoim ciężarem o mój tors. Prawie w tej samej chwili bardzo szeroko otworzyła usta wysunęła język i, jak nawiedzona, zaczęła lizać moją brudną skórę. Dłonią chwyciła za mojego wydatnego fiuta. Miałem wątpliwości czy ma świadomość, za co trzyma. Prawdopodobnie służył jako wygodna poręcz.
Po chwili, ujmując mnie za boki, zsunęła się od dołu i poczułem jak jej druga dłoń ląduje na moim drążku. W kilka sekund później, fioletowa z podniecenia, głowica, znalazła się w gorących ustach. Od góry czułem jej delikatną wargę od dołu, nieco szorstki, niesamowity, język.
Ponownie zapragnąłem w nią wejść.
Tymczasem Azjaci, w swojej klatce, przeszli do bardziej wyrafinowanych pieszczot. Dziewczyna usiadła na stołku, a chłopak klęczał tuż obok niej. Pochyliła i się w jego stronę, a on, czubkiem języka, muskał jej małe, sztywne sutki. Nareszcie była odwrócona do mnie przodem, jednak, mimo to, wciąż nie mogłem dostrzec jej twarzy. Jakby specjalnie ją przede mną ukrywała. W tym momencie chowała się za jego głową.
Po krótkiej chwili chłopak usiadł na podłodze, a ona stanęła nad nim w szerokim rozkroku, dając mu do lizania swoją cipkę. Odchylił się nieco do tyłu, bardzo daleko wysunął swój język i pieścił jej łechtaczkę.
Dopiero teraz zobaczyłem jej buzię. Ku mojemu zdziwieniu, nie było w niej nic szczególnego, poza tym, że była bardzo młoda. Chwyciła swojego kochanka za głowę i delikatnie dociskała do swojej cipeczki.
Miała bardzo małe, ale jędrne i sterczące piersi. Między jej nogami majaczył pasek czarnego, krótkiego, gęstego owłosienia.
Po kilku minutach moja zdobycz znowu straciła przytomność. Gdyby nie moja czujność i zapobiegawcze ramiona, upadłaby na twardą posadzkę.
Widząc, że przelewa się przez moje ręce, delikatnie położyłem ją na wznak. Wyglądała jakby była bardzo zaspana. Mruczała coś niezrozumiale, przekręcając głowę raz jedną raz w drugą stronę.
-Pieść mnie… och, pieść mnie… proszę, pieść mnie, - usłyszałem w końcu z jej ust cichy szept.
Odruchowo pochyliłem się nad jej delikatnym ciałem, objąłem dłońmi jej cycki, a palcami drażniłem sterczące antenki.
Mimo tego, co się z nią działo, chciałem się kochać. Nie mogłem się powstrzymać.
Teraz jeszcze bardziej dobitnie zaczynałem odczuwać niedostatki tego, siermiężnego miejsca. Pomyślałem sobie, że przydałoby się, jakiekolwiek, łóżko, lub, chociażby, kawałek posłania.
Jak bezradna dziewczynka, ułożyła ramiona wokół głowy, a później rozchyliła uda. Przesunąłem się nieco w kierunku jej cipeczki. Jedną dłoń położyłem na wzgórku, a długą wcisnąłem w wąską szparkę.
Poruszałem palcami w jej cipeczce. To było takie niewinne, gorące i słodkie. Kiedy to robiłem, zaczęła reagować bardziej energicznie. Powoli, niczym ślimak, zwijała się raz jedną, raz w drugą stronę.
W tym samym momencie w pomieszczeniu skośnookich, niski chłopak oparł się kolanami o drewniany taboret, a jego dziewczyna usiadła tuż obok, odchyliła głowę do góry, chwyciła go za, sterczącego już poprawnie, penisa i, wysuniętym językiem, lizała jego jądra.
Kiedy to zobaczyłem, podnieciłem się jeszcze bardziej. Teraz chciałem wyruchać także i tą dziewczynę. Niestety, nie było to możliwe, dzieliły nas stalowe kraty. Musiałem się zadowolić tym co miałem u siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz