61. Poniżej pępka.
Po kilku minutach dziewczyna otworzyła oczy. Nie wypowiedziała ani jednego słowa, tylko wymownie spojrzała na koleżankę. Zdawała się zachowywać tak, jakby wydarzenia, które działy się w tym laboratorium, w ogóle, nie zaistniały. Jej przyjaciółka, bez zadawania zbędnych pytań, wiedziała, co robić. Teraz, już bez obaw, rozwiązała jej ręce i nogi.
Obydwie laski, jeszcze raz, na siebie spojrzały. W ich wzroku było napięcie i wymiana myśli bez słów. Ruda zbliżyła się do blondynki między jej, rozsuniętymi, nogami i zajęła pozycję na czworakach nad jej ponętnym ciałem. Mierzyły się zachłannym, drapieżnym spojrzeniem.
Później ruda chwyciła wielkie cycki blond piękności i zaczęła je namiętnie ugniatać. Do moich uszu dobiegły ich przyspieszone, głębokie oddechy.
Jasnowłosa uniosła ramiona do góry i objęła głowę tej drugiej. Delikatnie przyciągnęła ją do siebie i czule całowała. Następnie oplotła nogi na jej pośladkach i, jeszcze mocniej, przygarnęła do siebie.
Dziewczyny zaczęły się pieścić, tulić i tarzać po podłodze. Co chwilę wymieniały gorące spojrzenia, tak, jakby to w nich tkwiła cała tajemnica tego niezwykłego kontaktu.
Laura chwytała sutki Sandry w swoje usta, ssała, gryzła, ciągnęła zębami i puszczała. Dało się słyszeć słodkie pojękiwania, gorące westchnienia i stęknięcia. Widać było, że znają się od bardzo dawna. Tak jakby uwolnione od lęku, dawały sobie jak najwięcej czułości.
W końcu, nastąpił ten moment, kiedy dłużej nie mogły już wytrzymać. Laura uniosła się do góry i uklękła, między szeroko rozchylonymi udami swojej przyjaciółki. Jeszcze raz spojrzały na siebie bardzo wymownie.
Dłonie Sandry wylądowały na jej wzgórku. Drżącymi palcami rozchyliła opuchnięte płatki swojej różyczki. Wciąż patrzyła w oczy swojej kochance, jakby prosząc, by ta zrobiła to w odpowiedni sposób, lecz Laura, zamiast pochylić się i wsunąć tam swoje gorące usta, położyła na jej cipeczce czułe, sprawne dłonie i zaczęła poruszać nimi wzdłuż jej ciała. Ta tylko oddychała coraz szybciej i coraz bardziej nerwowo, pozwalając na wszystko i mając nadzieję, że otrzyma to, czego pragnie.
Rzeczywiście tak się stało. Laura, w tej dziedzinie, okazała się być prawdziwą profesjonalistką, a Sandra była już tak podniecona, że najmniejszy dotyk sprawiał jej niebiańską przyjemność. Dłonie pieszczącej ją dziewczyny wykonywały szybkie kółeczka raz w lewo raz w prawo, dość intensywnie rozgniatając brzoskwinkę, rozłożonej na podłodze, samiczki.
W następnym momencie do akcji wkroczyły namiętne i gorące usta, wywołując swoim pojawieniem się serię westchnień i jęków. Trwało to krótką chwilę, po czym, ruda odchyliła się i znów zaczęła masować ręką rozwartą szparkę.
-Ooooooch… aaaaah… - wyrzuciła z siebie pieszczona seksbomba.
Odchyliła głowę do tyłu, naprężyła się i wzdychała:
-Ooooooch, oooooch, ojej…
Sandra rozwarła jej szparkę szeroko na boki, zajrzała do środka i znów zaczęła intensywnie się zabawiać, tym razem, skupiając się na powiększonej wisience. Pochyliła się, dotarła tam swoim, gorącym językiem i wprawiła go w ruch. W odpowiedzi, blondynka zaczęła rzucać głową na boki, jak dzika klacz.
Po chwili koleżanka znów zaczęła masować jej słodką cipeczkę zwinnymi palcami. Ułożyła je po obu stronach i zaczęła wykonywać malutkie, szybkie kółeczka. Jasnowłosa śliczna dziewczyna unosiła się i opadała, co chwilę, wydając z siebie słodkie odgłosy:
-Ooooh, aaaah, eeeeeh…
Nagle, dziewczyna o ceglastych włosach, położyła dłonie na brzuchu przyjaciółki, dokładnie, poniżej pępka. Kilka centymetrów dalej spoczywały dwie strzykawki z połyskującymi, ostrymi igłami, po same końce wbitymi w jej ciało. Zapewne zamierzała je stamtąd wyjąć, ale koleżanka, z niewiadomych przyczyn, przytrzymała ją i przesunęła jej ręce w z powrotem na swoją gorącą, spragnioną cipeczkę.
Przyjaciółka, jeszcze raz, wsunęła się na jej rozgrzane ciało. Podpierała się na podłodze na jednej ręce, a drugą masowała jej pizdeczkę. Dziewczyna wzdychała coraz głośniej.
Teraz rudowłosa cofnęła się, przyklękła i pochyliła do przodu, zatrzymując swoją twarz kilka centymetrów od jej kobiecości. Nie zamierzała jej jednak lizać. W ruch wprawiła swoje dłonie, pocierając, masując i ugniatając na wszystkie możliwe sposoby. Co chwilę śliniła palce, aby efekt był jeszcze doskonalszy. Wkładała je w, rozwartą, ale ciasną cipeczkę. Koleżanka wiła się i skręcała coraz bardziej. Poruszała swoimi biodrami unosząc je nad podłożem.
-Oooooch, eeeeeeeh, aaaaah… - jęczała.
Teraz ruda uaktywniła swoje usta. Cmokając, mlaskając, pracowała wytrwale, bez przerwy obserwując reakcje koleżanki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz